• Prawie wszystkie auta wyposażone w systemy bezkluczykowe można ukraść za pomocą sprzętu o wartości kilkuset złotych
  • Użytkownik praktycznie nie ma szans, by obronić się przed zdeterminowanym złodziejem 

Obecność w aucie systemu bezkluczykowego to dla rosnącej rzeszy kupujących auta warunek progowy. To rzeczywiście bardzo wygodne rozwiązanie: ten, kto ma kluczyk przy sobie (w kieszeni, w torbie) ma dostęp do samochodu, nie musi jednak po ten kluczyk sięgać: gdy posiadacz kluczyka zbliża się do auta, kluczyk zostaje rozpoznany i w tym momencie wystarczy włożyć dłoń pomiędzy klamkę a drzwi, by centralny zamek odblokował drzwi auta. Teraz wsiadamy, system wykrywa obecność kluczyka we wnętrzu, po naciśnięciu przycisku „start” silnik zostaje uruchomiony. Po zakończonej jeździe wysiadamy z auta i – jeśli kluczyk jest na zewnątrz – wystarczy musnąć dłonią czujnik na klamce, by drzwi zostały zablokowane. W praktyce, by kierowca miał pewność, że auto jest zamknięte, auta są konfigurowane tak, by jednocześnie złożyły się lusterka. Jeśli kluczyk zostanie w samochodzie, nie da się go z zewnątrz zamknąć, zablokować drzwi.

Zabezpieczone, ale nie przed kradzieżą

Niejeden kierowca może się zaniepokoić: a co, jeśli podczas jazdy kluczyk się zepsuje, albo np. dziecko wyrzuci go przez okno? Otóż nie ma obawy, nic się nie stanie! W sytuacji, gdy auto zarejestruje brak kluczyka, zacznie ostrzegać o tym kierowcę, jednak silnik nie zgaśnie. Dopiero po wyłączeniu silnika, wobec braku kluczyka we wnętrzu auta, nie da się go ponownie uruchomić.

Nie ma też obawy, że ktoś, korzystając z naszej obecności przy samochodzie, wskoczy, włączy silnik i odjedzie: system czujników wie, kiedy kluczyk jest w środku, a kiedy na zewnątrz. Jeśli jesteśmy na zewnątrz i mamy kluczyk w kieszeni, nie da się auta uruchomić. Chyba że... złodziej jest odpowiednio przygotowany. Wtedy kluczyk może być i 100 metrów od samochodu!

Złodziejski sprzęt dostępny dla każdego

Foto: Auto Bild
Sprzęt do kradzieży samochodu

Skonstruowanie zestawu do kradzieży auta z systemem bezkluczykowym to wydatek zaledwie ok. 400 zł, a wszelkie niezbędne elementy da się kupić choćby na giełdzie elektronicznej. Złodziei potrzeba dwóch: jeden wyposażony w odbiornik i wzmacniacz sygnału musi znaleźć się obok kluczyka (np. usiąść obok właściciela auta w restauracji), a drugi wraz z urządzeniem imitującym kluczyk, odbierający sygnał ze wzmacniacza, musi podejść do auta. Nic nie trzeba łamać – drzwi otworzą się po położeniu dłoni na klamce, włącznik silnika zadziała. Teraz można jechać na Wschód albo do dziupli, gdzie popularne auta w ciągu kilku godzin rozbiera się na części!

Foto: Auto Bild
Sprzęt do kradzieży aut bezkluczykowych

Kto nie poległ, kto tylko ranny?

Test niemieckiego ADAC najłatwiej streścić następująco: spośród większości modeli aut dostępnych na rynku w pełni oparły się złodziejom jedynie auta marek należące do hinduskiego koncernu Tata Motors: Jaguar i-Pace, aktualna wersja Land Rovera Discovery oraz Range Rover z 2018 roku. Jest tak dlatego, że samochody te wyposażono w chip, który (mówiąc w uproszczeniu) tak precyzyjnie mierzy czas, iż opóźnienie, jakie następuje przy transmisji sygnału na większe odległości sprawia, iż system bezkluczykowy nie aktywuje się. Oprócz wymienionych częściowo oparły się: BMW i3 (silnik można zdalnie uruchomić, ale nie da się tak otworzyć auta), Infiniti Q30 (można otworzyć ale nie uruchomić), Mazda 2 Skyactive z maja 2018 roku (można włączyć, nie można otworzyć) oraz Volvo XC 60 T5 z 2017 roku (nie można otworzyć). To... tyle. Poległy Toyoty, Volkswageny, Peugeoty, Fordy i inne.

Jak się bronić?

Foto: Auto Bild
Karta kodowa w puszce

Użytkownik auta, jeśli trafi na zdeterminowanego złodzieja, nie ma szans – powiedzmy to otwarcie. Można jedynie nie kusić losu – nie zostawiać kluczyków przy drzwiach wejściowych do domu (to ułatwia kradzież auta w nocy). Nie ma jednak pewności, że to w czymś pomoże, podobnie jak owinięcie kluczyka folią aluminiową. Jako miejsce przechowywania kluczyków mogą być skuteczne: lodówka (ale to grozi uszkodzeniem kluczyka), położenie kluczyka na stalowym talerzu i przykrycie garnkiem z grubej stali, specjalna grubościenna puszka... Jak łatwo się domyśleć, najlepiej auto ubezpieczyć i nigdy nigdy nie zostawiać w nim dowodu rejestracyjnego – to dobry pretekst do odmowy wypłaty odszkodowania.