Montowany na haku holowniczym bagażnik na jeden tylko rower. Ile ja na coś takiego czekałem, a wraz ze mną tysiące innych cyklistów...
Bo tak: gdy wybierasz się na niedzielną ustawkę, nie chce ci się zazwyczaj montować na haku holowniczym normalnej, ciężkiej platformy na trzy czy cztery rowery. Przyznam, że nie chce mi się też jeździć z gotowym do użycia uchwytem rowerowym na dachu auta: gdy raz go założę, nie chce mi się go zdjąć, ale wtedy cierpię, ilekroć wypadną na autostradę, bo to oznacza hałas i przepalane bez sensu dodatkowe paliwo. Więc rower najczęściej wrzucam po prostu do bagażnika po uprzednim złożeniu siedzeń, co działa, ale na pewno nie jest idealnym rozwiązaniem. Zwłaszcza, gdy rower wraca mokry i ubłocony, wtedy trochę szkoda samochodu.
Od razu powiem też, że owszem, są od dawna bardzo proste konstrukcyjnie, lekkie i niedrogie wieszaki do wożenia rowerów na haku holowniczym, ale kto ma drogi rower, ten nigdy czegoś takiego nie użyje i chyba nie muszę wyjaśniać, dlaczego.
Bagażnik na hak na jeden rower – co ma takiego Thule VeloLite, czego nie mają duże bagażniki?
Thule VeloLiteŹródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
Thule VeloLite w wersji na jeden rower to prawdziwy game changer: bagażnik ten można złożyć w małą kostkę, która zajmuje w garażu znikomą ilość przestrzeni, ale też po dojeździe na miejsce nie trzeba zostawiać go na zewnątrz samochodu, bo zdejmuje się go łatwo i szybko, a zmieści się on praktycznie w każdym bagażniku samochodu. Sądzę, że w przeciętym bagażniku SUV-a zmieściłoby się z osiem takich składanych bagażników rowerowych.
Thule VeloLite waży mniej niż 10 kg, więc łatwo go unieść jedną ręką i w zasadzie niczego mu nie brakuje: są solidne, rozkładane rynienki na koła roweru, jest taki sam jak w innych bagażnikach Thule wspornik do umocowania w pionie ramy roweru, są dokładnie takie same mocowania jak w innych bagażnikach szwedzkiego producenta, jest oświetlenie.
Jeśli chodzi o montaż na haku holowniczym platformy Thule VeloLite, to nie ma tu dźwigni zaciskowej tak jak w droższych bagażnikach – nie ma jej, bo generuje ona dodatkowe koszty i swoje waży – więc zamiast dźwigni jest takie samo pokrętło jak w bagażniku Thule OutPace. Praktyka pokazuje, że jest to całkiem niezły koncept, tym pokrętłem unieruchamia się bagażnik na hak holowniczym wystarczająco szybko i łatwo.
Thule VeloLiteŹródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
Thule VeloLite jest uproszczony i odelżony maksymalnie, ale w sumie składa się z komponentów identycznych jak w innych bagażnikach Thule. Wygląda schludnie i solidnie, jest też wygodny. Aż nie chce mi się za kolejnym razem wrzucać roweru do bagażnika – przecież to bez sensu!
Czego nie ma Thule VeloLite?
To może być zaskoczenie, ale... Thule VeloLite nie da się odchylić wraz z rowerem, by dostać się do bagażnika samochodu. Odkryłem to ze zdziwieniem, ale doszedłem do wniosku, że w sumie ma to sens: po pierwsze, możemy wrzucić torbę, jeśli w ogóle ją bierzemy, wcześniej, przed zamontowaniem roweru, ale też – gdyby jednak okazało się, że o czymś ważnym co musi jechać w bagażniku zapomnieliśmy, pojedynczy rower wypina się z tego uchwytu w jakieś 15 sekund, a potem montuje w minutę. To nie to samo co montaż na bagażniku trzech czy czterech rowerów, co wymaga kombinowania, bo przecież się nie mieszczą, i co zajmuje czasem 20 minut.
Co ważne, nie trzeba bagażnika odpinać od haka holowniczego, by otworzyć tylną klapę auta – wystarczy zdjąć rower.
Thule VeloLiteŹródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
Ale uwaga: Thule VeloLite występuje też w wersji na dwa i trzy rowery, wtedy też nie ma funkcji odchylania i z powodu braku tej funkcjonalności żadnej z tych większych wersji bym nie kupił. Możliwość odchylania ma Thule OutPace – to prawie to samo co VeloLite, tylko właśnie z możliwością odchylenia bagażnika z rowerami. OutPace kosztuje nieco więcej niż VeloLite, ale nie aż tak dużo więcej. Thule OutPace nie występuje jednak w wersji na jeden rower — i w tym nowy produkt Thule (VeloLite) jest unikalny.
Czego mi brakuje, a co powinno być: do niektórych bagażników Thule dodaje gumowe nakładki na paski trzymające koło — te nakładki chronią karbonowe obręcze przed porysowaniem. Jakoś nie mam odwagi, by przypiąć koło plastikowymi paskami bez tych osłonek i trochę nie rozumiem konceptu, że mam je sobie kupić osobno.
Trochę mi się nie podoba, że muszę sam sobie zorganizować gumowe osłonki na paski trzymające koło, aby nie ryzykować porysowania karbonu.Źródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
Thule VeloLite – reasumując...
To kapitalny pomysł, by zbudować lekki pojedynczy bagażnik rowerowy na hak z wymyślonych wcześniej komponentów – to nisza w niszy, ale coś czuję, że znajdzie sporą liczbę nabywców także wśród tych cyklistów, którzy zasadniczo mają już czym przewozić rowery – a może właśnie wśród nich.
Thule VeloLite na jeden rower kosztuje ok. 1600 zł.
Thule VeloLiteŹródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Auto Świat / Maciej Brzeziński