Logo

Olej spożywczy zamiast napędowego? Wyjaśniam, które silniki to wytrzymają, a które to wykończy

Dodaj w Google
W dziedzinie jazdy na prawdziwych biopaliwach nie jesteśmy tylko teoretykami — już ponad 20 lat temu wraz z kolegami z niemieckiego Auto Bilda po raz pierwszy sprawdzaliśmy, jak silniki diesla w autach osobowych radzą sobie ze spalaniem oleju spożywczego.
Uwaga! Testów nie wykonywaliśmy na polskich drogach — w Polsce tankowanie oleju spożywczego może zostać uznane za wykroczenie lub przestępstwo skarbowe, bo paliwa podlegają akcyzie. To sytuacja podobna do tej w przypadku oleju opałowego, który wprawdzie jest wyrobem akcyzowym, ale podlega opodatkowaniu według preferencyjnej stawki, dzięki czemu jest ona zauważalnie niższa niż w przypadku paliwa ze stacji. Wlewając olej spożywczy do baku, narażasz się na karę!
Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google
Od czasu naszych pierwszych poważnych eksperymentów z tankowaniem oleju spożywczego motoryzacja bardzo się zmieniła — wystarczy powiedzieć, że pierwszym autem, na którym nasza siostrzana redakcja przeprowadzała test długodystansowy na oleju spożywczym, był Volkswagen Golf II z 1984 r., w wersji z doładowanym dieslem 1.6 o mocy 70 KM. To nie był wtedy jeszcze żaden klasyk, lecz tanie auto używane, które można było bez żalu spisać na straty.

Ponad pół miliona kilometrów na oleju po frytkach. Udało się, ale nie było łatwo

Kolejny był również Golf II, ale już młodszy, bo z 1991 r. Oba te auta napędzane były prostymi silnikami wysokoprężnymi z wtryskiem pośrednim, z mechanicznymi wtryskiwaczami i pompami wtryskowymi. Jednak nawet wtedy nie obyło się bez problemów — o ile latem oba Golfy jeździły znośnie, o tyle, kiedy tylko robiło się chłodniej, potrzebne były poważne przeróbki, żeby dało się z nich korzystać. Do odpalania silnika często potrzebny był samostart, a w instalacji paliwowej trzeba było zastosować podgrzewacze, żeby poradzić sobie z gęstniejącym paliwem.
Stary Golf 1.6 TD z 1984 roku był pierwszym "autem długodystansowym", którym badaliśmy, jak silniki DIesla znoszą jazdę na oleju spożywczym.
Auto Świat
Stary Golf 1.6 TD z 1984 roku był pierwszym "autem długodystansowym", którym badaliśmy, jak silniki DIesla znoszą jazdę na oleju spożywczym.
Gwoli wyjaśnienia: Golfy jeździły na czystym oleju spożywczym, a nie na mieszaninie oleju napędowego z olejem spożywczym. Drugi z "biopaliwowych" Golfów, który w przeciwieństwie do pierwszego zaczynał test w bardzo dobrym stanie, dożył sędziwego wieku i poważnego przebiegu, zostawiając za sobą zapach nadmorskiej smażalni.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Test rozpoczął się przy przebiegu ok. 150 tys. km, a zakończył po ponad 700 tys. przejechanych km, ale było to już wtedy auto po licznych przeróbkach dostosowujących je do korzystania z nietypowego paliwa. Tajemnicą sukcesu był też sztywny reżim obsługi — auto co miesiąc dostawało nowy olej silnikowy i filtry oleju oraz paliwa. W dodatku było tak intensywnie użytkowane, że nie groziło mu ani starzenie się paliwa w baku, ani nagary — wszystko przepalane było na bieżąco.
Drug z testowych Golfów jeździł nie tylko na oleju spożywczym, ale też na odpowiednio przygotowanej, zużytej fryturze. Taniej się nie da!
Auto Świat
Drug z testowych Golfów jeździł nie tylko na oleju spożywczym, ale też na odpowiednio przygotowanej, zużytej fryturze. Taniej się nie da!

Golf TDI miał być pancerny. Olej spożywczy pokonał go po czterech tys. km

Później, bo w 2012 r. wróciliśmy do tematu — tym razem już ze znacznie nowocześniejszym autem, bo tym razem autem testowym został Golf V z silnikiem TDI (105 KM) z pompowtryskiwaczami. Test miał być z założenia długodystansowy. Ale takim się nie stał, choć na początku wszystko zapowiadało się świetnie. Po pierwsze — volkswagenowski silnik na pompowtryskiwaczach uchodzi(ł) za dosyć pancerny, w dodatku pierwsze próby były bardzo obiecujące, bo na oleju spożywczym miał więcej mocy i pracował ciszej.
Wtryskiwacze Golfa TDI wytrzymały tylko kilka tys. km na oleju roślinnym.
Auto Świat
Wtryskiwacze Golfa TDI wytrzymały tylko kilka tys. km na oleju roślinnym.
Niestety, radość nie trwała długo — kolejne awarie następowały praktycznie jedna za drugą. Od zatartej pompy paliwa, przez zablokowany mechanizm zmiennej geometrii turbiny (przez nagary po spalaniu oleju roślinnego), co doprowadziło do jej zniszczenia przez niekontrolowany wzrost obrotów, uszkodzony przepływomierz (od rozruchów na samostarcie), aż po zniszczenie pompowtryskiwaczy.
Golf V nie jest autem stworzonym do eksperymentów paliwowych. Test długodystansowy skończył się w jego przypadku po ok. 4 tys. km.
Auto Świat
Golf V nie jest autem stworzonym do eksperymentów paliwowych. Test długodystansowy skończył się w jego przypadku po ok. 4 tys. km.
To wszystko na dystansie zaledwie ok. 4200 km. Oczywiście, gdyby auto pracowało na mieszaninie oleju spożywczego z olejem napędowym, proces destrukcji przebiegałby zapewne znacznie wolniej, ale o wynikach, jakie uzyskaliśmy wcześniej z Golfem II, nie ma co marzyć.

Skoro można kupować biodiesla na stacjach, to czemu nie lać oleju z marketu?

— Przecież państwo i tak do paliwa każe i tak dodawać do standardowego oleju napędowego nawet 7 proc. oleju rzepakowego, więc silniki muszą wytrzymywać takie domieszki — to koronny argument eksperymentujących z dolewaniem oleju spożywczego do paliwa. Tyle że to nieprawda. Bo paliwo B7, które tankujemy dziś do diesli, nie zawiera wcale domieszki czystego oleju roślinnego — biododatkiem są tu tzw. estry metylowe kwasów tłuszczowych, które wytwarza się wprawdzie m.in. z oleju rzepakowego, ale różnią się one od nieprzetworzonego oleju właściwościami fizykochemicznymi.
Już teraz na europejskich stacjach paliw (także w Polsce) można czasem kupić albo 100 proc. biodiesla z estrów metylowych oleju rzepakowego, albo paliwo hydrorafinowanych olejów roślinnych HVO, które można traktować jako równoprawne zamienniki oleju napędowego produkowanego z ropy naftowej — pod warunkiem że producent auta przewidział taką możliwość i odpowiednio przystosował m.in. układ paliwowy auta.
W wielu krajach można kupić paliwo typu Biodiesel (B100), ale to nie olej roślinny, a mieszanina estrów metylowych kwasów tłuszczowych.
Auto Świat
W wielu krajach można kupić paliwo typu Biodiesel (B100), ale to nie olej roślinny, a mieszanina estrów metylowych kwasów tłuszczowych.

Jakie silniki radzą sobie z olejem spożywczym?

Przy okazji naszych wieloletnich eksperymentów z jazdą na oleju spożywczym oraz na przepalonej i odfiltrowanej fryturze śledziliśmy wszelkie fora, na których pasjonaci wymieniali się doświadczeniami i uwagami odnośnie jazdy na takich paliwach, o opinię pytaliśmy też wielu fachowców naprawiających silniki Diesla i układy wtryskowe. Rozbieraliśmy silniki, które na takich paliwach pracowały. Wnioski?
Najlepiej eksperymenty paliwowe znoszą starsze silniki diesla z wtryskiem pośrednim. Ich układy paliwowe pracują z niższymi ciśnieniami, więc zastosowanie gęstszego paliwa nie prowadzi do tak ekstremalnych wzrostów ciśnienia i obciążeń, jak w przypadku układów z wtryskiem bezpośrednim, a w szczególności z nowoczesnymi układami common rail. Najodporniejsze są silniki z rzędowymi pompami wtryskowymi (takimi, jakie do lat 90. stosował np. Mercedes).
Za w miarę bezpieczny wybór do stosowania "paliw alternatywnych z dyskontów spożywczych" uchodzą silniki:
  • Mercedes OM615, OM616, OM617 (modele 200D, 240D, 300D z lat 70. i 80.), OM601, OM602, OM603 (silniki stosowane m.in. w Mercedesach W124 oraz W201/190D), OM605 i OM606 (m.in. z Mercedesa "Okularnika", ale to silniki już bez rzędowej pompy wtryskowej);
Mercedes W123 240D - pod maską "beczki" pracuje prosty, wolnossący i niewysilony diesel z wtryskiem pośrednim, rzędową pompą wtryskową i prostymi wtryskiwaczami. To byłby idealny kandydat do jazdy na oleju spożywczym, gdyby nie to, że takie auta to już cenione i drogie klasyki, o które coraz trudniej na rynku.
Auto Bild Klassik / Auto Bild
Mercedes W123 240D - pod maską "beczki" pracuje prosty, wolnossący i niewysilony diesel z wtryskiem pośrednim, rzędową pompą wtryskową i prostymi wtryskiwaczami. To byłby idealny kandydat do jazdy na oleju spożywczym, gdyby nie to, że takie auta to już cenione i drogie klasyki, o które coraz trudniej na rynku.
  • Volkswagen 1.6 D, 1.9 D i 2,4 D/TD z wtryskiem pośrednim, sprzed epoki TDI;
  • Peugeot z rodziny XUD (1.8 D, 1.9 D, 2.1 D);
  • Cummins 5.9 12V — silnik, który występuje m.in. w lekkich ciężarówkach, kombajnach, traktorach, ale też w starszych pickupach Dodge Ram. To niewysilona jednostka z wtryskiem bezpośrednim, ale z mechaniczną, rzędową pompą wtryskową.
Z pewną dozą ostrożności na oleju spożywczym da się też jeździć autami wyposażonymi w najstarsze silniki TDI z rozdzielaczową pompą wtryskową (np. kultowym 1.9 TDI/90 KM), ale w wersjach bez układów oczyszczania spalin. Wskazane są jednak poważne modyfikacje, np. układ dwupaliwowy pozwalający uruchamiać silnik na zwykłym oleju napędowym oraz układ podgrzewania oleju roślinnego, żeby nie był aż tak gęsty, jak jest na zimno.
W przypadku wszystkich tych silników dla bezpieczeństwa trzeba skrócić interwały wymiany oleju silnikowego i filtrów — o połowę może nie wystarczyć!

Te silniki mogą paść już po pierwszym tankowaniu

Na rynku aut używanych nie brakuje kilkunastoletnich, tanich diesli, których atrakcyjność spadła wraz z wprowadzeniem pierwszych stref czystego transportu. Skoro stare diesle znoszą jazdę na oleju spożywczym, to może warto zaryzykować? To nie takie proste — bo te stare, zalegające w komisach diesle bywają nowocześniejsze, niż mogłoby się wydawać.
Absolutne przeciwwskazania do stosowania oleju spożywczego to:
  • wtrysk common rail
  • układy oczyszczania spalin (filtr cząstek stałych, a nawet EGR)
  • turbosprężarka ze zmienną geometrią
Można przyjmować zakłady o to, co po zatankowaniu oleju spożywczego padnie pierwsze — zwykle najpierw zaciera się pompa wysokiego ciśnienia albo psują się wtryskiwacze, ale przy mniejszych domieszkach "rzepaku" równie dobrze jako pierwszy może się poddać filtr cząstek stałych.
Wtryskiwacze układów common-rail źle znoszą jakiekolwiek eksperymenty paliwowe. Jeśli nawet nie zniszczy ich od razu nieodpowiednie paliwo, to i tak długo na oleju spożywczym nie pojeżdżą, bo dobiją je opiłki metalu z zacierającej się pompy wysokiego ciśnienia.
Auto Świat
Wtryskiwacze układów common-rail źle znoszą jakiekolwiek eksperymenty paliwowe. Jeśli nawet nie zniszczy ich od razu nieodpowiednie paliwo, to i tak długo na oleju spożywczym nie pojeżdżą, bo dobiją je opiłki metalu z zacierającej się pompy wysokiego ciśnienia.
Oczywiście na potrzeby filmików wrzucanych na YouTube czy TikToka na oleju spożywczym albo przynajmniej ze sporą dolewką oleju spożywczego da się przejechać w zasadzie każdym dieslem, ale na dłuższą metę znoszą to wyłącznie konstrukcje, które są już dziś tak naprawdę zabytkowe. Tankowanie oleju spożywczego to zabawa dla hobbystów, którzy lubią majsterkować, bo nawet w przypadku tych najstarszych i solidnych silników usterki i problemy są nieuniknione. Nawet przy domieszkach oleju spożywczego, a nie tylko przy całkowitym zastąpieniu oleju napędowego olejem spożywczym! Przy dzisiejszych cenach robocizny fachowców od diesli i przy coraz większych kłopotach ze zdobyciem części do silników sprzed lat gra niewarta jest świeczki. Oszczędności sięgające np. 200 zł na jednym tankowaniu nie są wcale tak atrakcyjne, jak mogłoby się wydawać. Rachunki za naprawy będą wielokrotnie wyższe.
Źródło:Auto Świat
Data utworzenia:
158
1

To jest materiałPremium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytajsłuchajskracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!