"W marcu sprzedaliśmy Forda Fiestę z 2012 r. za 15 tys. zł — pisze pan Piotr na jednej z grup na Facebooku — a w maju przyszło pismo od klienta, że na początku tygodnia państwu zaczął uciekać płyn chłodniczy i zdiagnozowali wypaloną uszczelkę pod głowicą. Koszt naprawy to 5 tys. zł. W związku z charakterem usterki twierdzą, ze to wada ukryta, która istniała w dniu zakupu. I proszą o odesłanie pieniędzy". Co robić — pyta pan Paweł, dodając, że jest osobą prywatną, a nie handlarzem.
I dodaje, że warsztat, który nowemu właścicielowi diagnozował auto, w kosztorysie umieścił również koszt wymiany świec, filtra powietrza i wielu innych rzeczy eksploatacyjnych.
Tak działa rękojmia: sprzedawca odpowiada za wady ukryte samochodu
Ford Fiesta – ten model, choć wygląda całkiem nowocześnie, ma już kilkanaście latAuto Świat
W największym skrócie: sprzedawca odpowiada względem kupującego za wady ukryte sprzedanego samochodu lub za niezgodność towaru z umową. Wady ukryte to – również w największym skrócie – takie wady, których nie sposób zauważyć na pierwszy rzut oka i o których kupujący nie wiedział. Jeśli kupujący wiedział o wadach, bo sam zauważył albo powiedział mu o nich sprzedawca, to nie są one objęte rękojmią.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Zawodowi sprzedawcy coraz częściej zdają sobie sprawę z zagrożenia rękojmią. W ogłoszeniach pojawiają się np. oferty sprzedaży uszkodzonych samochodów po większych i mniejszych kolizjach. W takim przypadku bezpiecznie napisane ogłoszenie to takie, które mówi o tym, co jest uszkodzone, ale zawiera też ostrzeżenie o tym, że podczas szczegółowych oględzin podczas naprawy samochodu mogą wyjść na jaw różne inne wady i usterki.Albo jeszcze lepiej: że w samochodzie występują różne inne usterki i wady. Wtedy kupujący nie może twierdzić, że nie został poinformowany.
Nie każdy jednak wie, że rękojmia dotyczy również transakcji, w których biorą udział osoby prywatne. I — tak samo jak w przypadku sprzedaży pomiędzy firmą a prywatnym kupującym — zasadniczo rękojmia trwa dwa lata. Jedyna różnica jest taka, że — gdy transakcję zawierają osoby prywatne — czas trwania rękojmi można dowolnie skrócić, oczywiście nie na słowo, lecz zapisem w umowie.
Czego może domagać się kupujący na podstawie rękojmi?
W przypadku samochodów używanych zasadniczo w grę wchodzą trzy rozwiązania: sprzedawca naprawia samochód na swój koszt, ponosi koszty naprawy, którą organizuje już nowy właściciel, ewentualnie umowa jest rozwiązywana, a sprzedawca zwraca nie tylko cenę samochodu, lecz także wszelkie koszty poniesione przez kupującego, np. koszt rejestracji i ubezpieczenia auta. Dla sprzedającego żadne z tych rozwiązań nie jest oczywiście przyjemną perspektywą.
Czy rękojmia działa jak gwarancja i co z uszczelką pod głowicą w aucie, które sprzedał pan Paweł
Wymiana uszczelki pod głowicą to nawet w przypadku dość prostych silników poważna naprawa, której koszty liczy się w tysiącach złAuto Świat
Rękojmia to nie gwarancja, a więc nie chroni kupującego przed wszelkimi usterkami, które mogą wystąpić w starym czy po prostu używanym samochodzie. Jeśli jednak wada (usterka) była w samochodzie już w chwili przekazania go kupującemu, to sprzedawca za nią odpowiada.
Ważne: rękojmia nie dotyczy drobnych wad i usterek, dotyczy tylko poważnych rzeczy; wypalenie uszczelki pod głowicą w używanym samochodzie można jednak uznać za poważną rzecz, gdyż koszt naprawy stanowi wysoki procent wartości całego samochodu.
W przypadku uszczelki pod głowicą rzeczywiście może być tak, że usterka ujawniła się po dwóch miesiącach używania samochodu, ale silnik nie był w dobrym stanie już wcześniej i przyczyna usterki jest dużo starsza.
Z drugiej strony w przypadku samochodu, który ma 14 lat, można spodziewać się praktycznie wszelkich usterek, bo jest on nie tyle używany, co zużyty. To znaczy, że może być zużyty i dla nikogo nie powinno to być zaskoczeniem.
O tym, za co odpowiada sprzedawca, decyduje też to, co mówił kupującemu przed zawarciem umowy
W wielu wypadkach to, co decyduje o odpowiedzialności sprzedawcy, to treść ogłoszenia o sprzedaży samochodu. Jeśli w ogłoszeniu napisano, że samochód nie wymaga jakichkolwiek inwestycji, że jest w stanie idealnym, że na pewno posłuży jeszcze długo i bezawaryjnie, bo do tej pory się nie psuł, to sprzedawca sam naraża się na różne roszczenia.
By mieć mniej kłopotów w przyszłości, znacznie bezpieczniej jest trzymać się faktów i nie obiecywać niczego, czego zagwarantować nie sposób.
Co zrobić, gdy kupujący żąda pieniędzy na podstawie rękojmi?
Przede wszystkim nie należy ignorować wezwania ze strony kupującego; jeśli sprzedawcą jest firma, to nie ustosunkowując się do żądań klienta, sam się "podkłada" — brak odpowiedzi w ciągu dwóch tygodni oznacza znikomą szansę na wygranie ewentualnego sporu sądowego.
W przypadku pana Pawła wypadałoby po pierwsze, zastanowić się, czy kupujący ma rację: przynajmniej w teorii ewentualna rozbiórka silnika wykaże, czy to jakaś nagła usterka, czy też jest on zwyczajnie zużyty albo psuł się już od dawna. Warto się zastanowić, czy były jakieś objawy nieprawidłowego działania silnika, czy już wcześniej "uciekał" płyn chłodniczy, itp. Niemniej – jakkolwiek absurdalne mogą wydawać się roszczenia kupującego – nie należy ich ignorować. Odpowiedź, jeśli nie zgadzamy się na żądania kupującego, należy napisać ze świadomością, że może ona być jednym z dowodów w ewentualnej sprawie przed sądem. Jeśli nie wiem jak to zrobić, warto poprosić o pomoc prawnika.
Z całą pewnością jednak wymiana elementów eksploatacyjnych, takich jak filtry czy świece zapłonowe, nie podlega odpowiedzialności z tytułu rękojmi, chyba że ich wymiana jest bezpośrednio związana i wymuszona przez naprawę głównej usterki — ale to raczej nie ten przypadek.
Opisana sytuacja wymaga więc wyjaśnienia, ale podlega też negocjacjom. Zawsze w grę wchodzi rozwiązanie pośrednie, np. "koszty naprawy pół na pół" przy jednoczesnym zrzeczeniu się przez kupującego dalszych roszczeń związanych ze stanem samochodu.
Rękojmia to nie gwarancja, więc nadmiernie roszczeniowy kupujący może być rozczarowany
Oczywiście, istotne jest to, co napisano wcześniej w ogłoszeniu, ewentualnie w sms-ach czy mejlach; jeśli sprzedawca zapewniał kupującego o tym, że samochód nie wymaga żadnych napraw i można spodziewać się bezawaryjnej eksploatacji, to kupujący ma o wiele lepszą pozycję negocjacyjną, ponieważ może w sądzie wygrać wszystko. Wszystko, ale...
- Tym różni się rękojmia, którą domyślnie daje profesjonalny sprzedawca konsumentowi od rękojmi, którą daje prywatna osoba prywatnej osobie, że w przypadku transakcji pomiędzy osobami fizycznymi (prywatnymi) ciężar udowodnienia, że wada tkwiła w samochodzie (lub innej rzeczy) już w chwili przekazania go, spoczywa na kupującym. To kupujący ma udowodnić, że ma rację, a nie sprzedawca ma udowodnić, że wada nie podlega rękojmi. To znacząco komplikuje sytuację kupującego i może go zniechęcać do wniesienia pozwu. To on musi zadbać o przekonujący dowód, że awaria nie jest nowa, tylko "stara".
- Przy założeniu, że sprzedający nie napisał w ogłoszeniu niczego głupiego, podczas ustalania odpowiedzialności sprzedawcy trzeba wziąć pod uwagę także charakter przedmiotu umowy: jeśli samochód jest młody, kilkuletni, można wymagać od niego znacznie więcej niż w przypadku samochodu, który ma kilkanaście lat. Cały czas należy jednak pamiętać, że rękojmia to nie gwarancja.
Ważne: można w prosty sposób już w chwili zawierania umowy rozwiązać problem ewentualnych roszczeń: gdy umowę zawierają osoby prywatne, rękojmię można ograniczyć lub całkiem wyłączyć. Wystarczy wpisać w umowę, że "strony postanowiły, że przepisy dotyczące rękojmi za wady towaru nie mają zastosowania do niniejszej umowy".
I nie ma tematu.
Z drugiej strony takiego zapisu nie powinien przesadnie bać się kupujący, bo tego rodzaju zapis nie chroni sprzedającego, gdy dopuści się oszustwa. Jeśli sprzedający np. świadomie maskował jakieś usterki albo oszukał kupującego, to zawsze za nie odpowiada.