Jeszcze kilka lat temu klasa SUV była zdominowana przez gigantyczne, luksusowe pojazdy takich marek jak BMW czy Range Rover. Dziś nie trzeba być już krezusem, by móc cieszyć się z własnego pojazdu sportowo-rekreacyjnego. Większość producentów, którzy chcą się liczyć w walce o klienta, rozszerzyła swą gamę o przynajmniej jednego SUV-a.

Choć każdy kolejny pojazd tego typu coraz mniej przypomina swój jeszcze jako tako terenowy pierwowzór (niektóre są dostępne nawet bez napędu na cztery koła), rynek ten wciąż rośnie. Dlaczego? Na Zachodzie może to być przejawem mody na rustykalność, czyli chęć posiadania auta, którym bez trudu można pojechać na wieś i jednocześnie zadać szyku w mieście. U nas, gdzie wiejskie drogi niewiele się różnią od miejskich, moda ta może mieć praktyczny sens i bierze się z troski o podwozie.

Dla wielu kierowców nie bez znaczenia jest także masywny wygląd oraz wysoka pozycja za kierownicą, dające poczucie bezpieczeństwa. Patrząc na SUV-y z tej perspektywy, nie dziwi, że coraz częściej widujemy młode matki wożące swe pociechy autami tego typu. Na popularność SUV-ów wpływ ma też z pewnością możliwość odliczenia pełnego podatku VAT – każdy z 4 prezentowanych modeli jest dostępny w wersji z homologacją ciężarową.

Kto by pomyślał, że w XXI wieku mieszkańcy miast tak bardzo pokochają kompaktowe terenówki – niekoniecznie z napędem na obie osie oraz budową pozwalającą na jazdę po bezdrożach, za to bogato ozdobione chromem i z wyposażeniem seryjnym, którego mogliby pozazdrościć czasem także kierowcy limuzyn klasy średniej... Testując modele, które przygotowali dla nas VW, Kia, Ford i Toyota, trudno się dziwić tym uczuciom. Wysoki prześwit pozwala na beztroskie pokonywanie dziur, zarówno tych w drodze do pracy, jak i na działkę. Dzięki kompaktowym rozmiarom parkowanie też nie sprawia większego kłopotu. Duże koła i masywna karoseria gwarantują odpowiedni wygląd w każdej sytuacji.

Wśród testowanej czwórki wyróżnia się tegoroczna nowość – Kia Sportage. Koreański model został zaprojektowany w Niemczech, a jego produkcja odbywa się na Słowacji. Stuprocentowo niemieckim rodowodem mogą się pochwalić dwaj konkurenci: Ford Kuga i VW Tiguan. Obaj mają na polskim rynku stabilną pozycję i należą do chętnie kupowanych aut w swoim segmencie. W naszym teście nie mogło zabraknąć jeszcze jednego renomowanego gracza: to niedawno odświeżona Toyota RAV4, czyli auto, które zapoczątkowało klasę mniejszych SUV-ów. Czy Sportage dotrzyma kroku tak doświadczonym rywalom? Ruszamy na podbój bulwarów i ścieżek polnych, żeby to sprawdzić!

Jednak zanim do tego przejdziemy, warto zwrócić uwagę na to, z jakim napędem występują nasi bohaterowie. Ford pod maską Kugi umieścił 140-konnego diesla, a przeniesienie napędu na obie osie odbywa się za pomocą nowej, dwusprzęgłowej skrzyni. Tegoroczna nowość – Kia Sportage – ma wysokoprężną jednostkę o mocy 140 KM. W jej przypadku za przekazanie momentu obrotowego na koła odpowiada 6-biegowy „automat”. Przekładnię tego typu zainstalowano również w Toyocie. Japoński SUV na tle konkurentów wyróżnia się silnikiemo największej pojemności skokowej (2,2 l) oraz najwyższą mocą (150 KM).

Ostatnim pojazdem biorącym udział w naszym porównaniu jest Volkswagen Tiguan z jednostką TDI o mocy 140 KM. W samochodzie znalazła się dwusprzęgłowa skrzynia DSG, znana z innych modeli koncernu Volkswagena. Pod względem ceny niekwestionowaną liderką jest Kia, która kosztuje 109 900 zł. Cieszy to tym bardziej, że niska cena nie wynika z braków w wyposażeniu standardowym. Konkurenci są znacznie drożsi. Kolejna w tej kategorii Kuga po doliczeniu wybranych opcji kosztuje 125 700 zł, a o nieco ponad 3000 zł droższy okazuje się Volkswagen.

Najwięcej za samochód trzeba będzie zapłacić w salonie Toyoty, bo RAV4 kosztuje aż 139 900 zł. Jest to tym bardziej zaskakujące, że nie dostajemy w tym przypadku najbogatszego wyposażenia. Wprawdzie tylko w Toyocie jest airbag kolanowy kierowcy, ale za to ksenonów czy fabrycznych czujników parkowania nie można mieć nawet za dopłatą.

Kia Sportage - Rzuca się w oczy

Sportage w najnowszym wydaniu to samochód zrobiony pod gust Europejczyków, zaprojektowany przez Niemca Petera Schreyera i produkowany na Słowacji. Jedyne, co pozostało w nim koreańskie, to znaczek i firmowa, 7-letnia gwarancja. Od razu czuć, że starano się o jak najwyższą jakość i atrakcyjny design, choć równocześnie zapomniano np. o… dobrej widoczności. Przez niskie okna naprawdę niewiele widać.

Mimo dłuższej karoserii bagażnik (od 326 do 1353 l) jest mniejszy niż w poprzedniku. Tym samym Kia przegrywa pod tym względem z wszystkimi testowanymi konkurentami. Wersja z automatyczną skrzynią biegów nie nadaje się na ciągnik – dopuszczalna masa przyczepy nie może przekraczać 1600 kg. Kto chce holować o 400 kg więcej ten jest zdany na skrzynię manualną.

Trzeba natomiast przyznać, że „automat” pracuje zdecydowanie i nie można mu odmówić dobrych manier. Silnik jest równie dobrze wychowany i słyszalny tylko przy najwyższych obrotach. Mimo sztywnego zawieszenia samochód pokonuje nierówności bez większego uszczerbku na komforcie podróżowania. Jednocześnie zastrzeżeń nie budzi prowadzenie pojazdu. Zarówno podczas jazdy na wprost, jak i na zakrętach auto zachowuje się przewidywalnie. W opanowaniu Sportage’a pomaga bezpośredni układ kierowniczy. Wynik spalania 7,6 l/100 km nie jest zły, ale konkurenci potrafią być bardziej oszczędni.

VW Tiguan - Dobry, ale nie idealny

Jeżeli komuś nie przeszkadza nudna stylistyka karoserii oraz szare wykończenie wnętrza, to powinien być zadowolony z Tiguana. Samochód ma pojemny, choć po złożeniu kanapy nie największy bagażnik. Funkcjonalność auta podwyższa możliwość przesuwania tylnego siedzenia (podobnie jak w Toyocie). Niestety, załadunek ciężkich walizek może być poważnym wyzwaniem, bo próg umieszczono na wysokości aż 79 cm. Wszyscy porównywani rywale mają krawędzie znacznie niżej. Za to VW pokonuje konkurentów pod względem przestronności. W obu rzędach siedzeń bez trudu zmieszczą się wysokie osoby.

Pod maską Tiguana cicho pracuje 140-konny diesel, którego zaletą jest także niskie zużycie paliwa. Pod względem dynamiki nie jest już tak dobrze. Przyspieszenie do „setki” trwa 11,9 s, co oznacza, że gorzej przyspiesza tylko Kia. Ważnym atutem Tiguana jest dwusprzęgłowa skrzynia DSG. Zmienia biegi szybko i bez szarpnięć.

Zawieszenie to typowy przykład, jak można uzyskać kompromis pomiędzy prowadzeniem a komfortem podróżowania. Jeżeli komuś nie wystarczą seryjne nastawy układu jezdnego, to za 3890 zł może zamówić system DCC, dzięki któremu można regulować sztywność zawieszenia (tryby Sport, Comfort, Normal). W opanowaniu pojazdu pomaga precyzyjny układ kierowniczy. Zaletą podwozia Tiguana są oprócz tego skuteczne hamulce.

Toyota RAV4 - Starzejący się klasyk

Przed laty RAV4 było wiodącym graczem w segmencie, któremu dało początek. Dzisiaj, mimo nie najgorszych wyników sprzedażowych, auto wypada na tle konkurencji przeciętnie. Motor 2.2 D-4D potrzebuje najwięcej paliwa spośród silników testowanych aut, choć trzeba pamiętać, że ma najwyższą moc i pozwala RAV4 uzyskać najlepszą dynamikę. Toyota może zaimponować także niską masą całkowitą.

Niestety, nie przekłada się to na drogę hamowania. 40 metrów ze 100 km/h to wynik, który można było zaakceptować kilka lat temu. Porównywani konkurenci potrafią znacznie szybciej się zatrzymać. Na zakrętach Toyota pokazuje się z dynamicznej strony. Sztywno zestrojone zawieszenie sprawia, że samochód z lekkością pokonuje łuki. Mniej optymistycznie można się wypowiadać o komforcie resorowania. Pasażerowie, siedzący na niezbyt wygodnych fotelach, odczują niemal każdy pokonywany wybój.

Toyota RAV4 ma największy bagażnik w naszym porównaniu – po złożeniu siedzeń do dyspozycji są aż 1752 l. Wykorzystanie tej przestrzeni nie powinno być trudne, zważywszy na wysoką ładowność – 570 kg. Załadunek kufra ułatwia nisko poprowadzona krawędź – zaledwie 62 cm to bardzo dobry wynik dla SUV-a z napędem na wszystkie koła. Gdyby nie uchylane w prawą stronę drzwi bagażnika (utrudnia to dostęp od strony chodnika), nie mielibyśmy żadnych zastrzeżeń co do użyteczności Toyoty.

Ford Kuga - Ekstrawagancki SUV

Ostre rysy karoserii, wznosząca się linia okien i tylny zderzak z atrapą dyfuzora.Optycznie Kuga chce sprawiać wrażenie auta sportowego, co nam podpowiada, że walorom użytkowym konstruktorzy poświęcili mniej uwagi. Bagażnik rzeczywiście nie jest duży (od 410 do 1405 litrów), do tego ładowność (436 kg) też nie powala na kolana. Za to w Fordzie, jako jedynym aucie w teście, uzyskuje się płaską podłogę po złożeniu siedzeń.

Pozycja za kierownicą wymaga przyzwyczajenia. Siedzi się wysoko, dzięki czemu widoczność okazuje się doskonała, ale siedziska są za krótkie i podczas jazdy ma się nieodparte wrażenie, że jesteśmy zbyt oddaleni od jezdni. Kierowca czuje się przez to odizolowany od tego, co dzieje się z samochodem. Układ kierowniczy jest bezpośredni i pozwala na precyzyjne pokonywanie zakrętów. Szybkie zmiany pasa skutkują jednak nieprzyjemnym przechylaniem się karoserii. 140-konny diesel wystarcza do tego, by sprawnie poruszać Forda. Pod względem czasów przyspieszeń Kuga ustępuje wyłącznie Toyocie, która okazała się najbardziej dynamiczna w teście.

Dwusprzęgłowa skrzynia Forda nie pracuje tak dobrze jak jej odpowiedniczka w Tiguanie. Niepotrzebnie pozwala silnikowi wkręcać się na wysokie obroty, co może odbijać się negatywnie na spalaniu. Rzeczywiście, 7,4 l/100 km nie zachwyca, ale wśród porównywanych modeli mniej pali tylko Tiguan.

PODSUMOWANIE - Sportage to porządny SUV za przystępną cenę. Może pod względem niektórych parametrów ustępuje konkurencyjnym modelom, ale ich przewaga nie jest na tyle duża, by tłumaczyć tak wysokie ceny. Wynik testu pokazuje, że nowy Sportage przestał być „chłopcem do bicia” i potrafi wygrać z uznanymi konkurentami.