Pojechać w teren autem z nadwoziem coupé brzmi trochę tak, jak: założyć gumiaki do garnituru. Coś tu nie gra? No cóż, modowe wybiegi widziały nie takie szaleństwa. Motoryzacyjny świat rządzi się podobnymi prawami.

Kiedy w 2010 roku zadebiutował Range Rover Evoque, po początkowych wątpliwościach szybko się okazało, że „brytyjczyk” jest naprawdę udanym i bardzo pożądanym na rynku samochodem. W naszym zestawieniu potraktujemy go niczym wzorzec z Sevres. Mini, tworząc Pacemana, skorzystało z doświadczeń Land Rovera.

Przeciwnicy pierwszej marki mogliby co prawda powiedzieć, że to tylko kolejna, piąta już odmiana modelu podstawowego, ale Mini wie, co robi – w końcu pozostałe wersje zdobyły uznanie. Czy Paceman powtórzy ich sukcesy i będzie kolejnym strzałem w dziesiątkę?

Gdy patrzymy na auta, z pewnością większe wrażenie robi Evoque. Do linii szyb mamy do czynienia z terenówką, powyżej – z ładnym coupé, którego okna są tak wąskie, że kojarzą się trochę z... otworami strzelniczymi. Dwudrzwiowe nadwozie z pewnością nie jest najpraktyczniejsze, ale przyznajemy, że wygląda świetnie. Nie od dziś wiadomo, że jeśli tylko samochód nam się podoba, można mu wybaczyć pewne funkcjonalne niedogodności.

Efekt coupé jest widoczny także w Pacemanie

Z przodu nie mamy żadnych wątpliwości, że stoimy przed Mini – okrągłe „oczy” reflektorów są takie same jak w innych modelach, a dach i linie bocznych szyb narysowano podobnie jak w Evoque’u. Poziome tylne światła i podkreślający szerokość tyłu napis na klapie to już charakterystyczne elementy Pacemana. Słowem: ładnie i z wdziękiem.

Tyle o urodzie, zaczynamy test praktyczny i zjeżdżamy z utwardzonej drogi. Pierwsze wrażenie: obydwa auta wyglądają trochę tak, jak himalaista w płetwach nurka. 19-calowe, niskoprofilowane opony nie są z pewnością tym, czego życzylibyśmy sobie w terenie. Evoque to jednak Range z krwi i kości, więc na pokładzie znajdziemy Terrain Response System, który dostosowuje napęd do aktualnych warunków lub zwiększa prześwit, dodatkowo producent podaje nawet kąty natarcia i zejścia, ale nie oszukujmy się – jedyny teren, jaki to auto zobaczy, to co najwyżej kocie łby.

Paceman jest o 170 kg lżejszy, ma mniejsze zwisy z tyłu i z przodu, teoretycznie powinien sobie całkiem przyzwoicie radzić z jazdą po miękkim. Standardowo samochód ma napęd wyłącznie na jedną oś, więc poza asfaltem zachowuje się mniej więcej jak zwykły kompakt. Opcjonalnie można go wyposażyć w napęd 4x4, ale w bratnim Countrymanie tę opcję wybiera zaledwie 25 proc. klientów. Idziemy o zakład, że w Pacemanie będzie to jeszcze mniejszy odsetek. Tak czy inaczej, system All4 to sposób na sprawne pokonywanie ośnieżonych dróg.

Za to na asfalcie Mini pokazuje swoją przewagę – 184-konny silnik 1.6 turbo ochoczo napędza Pacemana. W Evoque’u osiągi są co prawda podobne, ale by je uzyskać, pod maską musiał się znaleźć 240-konny silnik 2.0, a to oznacza m.in. o kilka litrów większe spalanie.