Kilka lat temu mieszkańcy wielkich miast próbowali na siłę „udomowić” pikapy. Kupowali wielką, ciężką „pryczę” zawieszoną na resorach piórowych, zabudowywali pakę i udawali, że mają modnego SUV-a, tyle że bez płacenia VAT-u. Przetrwali tylko najtwardsi, reszta po ogłuchnięciu i solidnym wytrzęsieniu odpadła.

Producenci jednak zareagowali na ich potrzeby – pikapy dopiero teraz stają się naprawdę cywilizowane. Nowy Nissan Navara jest tego najlepszym przykładem. Szczególnie w topowej wersji wyposażeniowej Tekna łatwo zapomnieć o tym, że pierwotne przeznaczenie tej konstrukcji jest jednak użytkowe.

Za kierownicą można mieć wątpliwości, czy przypadkiem nie wylądowało się w SUV-ie klasy średniej. Poza twardymi plastikami kokpit Navary bardzo przypomina wnętrze X-Traila. Na konsoli środkowej dominuje taki sam system multimedialny z nawigacją, obszyta skórą wielofunkcyjna kierownica także jest identyczna, zestaw zegarów z kolorowym wyświetlaczem – również.

Na pokładzie znalazły się też system kamer 360 stopni i elektrycznie sterowane skórzane fotele, natomiast o bezpieczeństwo dba 7 poduszek powietrznych oraz układ antykolizyjny. Wyposażenie imponuje, ale dopiero jazda odróżnia Navarę od topornych poprzedników.

Przy tylnej osi zastosowano sprężyny śrubowe zamiast resorów piórowych oraz 5-drążkowe zawieszenie. Oś nadal jest sztywna, ale komfort amortyzacji nierówności się poprawił. Kierowca oczywiście odczuwa, że prowadzi auto skonstruowane na ciężkiej ramie, jednak Navara posłuszniej podąża w zadanym kierunku i z niedociążoną paką nie podskakuje na nierównościach, tak jak poprzedniczka.

Rewolucję widać też pod maską. Pojawiło się tu 2,3-litrowe dCi z podwójnym doładowaniem. Na trasie testowej silnik spalił średnio 9,2 l/100 km, choć komputer pokładowy wskazał wynik o 0,6 l mniejszy. Według naszych pomiarów 190 KM rozpędza 2-tonowe auto na pusto w 10,6 s do „setki”, ale subiektywne odczucia są o wiele lepsze.

Biegi sprawnie i szybko zmienia nowy, aż 7-stopniowy „automat” – konkurencyjne Mitsubishi oferuje w równie świeżym L200 tylko 5-biegową przekładnię. Nawet dłuższa podróż Navarą po autostradzie nie męczy. Przy 140 km/h prawie nie słychać silnika, do kabiny docierają tylko szumy powietrza. Kierowcę może zmęczyć jedynie wiatr targający nadwoziem.

Na „ucywilizowaniu” Navary nie ucierpiała wysoka dzielność terenowa. Reduktor i dołączany na sztywno napęd 4x4 są seryjne, blokada tylnego mostu kosztuje 3000 zł. W terenie kierowcę wspiera też asystent zjazdu. Navara naprawdę lubi offroadowe rozrywki!

Nissana Navara - to nam się podoba

Mocny silnik i harmonijnie współpracująca z nim automatyczna skrzynia biegów, dobry jak na pikapa komfort amortyzacji, bogate wyposażenie, długa gwarancja.

Nissana Navara - to nam się nie podoba

Wysoka cena, kierownica regulowana tylko w pionie, stosunkowo duże spalanie, mało przestrzeni nad głowami z tyłu, niezbyt precyzyjny układ kierowniczy.

Nissana Navara - nasza opinia

Nissan podniósł poprzeczkę wśród pikapów. Nowa Navara ma bardziej cywilizowane oblicze niż jej poprzedniczka, otrzymała świetnie zgrany zespół napędowy, przyjazny kokpit, poprawiono też komfort. Jednocześnie nie straciła walorów użytkowych i terenowych.