Jeździłem Hongqi H5, chińskim sedanem, który obiecuje komfort i luksus. A jak jest naprawdę?

Dodaj w Google
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
  • Hongqi H5 to chiński sedan, który reklamowany jest jako luksusowy, ale w praktyce wiele mu brakuje.
  • Auto ma 2-litrowy silnik benzynowy o mocy 218 KM i kosztuje ponad 170 tys. zł.
  • Wnętrze jest zaskakujące, ale wykończenie oraz jakość ekranów są niezadowalające.
  • Pojazd charakteryzuje się umiarkowaną komfortowością jazdy i przyjemnym prowadzeniem, ale tyleż pod znakiem nostalgii.
  • Przyspieszenie auta nie imponuje, a zużycie paliwa w mieście wynosi około 12-13 l/100 km.
Pod koniec lat 50. XX wieku Hongqi rozpoczęło produkcję samochodów dla chińskiej partyjnej elity — limuzyn prowadzonych przez kierowców w białych rękawiczkach; lud patrzył i podziwiał, a jeździł pośrednio — delegując swoich przedstawicieli zasiadających na najwyższych partyjnych stołkach; co do aut, to najpierw były to kopie amerykańskich limuzyn projektowane z wydatną pomocą techników ze Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, a potem konstrukcje bardziej własne.
Hongqi H5 Deluxe
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Hongqi H5 Deluxe
W każdym razie Hongqi to bodaj najstarsza chińska samochodowa marka i świadczyłoby to o niej jak najlepiej — przez kilkadziesiąt lat można by przecież nauczyć się projektować samochody. Niestety, z czasem firma podupadła, a nawet zawiesiła produkcję; potem była wskrzeszana, zajmowała się m.in. produkowaniem różnych modeli zachodnich marek. Po kolejnej przerwie ma wrócić do świetności, tym razem jako producent zaprojektowanych przez siebie modeli z ambicjami premium — w tym obecnych w Polsce SUV-ów, jednego liftbacka oraz dwóch sedanów — w tym modelu H5, którym jeździłem i który jest najmniejszą limuzyną tej marki dostępną w Polsce, a właściwie po prostu najmniejszym dostępnym w Polsce sedanem Hongqi. Najmniejszym, ale i tak całkiem dużym.

Co znajdziemy we wnętrzu Hongqi H5? Zaskakujące inspiracje

Hongqi H5 2.0T Deluxe
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Hongqi H5 2.0T Deluxe
Wsiadam do jasnego wnętrza tej lepszej i droższej z dwóch dostępnych w Polsce wersji Hongqi H5 — od 173 tys. zł z małym haczykiem; siadam na fotelu obszytym jasną perforowaną skórą, przymierzam się do miejsca kierowcy i — na początek — jest to miłe zaskoczenie: pozycja za kierownicą tego samochodu jest całkiem wygodna, zakres regulacji na tyle duży, że nie brakuje mi rąk, aby przy optymalnym odsunięciu fotela sięgnąć do kierownicy, co jest zmorą wielu chińskich aut.
Fotel jest wygodny, ma nawet regulację odcinka lędźwiowego. Ekran jest dość ładnie zabudowany w konsoli środkowej, nie wystaje ponad deskę rozdzielczą. Jest parę przycisków na tunelu środkowym — w tym do sterowania hamulcem postojowym i włącznik kamer, to się chwali. Jest też kilka przycisków m.in. do sterowania klimą, ale nie temperaturą wnętrza — to by było już za dobrze… W założeniu producenta, by skorygować temperaturę wnętrza, wystarczy kliknąć w ikonki w dolnej części ekranu, ale… potem przyszli "nasi".
Żeby nie było za pięknie, trzeba powiedzieć, że wnętrze nie jest idealne, do ideału dużo brakuje: ekrany — ten duży, dotykowy, wbudowany w konsolę i ten, który pełni rolę wirtualnego kokpitu, są po prostu słabe: dużo się w nich odbija, motyw jasny jest ciut za jasny, a ciemny trochę za ciemny — to nie jest na pewno jakość premium. Kiepskie są kolory, przebija się niebieska poświata, która gryzie się z otoczeniem.
Przed pasażerem umieszczono panel, który coś mi przypomina… tak, to "kryształowy"" motyw spotykany w samochodach europejskiej marki DS; to nie przypadek, bo przyciski na tunelu środkowym też mają ten kryształowy wzór. Inżynierom zabrakło jednak konsekwencji albo odwagi i na drzwiach są już przyciski z zupełnie innej parafii. Fotel pasażera, co w "luksusowym" sedanie w bogatszej wersji trochę dziwi, ma tylko szczątkową regulację — już wolałbym manualną, ale pełną. Szef musi jechać z tyłu, bo będzie narzekał.
W tylnej części kabiny miejsca jest rozrzutnie dużo — dokładnie tak, jak powinno być w biznesowym sedanie. Ale nie ma trzeciej strefy klimatyzacji, więc szef musi sterować nią "paszczowo", wydając polecenia kierowcy. Nie ma też opcji, aby z tylnej kanapy przesuwać fotel pasażera, co w chińskim samochodzie trochę dziwi. Znaczy: jest skromnie, choć dekory (np. na przednim podłokietniku) wcale nie są skromne.
Ogólnie: to auto dla urzędnika średniego szczebla, ja bym ten model widział w ambasadzie CHRL, ale raczej nie jako limuzynę reprezentacyjną do wożenia ambasadora — tę rolę lepiej spełniłby większy model — H9.
Nie mam kierowcy, żeby poczuć ten (dyskusyjny) luksus tylnej kanapy, więc wsiadam, za kierownicę. Jedźmy już.

Jak jeździ Hongqi H5?

Napis na tylnej klapie Hongqi jest zwodniczy: kojarzy się z 4-litrowym silnikiem pod maską; tak naprawdę jednak nic nie znaczy
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Napis na tylnej klapie Hongqi jest zwodniczy: kojarzy się z 4-litrowym silnikiem pod maską; tak naprawdę jednak nic nie znaczy
Na tylnej klapie auta widnieje napis: H5 40 TD. W pierwszej chwili zdziwiłem się i pomyślałem, że spod maski zamruczy 4-litrowy silnik V8, ale jednak nie — ten napis z tyłu to taki rodzaj ściemy: pod maską mamy 2-litrowego, rzędowego benzyniaka 2.0, co i tak jak na chińskie auto spalinowe jest opcją "na bogato" — są całe dwa litry, a nie jeden i pół (choć w Chinach jeżdżą Hongqi H5 1.5 — to musi być "demon mocy").
Hongqi H5 nie przytłacza mocą i przyspieszeniem, ale potrafi miło zaskoczyć: rozpędza się gładko, przyjemnie rusza (to w chińskich spalinówkach wcale nie jest normą), auto jest w miarę wyciszone. Układ kierowniczy sprawia przyjemny opór, zawieszenie nie jest zbyt miękkie — całe to Hongqi w odbiorze przypomina mi bazowe Audi A6 sprzed ok. 20 lat.
Niemniej po serii jazd testowych chińskimi spalinówkami, które — w odróżnieniu od chińskich aut elektrycznych, są na ogół nie tylko strasznie przestarzałe, ale i po prostu "niedorobione", w Hongqi H5 odczuwam ulgę, że nie jest męczące — oczekiwania mam nie za duże.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Hongqi H5 jeździ stosunkowo nieźle. Samochód pewnie jedzie na wprost, przewidywalnie skręca. Urocze są systemy wsparcia kierowcy, które na ogół zachowują się bezobjawowo — np. nie ma tu ostrzeżeń o przekroczeniu prędkości, na trzymanie się auta w pasie ruchu nie ma co liczyć — słowem: idealne auto dla osób, które z nostalgią wspominają dawne samochody.
I już bym prawie się tym wszystkim zachwycił, gdyby nie to, że poczułem chłód i chciałem podbić trochę temperaturę wnętrza: jak to zrobić?

Jak zmienić temperaturę wnętrza w Hongqi H5?

Na przyciskach pod ekranem zabrakło możliwości zmiany temperatury. Nie ma też skrótu do ustawień samochodu, a tymczasem CarPlay zajmuje cały wyświetlacz
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Na przyciskach pod ekranem zabrakło możliwości zmiany temperatury. Nie ma też skrótu do ustawień samochodu, a tymczasem CarPlay zajmuje cały wyświetlacz
Otóż okazuje się, że gdy mamy podłączony telefon w trybie CarPlay (niestety tylko po kablu), CarPlay wykorzystuje 100 proc. ekranu — w którego dolnej części producent zaprojektował wirtualne przyciski do korekcji temperatury; po dołożeniu CarPlay'a czy Android Auto, które są nakładką na fabryczny system, cała ta koncepcja leży w gruzach, bo nie ma nigdzie nawet przycisku "home". A więc… by zmienić temperaturę, trzeba rozwinąć aplikacje CarPlay, znaleźć apkę Hongqi, kliknąć w nią — otworzą się ustawienia; teraz klikamy w temperaturę, otwiera się nowy ekran — zmieniamy temperaturę, wychodzimy z tego ekranu, w kolejnym kroku wracamy do CarPlay, teraz jeszcze klikamy w mapy… siedem kliknięć to minimum, w zależności od tego, gdzie zaczynamy. A temperaturę będziemy korygować często, bo automatyka klimatyzacji — jak to w chińskich samochodach spalinowych zdarza się często — kuleje.
I całe szczęście, że w tym wielkim ekranie samochodu nie ma prawie nic ciekawego do klikania, potrzebne będą tylko najpotrzebniejsze rzeczy — grzanie foteli, temperatura wnętrza... Jeśli jednak korzystacie z funkcjonalności CarPlay i Android Auto, nawet korzystanie z tych podstawowych funkcjonalności może was poirytować.

Ile pali Hongqi H5?

Hongqi H5 w mieście pali 12-13 l na 100 km – czasem udaje się zejść nieco z tego wyniku, ale na krótszych trasach spalanie znacząco rośnie. Dużo lepiej to wygląda podczas spokojnej jazdy pozamiejskiej
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Hongqi H5 w mieście pali 12-13 l na 100 km – czasem udaje się zejść nieco z tego wyniku, ale na krótszych trasach spalanie znacząco rośnie. Dużo lepiej to wygląda podczas spokojnej jazdy pozamiejskiej
Producent mówi, że 2-litrowe Hongqi H5 pali średnio 6,6 l na 100 km, ale według normy WLTC — nie mylić z WLTP; z danych dotyczących emisji CO2 wychodzi trochę więcej, ale to i tak nierealne; w ruchu miejskim ten samochód pali tak naprawdę 12-13 l na 100 km, a na krótszych trasach nawet więcej; przy spokojnej jeździe pozamiejskiej zużycie paliwa wyraźnie maleje. Dość powiedzieć, że podczas jazdy po mieście poziom paliwa spada w oczach, a zasięg auta przy zbiorniku o pojemności 58 l jest skromny. Ale — żeby nie było — 2-litrowy silnik Hongqi jest i tak zaskakująco rozsądny paliwowo — znam duże chińskie auta z silnikami 1,5, które gorzej jeżdżą, a więcej palą. Niemniej przed kupnem tego samochodu deklarowane zużycie paliwa lepiej sobie pomnożyć przez dwa — lepiej być zaskoczonym pozytywnie niż się srodze rozczarować.
Spalanie tego auta mierzyliśmy też podczas jazdy, podłączając się komputerem do złącza OBD, aby wykluczyć fałszowanie wskazań przez komputer pokładowy. Wynik: przy spokojnej jeździe w ruchu miejskim 12,5 l na 100 km. W podobnych warunkach 265-konna Skoda Superb 2.0 TSI 4x4 spaliła 12 l na 100 km. Różnica niby nieduża, ale Skoda z napędem na cztery koła, z silnikiem o większej mocy i dużo jednak żwawsza.
W niedawnym teście zużycia paliwa większego Hongqi H9 mojemu redakcyjnemu koledze udało się zejść poniżej 6 l na 100 km, ale procedura pomiaru, jaką stosuje, to bardziej sprawdzenie, ile najmniej może zużyć testowane przez niego auto, a nie ile paliwa zużywa w realnych warunkach. Podejrzewam, że niemal nikomu nigdy nie uda się osiągnąć takiego wyniku w H5, nie mówiąc już o H9.

Czy kupiłbym Hongqi H5?

Samochód w bogatszej wersji z dopłatami za lakier i kolor wnętrza kosztuje prawie 180 tys. zł — a to już grubo, choć samochód wcale nie jest tak dobrze wyposażony, jak można by tego oczekiwać od sedana tej wielkości, który deklaruje luksusowość; za tę kwotę zbliżamy się do całkiem niezłej Skody Superb, która — w zależności od konfiguracji — będzie albo dużo oszczędniejsza, albo dużo szybsza, a przede wszystkim nowocześniejsza i dizajnersko bardziej neutralna, mniej zobowiązująca.
Bo z Hongqi H5 jest taki problem, że z zewnątrz ma to auto nawet niezły, ale strasznie zobowiązujący dizajn… do takiej Skody mogę wsiąść "na galowo" albo w krótkich spodenkach — i zawsze będzie pasować; do Hongqi nie wsiadam bez białej koszuli, żeby nie wyglądać jak chłopak wysłany przez szefa na myjnię… a z kolei w białej koszuli czuję się jak kierowca w chińskiej ambasadzie. Więc chyba jednak podziękuję.
Hongqi H5 nie jest złym samochodem, ale do miana "luksusowego" bardzo wiele mu brakuje. A po co kupować taki samochód, jeśli nie dla luksusu za okazyjną cenę?
Przede wszystkim jednak konkurencyjne sedany podobnej wielkości, np. Toyota Camry albo Skoda Superb, są o wiele bardziej praktyczne, nowocześniejsze, mniej palą i lepiej jeżdżą.
Ale jeśli ktoś ma pomysł na "wizerunkowe" zagospodarowanie Hongqi H5, to proszę bardzo — jest na rynku trochę gorszych samochodów, choć… za te pieniądze bez problemu można też znaleźć coś lepszego.

Hongqi H5 - dane techniczne

Rodzaj silnikabenzynowy, 4-cylindrowy, turbodoładowany, 1989 ccm
Moc silnikla218 KM
Maks. moment obr.340 Nm
NapędNapęd na przód, przekładnia automatyczna 8b
Prędkość maksymalnabd.
Przyspieszenie 0-100 km/hok. 7,8 s
Wymiary (dł./szer./wys.)/rozstaw osi4985/1865 /1465 mm/2920 mm
Masa własna (kg)/dmc (kg)1635 kg
Zużycie paliwa na 100 km w cyklu mieszanym, dane fabryczne (WLTC)/w teście6,6/12,5 l/100 km
Pojemność bagażnikabd.
Cena wersji Deluxeod 173 tys. 900 zł
Autor Maciej Brzeziński
Pasjonat technologii, prywatnie także zapalony kolarz
Pokaż listę wszystkich publikacji

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak. Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI. Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!