Nad jezioro Garda w kilka godzin można dostać się samolotem i pociągiem lub teoretycznie w ponad 14 godzin samochodem. W praktyce te 14 godzin oznacza 16-17 godzin. Nocleg gdzieś po drodze to konieczność. Oznacza to, że na podróż w jedną stronę trzeba przeznaczyć dwa dni. Idealny sprawdzian dla samochodu — z Warszawy to 1400 km w niezwykle zróżnicowanych warunkach.
Nowa Toyota RAV4 — pierwsze wrażenie
Zanim wyruszyłem w długą podróż, ponad 100 km pokonałem w mieście, by złapać pierwsze wrażenie. Spostrzeżeń mam kilka.
- Pozycja za kierownicą — wzorowa. Toyota potrzebowała trochę czasu, by dojść do tego, że szeroki zakres regulacji kolumny kierowniczej w dwóch płaszczyznach jest kluczowy, by w aucie można było zająć odpowiednią pozycję. Lepiej późno niż wcale. Inne japońskie marki oraz te z Chin wciąż tego nie wiedzą.
- W końcu Toyota RAV4 ma nowocześnie wyglądające multimedia. Na dodatek są banalne w obsłudze. Czuć, że zrobiono naprawdę wiele, by nikt nie czuł się przytłoczony. Jeden drobny zgrzyt: podczas dwóch tygodni testu dwa razy musiałem czekać około 30 sekund, aż ekran multimediów się włączy. Do obu tych sytuacji doszło w pierwszych dwóch dniach testu. Później już w 100 proc. przypadków włączał się natychmiast.
- Nowa RAV-ka ma bardzo ciekawie zaprojektowany kokpit i całe wnętrze, ale materiałów nie wybierano w katalogu z najlepszymi dostępnymi na rynku materiałami, a pod względem ich spasowania lepiej wypadała RAV4 poprzedniej generacji.
- Nowe RAV4 ma fenomenalnie działający tempomat adaptacyjny i system monitorowania ruchu poprzecznego. Znamy to też z innych Toyot czy Lexusów. Zmieniłbym tylko jeden system, a najlepiej w ogóle przeniósł go do kosza — system monitorowania skupienia kierowcy. Piszczy niemal bez przerwy, karci mnie za najdrobniejszy ruch gałek ocznych. Wystarczy zerknąć na ekran multimediów (nie grzebać w nim — tylko na chwilę spojrzeć), by stwierdził, że kierowca nie jest skupiony. Wystarczy zerknąć w lewo, by sprawdzić, czy można bezpiecznie wjechać na rondo — znów pisk systemu i informacja, że kierowca jest zdekoncentrowany. O butelkę z wodą lepiej poproś pasażera — nie ma szans, byś sięgnął po nią zgodnie z normami tego systemu.
- Jeśli chodzi o przestronność wnętrza, to jest identycznie jak w poprzedniczce. Nowe RAV4 nie urosło, a bagażnik do dolnej linii tylnej szyby ma nawet symbolicznie mniejszy niż w poprzedniej generacji (jeśli mierzyć do sufitu, wychodzi więcej), ale to tylko suche wartości. W praktyce można powiedzieć, że obie RAV-ki są dokładnie tak samo przestronne. Mają jednak inne relingi, o czym warto pamiętać, wybierając bagażnik dachowy.
- Ładna ta nowa RAV-ka. To oczywiście kwestia gustu, ale do mnie ta stylistyka przemawia. Poprzedniczka też nie chce się zestarzeć, ale nowa ma jeszcze więcej charakteru.
Nowa Toyota RAV4 w drodze nad jezioro Garda
Dzień przed wyruszeniem na dach RAV-ki trafia box dachowy w rozmiarze XXL, który pakuję pod korek — box zwiększa opory powietrza, podwyższając zużycie paliwa. Większy jest też hałas. To złe wieści dla japońskiego SUV-a, a dla mnie — doskonałe. Sprawdzę, ile to auto pali w trudnych dla siebie warunkach. W domu już czeka komplet plecaków i walizek, którymi rano, przed samym wyjazdem szczelnie wypełnię cały, ustawny bagażnik.
Trasa wiedzie przez pół Polski, Czechy, Austrię, fragment południowych Niemiec, znów Austrię i oczywiście Włochy, niemal do Werony. Właściwie bez przerwy jadę drogami ekspresowymi i autostradami. Jadę maksymalnie 130 km na godz., bo na tyle pozwalają przepisy na autostradach w Czechach, Austrii, Włoszech i większości Niemiec (te nielimitowane fragmenty wcale nie są tak powszechne, jak mogłoby się wydawać) i na tyle pozwala homologacja boxu. Oczywiście, że powyżej 90-100 km na godz. wyraźnie słychać ponadprogramowy szum, ale będąc zupełnie szczerym, spodziewałem się czegoś znacznie, znacznie gorszego. Obiektywnie, nowe RAV4 wydaje się lepiej wyciszone od swojej poprzedniczki. To wciąż nie jest lider segmentu, ale pod tym względem Toyota odrobiła lekcje — w nowej RAV-ce jest ciszej niż w poprzedniczce.
Auto Świat / Piotr Kozłowski
Rastplatze w Austrii to odpowiedniki naszych MOP-ów
SUV Toyoty jest też bezstresowy w prowadzeniu. Długie i szybkie łuki tyrolskich dróg są dobrym sprawdzianem dla układu jezdnego. RAV-ka przeszła go z wyróżnieniem — japoński SUV przyjemnie się prowadzi. Dwa dni w trasie, a ja nie czuję żadnego zmęczenia.
Garda wita mnie ulewnym deszczem — pogoda tutaj jest kapryśna. Wystarczy zerknąć na mapę, by dowiedzieć się, dlaczego — ukształtowanie terenu robi swoje. Najbliższe dziesięć dni spędzę w miasteczku Torbole — krainie niezwykle ciasnych uliczek, ostrych zakrętów, stromych podjazdów i ciasnych miejsc parkingowych. Już pierwszego dnia odpowiednia pozycja za kierownicą, świetna widoczność we wszystkich kierunkach i zwrotność RAV-ki okazują się nieocenione. Dziś, gdy auto całe i zdrowe wróciło do importera, mogę przyznać, że SUV-em Toyoty wjeżdżałem w uliczki, w które innymi SUV-ami nawet nie próbowałbym się zapuszczać. W RAV-ce po prostu widać więcej.
Auto Świat / Piotr Kozłowski
Pogoda w północnej części największego jeziora Włoch zmienia się dynamicznie. Bardziej przewidywalna jest na południu, ale to jakby dwa różne miejsca — północ bardziej do mnie przemawia
Ile pali nowa Toyota RAV4?
Przed samym ruszeniem w trasę zresetowałem wskazania komputera pokładowego dotyczące średniego zużycia paliwa. Po 1400 km autostradami i drogami ekspresowymi, w SUV-ie z dużym boxem na dachu i hybrydą z 2.5-litrowym, benzynowym silnikiem wolnossącym zużycie paliwa wyniosło 6,8 l na 100 km. Obłęd. Przed ruszeniem w drogę powrotną znów zresetowałem ustawienia komputera, by sprawdzić, czy i tym razem tak będzie. Skończyło się dokładnie takim samym wynikiem — 6,8 l na 100 km. Oczywiście, że po drodze w Austrii i Niemczech nie brakowało remontów i ograniczeń do 80 km na godz., ale wciąż mówimy o wielkim SUV-ie i pokonaniu 1400 km drogami szybkiego ruchu.
Chcę sprawdzić, ile nowe RAV4 zużyje w mieście, na pusto — bez boxu na dachu, bez bagażnika wypełnionego ciężkimi rzeczami. Demontuję box i ruszam w niedługą podróż z Torbole do Riva del Garda, by odwiedzić sklep, w którym kupię lokalne produkty i zatankuję. Nie, nie RAV-kę, bo ta w miejskich warunkach i przy spokojnej jeździe zadowala się niecałymi pięcioma litrami benzyny na 100 km. Czuję, że gdybym się mocno postarał, mógłbym zejść poniżej czterech litrów, choć byłoby to już wyzwanie.
Auto Świat / Piotr Kozłowski
Dystrybutory z winem w delikatesach Agraria Riva del Garda. Wino jest tanie, ale to różowe skutecznie zniechęciło mnie do degustacji białego i czerwonego. Na szczęście w sklepie jest ogromny wybór win butelkowanych, w tym takich z lokalnych winnic. Wrócę tu kilka razy podczas najbliższych dziesięciu dni. Nie tylko po wino.
Spalanie to jedno. Drugie to kultura pracy napędu. Są tacy, którzy do końca świata będą powtarzać, że "Toyoty wyją", a ostatnią styczność z bezstopniową przekładnią eCVT mieli dekadę albo i więcej temu. To już nie te czasy. Oczywiście, że ta przekładnia jest specyficzna, ale przez ostatnią dekadę Toyota zrobiła naprawdę wiele, by jej auta "nie wyły", dynamicznie przyspieszały i niewiele paliły. Prawdę mówiąc, nie wiem, co jeszcze można poprawić w hybrydowym napędzie Toyoty.
Auto Świat / Piotr Kozłowski
Stacje benzynowe nie są miejscami, które będziesz często odwiedzać, mając nową Toyotę RAV4
Nowa Toyota RAV4 to udane auto, choć we wnętrzu jest co poprawiać. Lepsze materiały, dokładniejszy montaż i naprawdę trudno będzie znaleźć coś, do czego będzie można się przyczepić, skoro już nawet spalanie w trasie imponuje. Napęd i sposób działania systemów wsparcia w nowej RAV-ce (oprócz monitoringu rozproszenia uwagi kierowcy) to wzory godne naśladowania.