Porsche robi SUV-y, Bentley robi SUV-y, takie pojazdy ma też w ofercie Aston Martin, nawet Lamborghini nie wytrzymało i zrobiło sportową „terenówkę”. Nic dziwnego, że dobrych kilku lat SUV-y są też w ofercie działu „M” BMW, który znany jest z przygotowywania najbardziej emocjonujących modeli tej marki. BMW X4 M to, moim zdaniem, wóz, który – spośród imitacji terenówek przygotowanych przez bawarską markę – najlepiej wpisuje się w wartości „emek”. I w ich tradycję. Dlaczego?

BMW X4 M – sylwetka na sportowo

W modzie są SUV-y, a trend jest taki, że najbardziej pożądane robią się te ich wersje, które przywodzą na myśl coupe, czyli auta sportowe. To co, że teoretycznie te wersje są mniej praktyczne, bo opadający dach ogranicza przestrzeń z tyłu i bagażnik? Nikt się tym nie przejmuje, bo ważniejszy jest efektowny wygląd. A tego nie można odmówić „beemce”, która na szczęście nie ma jeszcze tego przerośniętego grilla znanego z większych modeli. BMW X4 M wygląda bardzo dobrze i chyba lepiej niż troszkę kanciaste X3. To oczywiście rzecz gustu.

Co więcej, jeśli chodzi o wspomniane przeze mnie braki w funkcjonalności SUV-ów o sylwetce zbliżonej do coupe, to z X4 nie jest tak źle. W kabinie jest pięć miejsc, a z tyłu przestrzeni jest całkiem sporo. Na pewno więcej, niż w Porsche Macanie. Na kanapie siedzi się wygodnie, mimo że dach faktycznie mocno opada, żeby stworzyć nadwozie o dynamicznej linii. Co ważne, z tyłu bez problemu zasiądą osoby o wzroście rzędu 180 cm. Nie ma z tym problemu. A bagażnik? Też nie jest źle. W porównaniu z X3, tracimy raptem 25 litrów – zostaje 525 litrów. I tak dużo.

BMW X4 M – silnik godny „emki”

W dzisiejszych czasach osiem cylindrów to rzadkość, nie spodziewałem się więc takiej jednostki w X4 M. I słusznie, bo tu pod maską jest rzędowa „szóstka” o pojemności trzech litrów, której dodatkowych koni i momentu obrotowego dostarcza turbodoładowanie. Muszę jednak przyznać, że to świetny silnik, mimo że relatywnie nieduży i z turbo. Jego moc to 480 KM, co w przypadku 2-tonowego samochodu jest dużą wartością. Mnie cieszy jednak to, że napęd X4 M reaguje szybko na wciśnięcie gazu, bardzo chętnie wchodzi na obroty, a przy tym daje dużo momentu obrotowego, i to zarówno przy średnich, jak wysokich obrotach. Krótko mówiąc: auto świetnie wyprzedza, łatwo przyspiesza na drogach szybkiego ruchu, a przy okazji dostarcza sportowych wrażeń, gdy postanowimy ręcznie zmieniać biegi na krętej drodze.

Zmiana przełożeń jest zresztą szybka i godna samochodu z logo „M”, mimo że na pokładzie jest automat, a nie ręczna skrzynia. Przyznaję, że moim zdaniem (choć pewnie opinie będą podzielone), to stosowany obecnie przez BMW 8-biegowy automat działa lepiej, niż znane z innych „emek” 7-biegowe dwusprzęgłówki. Szkoda tylko, że silnik nie brzmi tak dobrze, jak V8 z Mercedesów AMG, czy choćby wspaniałe V6 przygotowane przez Alfę Romeo, ponoć we współpracy z Ferrari. Cóż, nie można mieć wszystkiego.

BMW X4 M – jeździ jak szatan, ale nie liczmy na komfort

Muszę też wystawić X4 M świetną ocenę za to, jak się ten wóz prowadzi. Układ kierowniczy jest doskonale skalibrowany, a siła wspomagania – jak dla mnie – idealnie dobrana, oczywiście zmieniająca się w funkcji prędkości. Fakt, X4 „emką” nie kieruje się jak sportowym, kompaktowym hatchbackiem, ale to zrozumiałe. Auto waży dwie tony i jest jednak wyższe niż hot hatche. To przecież SUV, w którym dość wysoko siedzimy za kierownicą.

Zawieszenie w X4 M nie należy do najbardziej komfortowych i to nawet, gdy wybieram ustawienie „Comfort”. Auto i tak nie przepada za nierównościami, jakie ciągle się zdarzają na co bardziej zapomnianych, polskich drogach. Widać, że skalibrowano je pod kątem dynamicznej jazdy i pokonywania zakrętów. Zastanawiam się jednak, po co? Przecież raczej nikt, kto kupił X4 M, nie będzie nim jeździć na tor wyścigowy. Od tego będzie mieć swojego Caymana albo choćby Z4 (bądź Toyotę Suprę). BMW X4 M będzie trochę autem na pokaz, a jeśli tak, to w trybie Comfort, mogłoby dawać więcej komfortu. Ja, przez większość czasu testu, wybierałem właśnie to najwygodniejsze ustawienie zawieszenia, leniwe wspomaganie kierownicy, ale już sportowe ustawienie silnika. Dla mnie to idealny „set up” X4 M.

BMW X4 M – czy warto je kupić?

Dla kogo jest X4 M? Przede wszystkim dla tych, którzy chcą mieć oryginalne auto. Modnego SUV-a, lecz w sportowym opakowaniu. I nie takim na pokaz, bo przecież 480 KM gwarantuje wciskanie w fotel i sprint do setki w czasie 4,2 s – na poziomie sportowych aut z prawdziwego zdarzenia. Moim zdaniem, jeśli ktoś poszukuje samochodu rodzinno-sportowego, bo nie ma pieniędzy na dodatkowego Caymana, to X4 M spełni oczekiwania. Tyle że są i inne możliwości, które warto rozważyć. Równie dobre, sportowe SUV-y mają przecież już Mercedes, czy też Porsche. Warte uwagi jest też Audi.

BMW X4 M – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 2993 cm3, R6, turbo benz.
Moc 480 KM przy 6250 obr./min
Moment obrotowy 600 Nm przy 2600-5600 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 8-biegowy automat, napęd 4x4
Prędkość maksymalna 280 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 4,2 s
Średnie zużycie paliwa 10,5 l/100 km (producent)
Masa własna 2045 kg
Cena od 434 400 zł