Chevroleta Aveo ze 100-konnym silnikiem 1.4 już testowaliśmy, ale w wersji 4-drzwiowej. Auto zyskało pochlebne opinie i pokazało, jak ogromnego postępu wizerunkowego dokonał Chevrolet. Dziś natomiast testujemy Aveo z identycznym wyposażeniem, takim samym silnikiem, a nawet... w takim samym kolorze!

Tyle że 5-drzwiowe. Można powiedzieć, że prawie takie samo jak sedan, jednak prawie w tym wypadku czyni różnicę. Jaką? Wyjaśnimy to w opisie zawieszenia, najpierw jednak zajmiemy się kabiną i silnikiem Chevroleta.

Jeżeli ktoś ma wątpliwości, że auta segmentu B mocno się rozrastają, niech siądzie za kierownicą Aveo. Wystarczająco szerokie i wyjątkowo wysokie wnętrze pozwala zająć optymalną pozycję na obszernym fotelu – nawet wyrośnięci kierowcy nie powinni mieć powodów do narzekania. Kokpit ma modne linie, a kierowca i pasażer cieszą się dużą swobodą ruchów.

Taki efekt osiągnięto m.in. dzięki znacznemu zakresowi regulacji wzdłużnej fotela. Ponieważ przednie drzwi są dość krótkie, wysoki właściciel Chevroleta zobaczy po lewej stronie głowy nie okno, lecz słupek. Bagażnik ma wystarczającą pojemność, za to na tylnej kanapie, na której dzięki wysokim drzwiom łatwo zajmuje się miejsce, jest ciasno.

Chociaż moc wynosząca sto koni mechanicznych wydaje się duża, to podczas normalnej jazdy trudno odnieść wrażenie, że prowadzimy jakoś szczególnie zrywne auto. Przeciwnie – dodanie gazu poniżej 4 tys. obr./min nie wywołuje eksplozji temperamentu. Wyżej jest zdecydowanie lepiej, jednak wtedy motor zaczyna mocno hałasować.

Aby ograniczyć warkot podczas jazdy autostradą, konstruktorzy wyposażyli Aveo w piąty bieg o długim przełożeniu i owszem, obniżyło to hałas, ale przy okazji także dynamikę auta.

Przyszła pora na dyscyplinę, w której wyraźnie widać różnicę między testowanym Aveo a jego wersją czterodrzwiową. Otóż resorowanie hatchbacka wydaje się sztywniejsze i bardziej nerwowe. Aveo pozbawione wysuniętego daleko za tylną oś bagażnika nie wykazuje już takiej tendencji do przechodzenia z podsterowności w nadsterowność, co jest zaletą, jednak w porównaniu z sedanem układowi jezdnemu brakuje harmonii.

Dodatkowo w nadwoziu typu hatchback odgłosy pracy tylnego zawieszenia łatwiej przedostają się do kabiny i subiektywnie auto nie jest tak komfortowe jak sedan. Niby niewielka różnica, ale wystarczyła, by czar prysnął.

Testowany egzemplarz to najdroższa wersja wyposażeniowa LTZ z bogactwem dodatków. Najtańsze (ale mimo to wyposażone w 6 airbagów oraz ESP) Aveo 1.2 można kupić już za 36 490 zł.