Nad maską znów unosi się gwiazda, i to nawet w wersji taksówkowej czy też w najtańszym wariancie silnikowo-wyposażeniowym. W klasie C trzeba za nią dopłacić, w klasie E oznaka statusu auta zdaje się wysyłać sygnał: szykujcie się na nową odsłonę najlepiej sprzedającego się na świecie pojazdu marki, która 130 lat temu wymyśliła samochód. Czy tak, jak 31 lat temu w przypadku W124, temu Mercedesowi uda się wejść na szczyt?
Po barokowym W123 jego następca wyglądał jak z innej planety – prawie bez chromowanych elementów i z sylwetką opracowaną pod kątem jak najmniejszego oporu powietrza (0,29). Trzeba przyznać, że nie od razu auto się spodobało. No i do tego garściami czerpało z wcześniejszej „190-ki”, czyli pierwszego Mercedesa z nową, klinową stylistyką, zaprojektowanego przez Bruna Sacca. Zresztą chodziło nie tylko o sam design, lecz także o techniczne zapożyczenia. I choć z wiadomych powodów Mercedes nie chce tego akcentować, nowa klasa E także korzysta z doświadczenia zdobytego dzięki klasie C, jednak znów nie chodzi jedynie o wygląd.
Nowa klasa E jest o 4 cm dłuższa od poprzedniczki i ma aż o 6,5 cm większy rozstaw osi. Niespecjalnie przełożyło się to na wielkość przestrzeni oferowanej w środku ani na pojemność bagażnika (nadal 540 l). Nie próbujemy przez to powiedzieć, że wnętrze jest małe – w porównaniu z Mercedesem W124 robi naprawdę imponujące wrażenie i bez względu na wzrost każdy będzie czuł się tu wygodnie. Poza tym to nie przestronność była najważniejsza podczas opracowywania klasy E W213.
Mercedes zastosował w swoim najnowszym aucie system Drive Pilot, który zawiera w sobie wszystkich dostępnych dziś asystentów. Cel jest jasny – w możliwie jak najkrótszym czasie zaproponować klientom możliwość autonomicznej jazdy.
Na razie dzieje się tak na autostradach do prędkości 130 km/h, ale mamy wrażenie, że jeśli chodzi o szybkość, to problemem nie jest technika, lecz... człowiek. Osoba siedząca za kierownicą klasy E musi mieć czas na to, żeby w ogóle zaakceptować sytuację, że jedyne, co jej pozostało, to nadzorowanie działania systemu.
W starym dobrym Mercedesie W124 wszystko było prostsze. Podstawowa wersja 200 (1985 r.) za ponad 32 000 marek (czyli mniej więcej 16 000 euro) miała 4-biegową skrzynię manualną i... prawe lusterko w opcji. Jednak takie pojazdy kupowało się po to, żeby poczuć komfort resorowania czy też perfekcję działania poszczególnych mechanizmów – po prostu po to, by mieć pewność, że samochód za pierwszym razem zapali, gdy rano spieszymy się do pracy. Dziś, gdy auta w gruncie rzeczy jeżdżą podobnie, Mercedes poprzez komfort rozumie m.in. autonomiczną jazdę i korzystanie na pokładzie klasy E z wszystkich dobrodziejstw połączenia jej z internetem.
Oczywiście, gwiazda nie byłaby gwiazdą, gdyby nie odpowiedni silnik pod maską – podstawowa odmiana ma 2-litrowy, doładowany motor o mocy 185 KM, a jesienią zadebiutują też wersja hybrydowa E 350e i odmiana E400 4Matic o mocy 333 KM. Nasze zdjęciowe W124 ma silnik o mocy 109 KM i waży 1260 kg. Dzisiejsza podstawowa klasa E waży 1605 kg.
Mamy tylko nadzieję, że nowa klasa E w jednym nie będzie naśladowała W124. W październiku 1986 roku grupa taksówkarzy z Kolonii urządziła przed miejscowym dilerstwem Mercedesa protest spowodowany ciągłymi awariami swoich aut. Z problemami jakościowymi szybko sobie poradzono i dziś W124, mimo upływu lat, nadal jest uważane za niezawodne auto.
Naszym zdaniem
Autonomiczne samochody bez wątpienia są fascynujące – kto nie marzy o tym, żeby w korku w drodze do pracy zająć się czymś przyjemniejszym niż prowadzenie auta? Z drugiej strony jednak, czym będą samochody, jeśli to nie my będziemy sprawowali nad nimi kontrolę? Na przykładzie Mercedesa klasy E widać kierunek zmian, tyle że wcale nie mamy pewności, czy jest on słuszny.
Archiwum / Auto Bild
Nowy Mercedes klasy E spotyka przodka z 1985 roku – dwóch bardziej różniących się od siebie samochodów nie można chyba zestawić. A może jest inaczej?
Nowy Mercedes klasy E spotyka przodka z 1985 roku – dwóch bardziej różniących się od siebie samochodów nie można chyba zestawić. A może jest inaczej?
Archiwum / Auto Bild
W124 zestawiliśmy z... No właśnie, w nowej klasie E widać połączenie stylistyki klas C i S.
W124 zestawiliśmy z... No właśnie, w nowej klasie E widać połączenie stylistyki klas C i S.
Archiwum / Auto Bild
Nie ma jazdy bez gwiazdy! No, chyba że zamówicie wersję Avantgarde lub AMG Line – wtedy znaczek jest wkomponowany w grill.
Nie ma jazdy bez gwiazdy! No, chyba że zamówicie wersję Avantgarde lub AMG Line – wtedy znaczek jest wkomponowany w grill.
Archiwum / Auto Bild
Siedzenia pokryte MB-Texem (sztuczną skórą), 4-biegowa skrzynia, brak prawego lusterka. Airbag kierowcy w W124 pojawił się w 1992 roku.
Siedzenia pokryte MB-Texem (sztuczną skórą), 4-biegowa skrzynia, brak prawego lusterka. Airbag kierowcy w W124 pojawił się w 1992 roku.
Archiwum / Auto Bild
Na kierownicy umieszczono touchpady do obsługi urządzeń pokładowych. Dla tych, którzy nie lubią takich wynalazków, są też przyciski na konsoli.
Na kierownicy umieszczono touchpady do obsługi urządzeń pokładowych. Dla tych, którzy nie lubią takich wynalazków, są też przyciski na konsoli.
Archiwum / Auto Bild
Rechoczący diesel 2.2 został zastąpiony nową 2-litrową jednostką o mocy 194 KM.
Rechoczący diesel 2.2 został zastąpiony nową 2-litrową jednostką o mocy 194 KM.
Archiwum / Auto Bild
Dostęp do bagażnika mógłby być lepszy, ale najwyraźniej w tym temacie decyzja należała do designerów. Kufer ma 540 l (W124 – 520 l).
Dostęp do bagażnika mógłby być lepszy, ale najwyraźniej w tym temacie decyzja należała do designerów. Kufer ma 540 l (W124 – 520 l).
Archiwum / Auto Bild
Diesel bez AdBlue? teraz to niemożliwe.
Diesel bez AdBlue? teraz to niemożliwe.
Archiwum / Auto Bild
Ciasno nie jest, zwłaszcza gdy porówna się klasę E z W124.
Ciasno nie jest, zwłaszcza gdy porówna się klasę E z W124.
Archiwum / Auto Bild
System masażu z „eski” został wzbogacony o funkcję Hot Stone.
System masażu z „eski” został wzbogacony o funkcję Hot Stone.
Archiwum / Auto Bild
Ciasno nie jest, zwłaszcza gdy porówna się klasę E z W124.
Ciasno nie jest, zwłaszcza gdy porówna się klasę E z W124.
Archiwum / Auto Bild
Bruno Sacco mocno się napracował, żeby stworzyć auto, które nawet 30 lat później źle nie wygląda.
Bruno Sacco mocno się napracował, żeby stworzyć auto, które nawet 30 lat później źle nie wygląda.