Choć to Kia należy do koncernu Hyundaia, niektórym może wydawać się, że jest odwrotnie. Bo jak wytłumaczyć, że to właśnie Kia sprzedaje w Polsce więcej samochodów niż bratnia marka, a poza tym wprowadza na rynek znacznie wcześniej od niej bliźniacze modele? Tak było z: cee’dem (debiut w 2006 r., lifting w 2009 r.), i30 (prezentacja w 2007 r., modernizacja – 2010 r.) oraz Vengą (debiut w 2009 r.) i zaprezentowanym rok później jej odpowiednikiem – ix20.

Zapewniamy, że polityka koreańskiego koncernu nie jest dziełem przypadku, lecz dobrze przemyślanym posunięciem. Hyundai, wypuszczając w pierwszej kolejności nowy model Kii, promuje w ten sposób młodą na rynku markę, a przede wszystkim testuje na niej rozwiązania techniczne, które z czasem trafią do bliźniaczego auta. Podobne zabiegi stosują inne koncerny samochodowe, jak choćby Volkswagen, który płytę podłogową nowego Polo sprawdza w Skodzie Fabii czy Seacie Ibizie.Czy „bliźniaki” różnią się tylko znaczkiem na masce? Takie same gabaryty, identyczny rozstaw osi i podobna przestrzeń we wnętrzu. Ale oprócz logo różnic jest znacznie więcej. Model ix20 ma inne światła, charakterystyczny dla marki grill sześciokątny oraz przeprojektowany kształt zderzaków. We wnętrzu zmian jest na tyle dużo, że trudno wręcz dostrzec podobieństwa. Minivan Hyundaia ma inne zegary (w Kii na centralnym miejscu jest obrotomierz), kierownicę oraz panel centralny. Wyraźnie widać, że w jego wnętrzu zastosowano materiały wyższej jakości i ciekawszą stylistykę.

W topowej wersji Premium znajdziemy ponadto bardzo bogate wyposażenie, m.in.: 6 airbagów, automatyczną klimatyzację, czujnik deszczu, statyczne doświetlanie zakrętów oraz skórzaną tapicerkę siedzeń. Fabryczne radio, wyposażone w sterowanie na kierownicy, może odtwarzać muzykę z iPoda lub pamięci USB.Funkcjonalne wnętrze, za to silnik 1.4 CRDi daleki od ideału. Ilość miejsca dla pasażerów i na bagaż jest podobna jak w bliźniaczej Vendze. Oznacza to, że ix20 wygodnie będą podróżować 4 dorosłe osoby. Przestrzeń bagażnika można regulować dzięki składaniu i przesuwaniu tylnej kanapy oraz podwójnej podłodze. Testowy egzemplarz wyposażony był w 90-konną jednostkę wysokoprężną. Jej dynamika nie jest oszałamiająca (14,5 s do „setki”), a w dodatku podczas przyspieszania w dolnym zakresie obrotów wyczuć można było dziurę turbinową.

Pomimo zastosowania systemu start-stop (w Hyundaiu nazywa się ISG) spalanie w testowanym egzemplarzu podczas jazd miejskich odbiegało od podawanego przez producenta (6,2 l/100 km). Jakby tego było mało, znacznie wzrastało (do 8 l/100 km) w momencie dopalania sadzy w filtrze cząstek stałych. Z silnikiem 1.4 CRDi współpracuje 6-stopniowa, manualna skrzynia biegów. Ze względu na krótkie skoki jej obsługa mogłaby być przyjemna, jednak w precyzyjnej zmianie przełożeń przeszkadza haczenie.

Spodziewaliśmy się, że ix20 będzie prowadziło się podobnie jak Vengę. Okazało się jednak, że nowsze auto mabardziej miękko zestrojone zawieszenie, dzięki czemu podróżni odczuwają wyższy komfort jazdy niż w Vendze. Niestety, każdy kij ma dwa końce. Miękka charakterystyka podwozia sprawiała, że na zakrętach samochód nie miał dobrej stabilności. Nie spodobał nam się także sztucznie pracujący układ kierowniczy.

W momencie przeprowadzania testu nie znaliśmy jeszcze ceny i pełnej specyfikacji ix20. Niewątpliwym atutem nowego modelu Hyundaia będzie 5-letni program gwarancyjny.

PODSUMOWANIE -Do tej pory byłem przekonany, że Venga oraz ix20 to prawie identyczne auta. Ale jak mówi reklama: „prawie robi dużą różnicę”. Samochody nie tylko mają inny kształt lamp, zderzaków czy logo na masce. Bogatsze wyposażenie, wyższa jakość wykończenia i bardziej komfortowe zawieszenie sprawiają, że ix20 jest przeznaczone dla wymagających klientów.