Mimo upływu lat jego sylwetka nadal prezentuje się bardzo atrakcyjnie. Być może dlatego zmiany wprowadzone w nadwoziu w ramach face liftingu mają kosmetyczny charakter. Objęły grill, zderzak i inspirowane elektrycznym I-Pace’em reflektory oraz tylne lampy.

Jaguar F-Pace – udana kosmetyka

Zdecydowanie więcej pracy projektanci modelu poświęcili wnętrzu, gdzie nowa deska rozdzielcza ze zmodyfikowanymi wlotami powietrza, zegarami, multimediami i kierownicą przywołuje skojarzenia z limuzyną XF. Dotykowy ekran na konsoli środkowej ma teraz przekątną 11,4 cala i stanowi centrum dowodzenia info-rozrywką oraz wybranymi układami samochodu. Opiera się na najnowszej odsłonie systemu operacyjnego Jaguara – Pivio Pro, który działa błyskawicznie i jest łatwy w obsłudze. Wygląd ekranu da się też dopasować do własnych preferencji, a sam system może uchodzić za jeden z najlepszych w tej klasie. Owszem, ma wadę, choć część użytkowników pewnie w ogóle nie zwróci na nią uwagi– to brak fizycznych przycisków do obsługi wybranych funkcji. Na szczęście takowe zachowano dla klimatyzacji.

Na tym nie koniec zmian. Poza ogólnym lepszym wrażeniem i materiałami wykończeniowymi poprawiono również ergonomię, a panele sterujące do otwierania szyb przeniesiono z górnej części drzwi na podłokietniki. Lepsze wyprofilowanie zyskały także komfortowe fotele, które w wersji R-Dynamic SE (prezentowana na zdjęciach) wyglądają jakby były przejęte ze sportowego F-Type’a.

Jaguar F-Pace – więcej charakteru

Gruntowną modernizację przeszła również paleta dostępnych wersji silnikowych, z których niemal wszystkie poza bazową odmianą P250 oraz topową SVR dostały elektryczne wsparcie w postaci miękkiego układu hybrydowego. Na szczycie zelektryfikowanej gamy gamy znajduje się hybryda plug-in o mocy 404 KM. Natomiast podczas pierwszych jazd testowych mieliśmy do dyspozycji nową rzędową szóstkę o pojemności 3 l i mocy 400 KM. To miękka hybryda z elektrycznym kompresorem i turbosprężarką, która zachwyca kulturą pracy i osiągami. Reakcje na gaz są natychmiastowe i towarzyszy im cudowne uczucie wciskania w fotele. Do tego dochodzi przyjemne, melodyjne wręcz brzmienie wzmacniane warknięciami przy zmianie przełożeń. Ośmiostopniowy „automat” pracuje żwawo zarówno gdy biegi zmieniamy ręcznie łopatkami przy kierownicy czy pozwalamy mu działać samodzielnie. Przyspieszenie do „setki” trwa 5,4 s.

Nie łudźcie się jednak, że F-Type P400 będzie delikatnie sączył paliwo. Na trasie testowej (miasto, autostrada) zanotowaliśmy ponad 11 l/100 km, ale zważywszy na potencjał napędu to wynik do zaakceptowania. Elektryczne wspomaganie wpływa za to na poprawę płynności działania układu start-stop.

W superlatywach możemy ocenić natomiast prowadzenie. Układ napędowy przez większość czasu przekazuje moment obrotowy na tylne koła, a na przednie kieruje go tylko wtedy, gdy zanotuje problemy z przyczepnością. Świetnie zbalansowany i komunikatywny układ kierowniczy zapewnia dobre wyczucie auta, a adaptacyjne zawieszenie doskonałą stabilność na zakrętach. Zwłaszcza w trybie sportowym. Owszem, zawieszenie jest sprężyste, ale również wystarczająco komfortowe. W efekcie podczas jazdy F-Pace zachowuje się nawet bardziej jak sportowe limuzyny Jaguara niż typowy SUV.

Jaguar F-Pace – naszym zdaniem

Jaguar jest kolejnym koncernem, który ogłosił że kończy z silnikami spalinowymi. Ma to nastąpić w 2025 roku. Na szczęście plan ten nie przeszkodził mu we wprowadzeniu do oferty najbardziej emocjonalnego sześciocylidrowca, jakiego Brytyjczycy mieli do tej pory. Jeśli ktoś specjalnie nie przejmuje się oszczędzaniem paliwa, to miękka hybryda P400 sprawi mu sporo frajdy.

Jaguar F-Pace – dane techniczne

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 2995 cm3, R6 turbo bezn. MHEV
Moc 400 KM przy 5500-6500 obr./min
Moment obrotowy 550 Nm przy 2000-5000 obr./min
Skrzynia biegów i napęd automatyczna 8-biegowa skrzynia, napęd na cztery koła
Prędkość maksymalna 250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 5,4 s
Średnie zużycie paliwa 9,8 l/100 km
Masa własna 2028 kg
Cena od 335 200 zł