• Kia podaje 58 km zasięgu na prądzie. Realnie da się pokonać w ten sposób ok. 50 km. To bardzo dobry wynik
  • Naładowanie akumulatorów z domowego gniazdka trwa około 3,5 godziny
  • Kia Niro ucieszy swoich właścicieli niewielkim zapotrzebowaniem na paliwo oraz możliwością długiej jazdy w trybie elektrycznym

Kia Niro nie jest debiutancką hybrydą koreańskiej firmy, ale to pierwszy model, który od podstaw zaprojektowano jako pojazd napędzany w ten sposób. Dwa lata po wprowadzeniu do sprzedaży oferta wzbogaciła się o hybrydę plug-in.

Kia Niro zaskakuje dobrze rozplanowaną częścią pasażerską. Jest tu bardzo dużo miejsca w obu rzędach wygodnych siedzeń. Mniej entuzjastycznie prezentuje się kufer, który mieści tylko 324-1322 l. To nieco mniej niż w bazowej wersji (356-1354 l).

Znacznie więcej pochwał należy się układowi napędowemu testowanej Kii Niro. Zacznijmy od trybu elektrycznego. Producent obiecuje, że rozładowane akumulatory przy wykorzystaniu 230-woltowego gniazdka można napełnić w ok. 3 godz. W rzeczywistości udaje się to po 3,5 godz. To nadal dobry czas. Podczas testu w ruchu miejskim bez używania silnika benzynowego udało nam się przejechać dystans od 49 do 51 km. To świetny wynik w porównaniu z innymi hybrydami typu plug-in. Dzięki temu codzienne dojazdy do pracy oraz powroty z niej można odbywać wyłącznie w trybie elektrycznym.

Gdy wykorzystywaliśmy tryb hybrydowy, też nie było źle, bowiem średnie zużycie paliwa wyniosło 4,4 l/100 km. To wprawdzie znacznie więcej niż średnia fabryczna (1,3 l/100 km), ale pamiętajmy, że producent bada spalanie w warunkach laboratoryjnych i rozpoczyna cykl z całkowicie napełnionymi akumulatorami, a my sprawdziliśmy rzeczywiste spalanie, kiedy zasięg na prądzie wynosił… 0 km.

Na pochwałę zasługuje dynamika pojazdu. Nie tylko dlatego, że przyspieszenie do „setki” w 10,6 s jest dobrym wynikiem, lecz także dlatego, że zmierzone przez nas 10,6 s okazało się powtarzalne. To jeszcze nie koniec dobrych wiadomości. Po wyłączeniu ESP udało nam się osiągnąć przyspieszenie do 100 km/h już po 10,3 s – to o 0,5 s lepiej niż obiecuje Kia. Do dobrej dynamiki przyczynia się dwusprzęgłowa skrzynia, która sprawnie i bez szarpnięć włącza poszczególne biegi. Redukcja też odbywa się bez oporów.

Układ jezdny Kii Niro zapewnia pasażerom komfortowe podróżowanie. Natomiast hamulce okazują się zdecydowanie za słabe. Szczególnie niepokojący jest rezultat po rozgrzaniu tarcz – 40,1 m. Za taki wynik może odpowiadać m.in. wysoka masa pojazdu – 1576 kg. Podczas testu bazowej hybrydy samochód jadący 100 km/h udało się zatrzymać po 38 m. Jednak tamten model ważył o ponad 100 kg mniej, bo 1461 kg.

Niro plug-in nie jest, niestety, tanim crossoverem. Jego ceny zaczynają się od 127 900 zł. Za zwykłe Niro zapłacimy minimum 91 990 zł. Testowana odmiana XL z dodatkowym wyposażeniem jest jeszcze droższa – to już wydatek powyżej 150 000 zł.

Kia Niro plug-in - to nam się podoba

Niskie zużycie paliwa, duży zasięg w trybie elektrycznym, przestronne wnętrze, wygodne fotele, bogate wyposażenie.

Kia Niro plug-in - to nam się nie podoba

Mały bagażnik, niska skuteczność układu hamulcowego, wysoka cena zakupu, przeciętna widoczność do tyłu.

Kia Niro plug-in - nasza opinia

Kia Niro ucieszy swoich właścicieli niewielkim zapotrzebowaniem na paliwo oraz możliwością długiej jazdy w trybie elektrycznym. Jednak jego zalety nie kończą się na tym, bowiem trzeba docenić przestronne wnętrze, wygodne fotele oraz dynamiczny silnik.