To fakt, że w porównaniu ze zwykłym Mini, kabriolet w wersji Cooper S ma 40 kg nadwagi. Prawdą jest też, że automatyczna skrzynia biegów nie jest tym, co chciałbym mieć w aucie, które ma dawać gokartową frajdę z jazdy. Wsiadłem do Mini Cabrio Cooper S ze świadomością tych dwóch faktów i już po pierwszych kilkunastu kilometrach przestały mieć one znaczenie – Mini okazało się bardzo fajnym samochodem.

Mini Cabrio Cooper S – jak jeździ?

Być może nie miałem dobrego punku odniesienia, bo z najnowszych Mini jeździłem do tej pory tylko Countrymanem, do tego w wersji plug-in. Niemniej i tak robota, którą zrobili tutaj inżynierowie BMW, zasługuje na pochwałę. Przede wszystkim nie czuć tego, że samochód jest ciężki. Często bywa tak, że wersje cabrio sprawiają wrażenie przyciężkawych, Mini zdecydowanie nie. Do tego podczas jazdy po dziurach ma naprawdę bardzo dobrą sztywność – w czasie tygodniowego testu ani razu nic tutaj nie zaskrzypiało, mimo często dziurawych dróg. Podobają mi się też nastawy zawieszenia, które, jak na mocną ,192-konną wersję, są dość komfortowe.

Mini nie męczy podczas długiej jazdy, jak często mają w zwyczaju małe hot-hatche. Cena, jaką się płaci za dość miękkie (jak na tego typu auto) zawieszenie, nie jest wysoka, bo Mini ma jedynie tendencję do wychylania się podczas szybkiego pokonywania zakrętu. Jedzie jednak jak po sznurku, pozwalając na dużo wyższe prędkości niż normalne auta! Tym, co przekonuje w przypadku tego modelu, są bardzo niskie opory toczenia – ma się wrażenie, że po zdjęciu nogi z gazu samochód może toczyć się długie kilometry. Być może to przyczynia się także do oszczędności w spalaniu – przy spokojnej jeździe z Warszawy do Gliwic osiągnąłem wynik na poziomie 6,5 litra. Oczywiście była to jazda w zgodzie z przepisami, do tego w sporej części występowały na niej zwężenia spowodowane przebudową – a to oczywiście sprawiało, że w około jednej trzeciej trasy samochód rzadko przekraczał 70 km/h.

Na autostradzie jednak przyspieszyłem do dozwolonych 140 km/h. Jeśli dodać do tego ok. 100 km po mieście, średnie spalanie wzrosło do ok. 6,8 l/100 km, co wciąż jest bardzo dobrym wynikiem. Producent podaje 7,3 l/100 km według normy WLTP, czyli bardzo podobnie, dodajmy, że wedle starszych norm ten samochód spalał 5,8!). Tym bardziej, że Mini nie cierpi na brak mocy i gdy tylko mamy ochotę może żwawo przyspieszyć i tylko dźwięk wydechu brzmi jakby generował go komputer, ale to drobiazg. Podawane przez producenta przyspieszenie to 7,1 s od 0 do 100 km/h! Warto dodać także, że wyciszenie auta z zamkniętym dachem to prawdziwy majstersztyk.

Mini Cabrio Cooper S – jak wygląda?

Jeździ super, ale nie wszystko w Mini Cabrio Cooperze S mi się spodobało. Przede wszystkim. mam duży problem z wyglądem tego samochodu. Jadąc ni,m zwraca się uwagę, szczególnie wtedy, gdy otworzy się dach, ale przecież Cabrio kupuje się właśnie dla tych dni, kiedy jest to możliwe. Szczerze powiedziawszy, chciałbym, żeby Mini było mniej strojne. Nie mam nic do mniejszych miejscowości, sam z takiej pochodzę, ale Mini wygląda trochę jak mieszkaniec jednej z nich na weselu, a może jego żona, z dużą liczbą złota. Niby testowane przeze mnie Mini ma fajny kolor, do którego pasują czarne felgi, ale już nagromadzenie wszelkiej maści pasów jest tutaj stanowczo zbyt duże.

Swoją drogą, czy gdyby usunąć te z przedniej maski, Mini nie urosłoby wizualnie? Bo prawda jest taka, że ten samochód już dawno Mini nie jest. Podczas testu odwiedziłem znajomego, który ma Datsuna 240Z – gdy postawiliśmy obydwa auta koło siebie, Mini wyglądało jak SUV, przewyższając wielkością sportowego japończyka sprzed lat. Wracając jednak do wyglądu – jakoś nie jest w moim guście przedni zderzak tego auta, ze zbyt dużą liczbą wlotów. Wygląda jak zestaw tuningowy sprzed lat. Za to bardzo podoba mi się wpisanie brytyjskiej flagi w tylne ledowe lampy. Nieźle wygląda też dach, na którym udało się namalować brytyjską flagę. Dodajmy, że ma on dwie możliwości rozsuwania – pierwsza pozwala na jazdę z odsłoniętą przednią częścią. Operacja całkowitego rozsunięcia dachu zajmuje 18 sekund, fajne jest też to, że można to robić jadąc z prędkością do 30 km/h (trzeba tylko uważać, żeby nie wpaść wtedy w dużą dziurę).

Mini Cabrio Cooper S – jak z obsługą?

Pierwszy kontakt z Mini jest zwykle dość podobny – wsiadasz i masz tak – o kurcze, ale oni namieszali. Ale do obsługi można szybko przywyknąć i okazuje się ona dość prosta. Nie ma tu dużych wpadek ergonomicznych. Co prawda piękne okrągłe zegary mogłyby być bardziej czytelne, ale na osłodę jest plastikowy daszek na wysokości oczu kierowcy, informujący o prędkości z jaką się porusza oraz o ograniczeniach prędkości. Sam daszek jest tandetny, ale już działanie systemu pokazującego ograniczenia zawodzi tylko raz na sto przypadków! Pochwalić trzeba materiały wykończeniowe oraz sporą wygodę foteli. Obsługa systemu multimedialnego jest dość prosta, do tego ma on też smaczki w postaci informacji, ile godzin jechaliśmy z otwartym dachem! Oczywiście Mini jest autem dwuosobowym, ale z dwójką dzieci też można nim pojechać – oczywiście przy założeniu, że jedno siedzi z przodu, a drugie z tyłu.

Mini Cabrio Cooper S – dane techniczne:

Silnik t.benz./R4/16
Pojemność skokowa 1998 cm3
Moc maks. (KM/obr./min) 192 KM przy 5000 obr./min.
Maks. mom. obr. (Nm/obr./min) 245 Nm/1250-4750 obr./min.
Napęd/skrzynia biegów na przód, skrzynia 6-biegowa, automatyczna
Dł./szer./wysokość 3821/1727/1415 mm
Rozstaw osi 2495 mm
Prędkość maksymalna 230 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 7,1 s
Średnie zużycie paliwa 5,5 l/100 km
Cena od 134 430 zł