Pogoda w tym roku nas nie rozpieszcza. W połowie maja „zimna Zośka” pokazała swoje prawdziwe oblicze. Po co więc Polak ma kupować kabriolet, skoro przez pół roku skazany jest na zimne dni?

Takich dylematów z pewnością nie ma właściciel Nissana 370Z. By prowadzić swoją 328-konną maszynę, musi być nie lada twardzielem. Czapka i szalik są mu zbędne, a mokre włosy suszy najczęściej na mroźnym wietrze. Zamiast delektować się zapachem skoszonej trawy, woli swąd palonej gumy i rozgrzanych klocków hamulcowych.

Ma w nosie normy emisji spalin, a samochody wyposażone w turbodoładowane silniki oraz napęd na cztery koła omija szerokim łukiem. Nie uznaje kompromisów, bo najważniejsze są dla niego dwie cechy auta: duża moc i tylny napęd. Roadster 370Z to strzał w dziesiątkę. Auto wyposażone w wolnossący, 328-konny silnik lubi wręcz ostre traktowanie. Brzmi tak rasowo, że w pewnym momencie zastanowiliśmy się, czy przypadkiem motor nie jest uszkodzony. Ten dźwięk budzi na przemian przerażenie i pożądanie.

3,7-litrowy, sześciocylindrowy silnik w systemie V jakby leniwie i z oporem wchodził na obroty. Nie ma tu „kopa od dołu”, typowego dla nowoczesnych turbodoładowanych jednostek, jest za to wyraźny strzał po przekroczeniu 3500 obr./min. Zmiana biegu odbywa się błyskawicznie, choć zalecamy częstsze wykorzystywanie trybu ręcznego (ma inne oprogramowanie niż automatyczny), działającego znacznie szybciej. Trzeba się jednak wówczas mocno nagimnastykować, gdyż umieszczone za kierownicą łopatki do zmiany biegów nie kręcą się wraz z nią.

Brutalna moc płynąca z silnika rozpędza 370Z do 100 km/h w nieco ponad 6 s. Kto jednak myśli, że trafił na „mistrza prostych”, ten się głęboko myli. Dopiero na zakrętach sportowy Nissan ujawnia swoje liczne talenty.

Układ kierowniczy dzięki doskonałej precyzji i bezpośredniemu przełożeniu gwarantuje kierowcy świetne wyczucie kół. Do tego twardo zestrojone zawieszenie i 19-calowe koła z szerokim ogumieniem zapewniają niesamowitą przyczepność i wręcz zachęcają do przejechania kolejnego zakrętu z jeszcze wyższą prędkością. Kto do tej pory nie pojął, że to auto jest wręcz stworzone do szybkiego pokonywania zakrętów, ten niech przyjmie do wiadomości, że Nissan 370Z roadster zwyciężył na testowym torze takie sławy jak BMW Z4 czy Audi S5 cabrio.

Dobry wynik na torze to także zasługa hamulców, które – jak przystało na auto sportowe – stają się skuteczniejsze po rozgrzaniu. A komfort? Tu zaskoczenie – mimo sztywnych nastawów można powiedzieć, że jest całkiem przyzwoity.

PODSUMOWANIE - Nissanowi można zarzucić, że nie stosuje downsizingu, przez co jego silnik o dużej pojemności jest paliwożerny oraz nie rozwija płynnie mocy. Ktoś być może stwierdzi, że 370Z lepiej by się prowadziło z napędem na cztery koła. A ja cieszę się, że Japończycy twardo upierają się przy swoim. Zbudowali rasowego roadstera, którego prowadzenie za każdym razem staje się wielkim przeżyciem.