Każde targi samochodowe mają swoich bohaterów, tegoroczny Frankfurt nie był wyjątkiem. Oczywiście, są takie modele, jak Bentley Bentayga (auto już zostało ochrzczone „babą-jagą”), do obejrzenia którego trzeba było ustawić się w kolejce, takie też, jak Borgward BX7, z którym Chińczycy posiadający prawa do niemieckiej marki chcą podbić Europę, i takie jak Kia Sportage – auto z dużymi szansami na rynkowy sukces.

Podczas targów show Sportage’owi podkradł VW Tiguan, ale biorąc pod uwagę to, co obecnie dzieje się w Volkswagenie, Kia ma znów swoje pięć minut. Wśród polskich klientów indywidualnych w okresie od stycznia do końca sierpnia Kia Sportage cieszyła się największym zainteresowaniem – jest najlepiej sprzedającym się SUV-em.

W Europie Koreańczycy też nie mieli powodów do narzekania. Mimo to każdy element nowego modelu został zmodyfikowany. Oczywiście, zaczęto od stylistyki nadwozia. Podczas gdy boczną sylwetkę i w jakimś stopniu tył można jeszcze pod pewnymi warunkami uznać za podobne, przód samochodu jest kompletnie inny.

Wyraziste reflektory, duży grill – ten samochód wręcz emanuje pewnością siebie, a w przypadku SUV-ów to dobra wróżba. Podobieństwa? No cóż, już we Frankfurcie zauważono pewne wspólne cechy z Porsche Cayenne’em, ale czy wobec tak olbrzymiej liczby produkowanych modeli można jeszcze stworzyć samochód, który byłby niepodobny do innych aut? Pod blaszanym ubraniem umieszczono zupełnie nową platformę podwoziową, z której korzysta już bratni model Hyundai Tucson – całkiem przyzwoita baza, zwłaszcza że Hyundai nie tak dawno wygrał w naszym teście porównawczym z Mazdą CX-5, Fordem Kugą i Hondą CR-V.

Obecnie debiutująca generacja Kii Sportage mierzy 4,48 m długości. Ponieważ o 40 mm zwiększono rozstaw osi – do 2,67 m – pasażerowie siedzący z tyłu mają więcej przestrzeni na nogi niż w poprzedniczce. We Frankfurcie przyjrzeliśmy się bliżej autu, które było wyposażone w przesuwany szklany dach. W przypadku takiego rozwiązania i takiego formatu samochodu z tyłu bardzo często brakuje przestrzeni nad głowami podróżujących. W nowym Sportage’u jest jednak inaczej – pasażer o wzroście 180 cm ma tam jeszcze sporą rezerwę. Gdy zajmowaliśmy miejsca z przodu, także mieliśmy wrażenie, że auto jest przestronniejsze.

Pierwsze testy i dokładne pomiary pokażą, czy to tylko kwestia związana z innym ukształtowaniem deski rozdzielczej i subiektywnym odczuciem. Samo wykończenie wnętrza nie pozostawia natomiast wątpliwości, że Koreańczykom bardzo zależy na dobrym przyjęciu auta przez rynek. Kia konsekwentnie stawia na czarne tworzywa, ale musimy przyznać, że są one świetnej jakości i robią naprawdę dobre wrażenie.

Widać dbałość o szczegóły. Umieszczony pośrodku duży wyświetlacz jest lekko zwrócony w stronę kierowcy (skąd my to znamy?). Obsługa urządzeń pokładowych nie stanowi problemu, ale mimo dotykowego ekranu Kia zdecydowała się na sporą liczbę włączników – najwięcej na panelu sterowania dwustrefową klimatyzacją automatyczną.

Po raz pierwszy koreański SUV będzie także online. System multimedialny ma zawierać m.in. nawigację, która przekaże dane o korkach i utrudnieniach na drogach w czasie rzeczywistym. W Niemczech koszt takiej usługi będzie wliczony w cenę pojazdu.

Czy podobnie stanie się w Polsce? Oficjalne ceny nowej Kii Sportage poznamy prawdopodobnie na przełomie listopada i grudnia, a pierwsze samochody trafią do klientów na początku przyszłego roku. Auto będzie wytwarzane w zakładzie Kii w Żylinie (Słowacja). W związku z nowymi elementami wyposażenia spodziewamy się wyższej ceny niż w przypadku poprzedniczki.

Nowa Kia Sportage - nasza opinia

Spektakularna premiera to na pewno nie była, ale w Niemczech ten samochód musi konkurować z Tiguanem, więc siłą rzeczy Sportage stał na z góry straconej pozycji. Niesłusznie! Jeśli tylko cena auta nie będzie przesadzona, szykuje się nowy hit sprzedaży!