Najpierw muszę wam jednak podać zmienne: dwie osoby, pies, trochę bagażu i totalny czilllout, założyliśmy sobie bowiem, że nie będziemy uczestniczyć w wyścigu na wakacje. A to oznaczało jazdę zgodnie z przepisami, tym bardziej, że wybraliśmy trasę przez Austrię. Ba, nawet lepiej – w jedną stronę rozpędzałem naszą długodystansową Toyotę RAV4 maksymalnie do 125 km/h, dbając o to, aby jak najczęściej korzystała z baterii (co przy wyższych prędkościach jest czasem możliwe). Nie jechałem więc na tempomacie. W drugą okazało się, że przez sporą część trasy jedziemy pod wiatr, a to spowodowało, że z baterii Toyota RAV4 korzystała rzadziej. Ja też trochę przycisnąłem, a to oznaczało, że tam gdzie można było rozpędzałem się do 130 km/h, a w Polsce przez chwilę na A1 podróżowałem z prędkością 140 km/h.

Toyota RAV4 - spalanie jak z katalogu

Z Warszawy do Chorwacji komputer pokładowy nowej Toyoty RAV4 pokazał dokładnie 5,4 l/100 km! Przyznam się, że byłem w szoku, bo ten samochód zwłaszcza z przodu nie wygląda na szczególnie aerodynamiczny. Ale komputer nie kłamał, bo przecież tankowałem Toyotę i pomiary się zgadzały. Najpierw pojechaliśmy (i popłynęliśmy) na chorwacką wyspę Rab, na której spalanie spadło nam nawet do 5,3 l/100 km, ale tam z uwago na dość duży ruch i ograniczenia prędkości nasza długodystansowa nowa Toyota RAV4 często poruszała się na silniku elektrycznym. Potem podczas transportu promem z powrotem na ląd skasowałem przez przypadek komputer pokładowy i mniej więcej połowę podróży zacząłem mierzyć od nowa. Początkowo podróżowaliśmy głównie po bocznych chorwackich drogach, gdzie tylko w niektórych miejscach da się jechać więcej niż 70 km/h, a tak naprawdę głównie trzeba trzymać się 50 w terenie zabudowanym.

Drogi te to takie nadbrzeżne serpentyny: prawo, lewo, góra, dół i tak cały czas. Hybryda taka jak nowa Toyota RAV4 jest stworzona do takiej jazdy, bo gdy trzeba przyspieszyć silnik elektryczny wspomaga spalinowy, a gdy zwalniamy samochód nie tylko odzyskuje energię, ale też oszczędza paliwo. Efekt? 5,3 l/100 km!

Dużym komfortowym SUV-em, który do tego całkiem zwinnie przyspiesza (ten nowy 2,5-litrowy motor daje radę) – to robi wrażenie! W drodze powrotnej z wyjazdu, tak jak już wspomniałem, już bardziej dostosowałem styl swojej jazdy do obowiązujących przepisów, do tego sporą część trasy jechałem pod wiatr. W Warszawie oddałem auto z wynikiem 5,7 l/100 km. Jeśli więc wyciągniecie średnią z tych dwóch wyników otrzymacie właśnie 5,5 l/100 km, czyli dokładnie tyle ile deklaruje sam producent!

Nowa Toyota RAV4 - lubi spokojną jazdę

Wersja z przednim napędem, czyli taka jak nasza, według producenta przyspiesza do „setki” w 8,4 s (lepsza o 0,3 s jest hybryda 4x4) , czyli całkiem nieźle. I rzeczywiście korzystając z pełni mocy można poczuć się jak w niezłym dieslu z dużym momentem. Jedyne co potrafi odrobinę przeszkadzać to dźwięk jaki temu towarzyszy, ale tak czy inaczej Nowa Toyota RAV4 (podobnie zresztą jak Camry) to wreszcie hybryda, którą można też pojechać bardzo szybko.

Prawda jest jednak też i taka, że aby utrzymać niskie spalanie, takie jak nasze testowe, trzeba jednak jeździć dość powoli. Koledzy, którzy przede mną jeździli naszą nową Toyotą RAV4 uzyskiwali dużo wyższe wyniki. Na szczęście Toyota RAV4 jest samochodem bardzo komfortowym i świetnie sprawdza się w trasie. Podróż Warszawa-Chorwacja-Warszawa podzieliłem tak, że maksymalnie pokonywałem za jednym zamachem 700 km. Starość nie radość! Myliłem się jednak co do tego, jak czułem się po tych 700 km – zamiast wymęczenia miałem wrażenie, że spokojnie mogę pokonać kolejne 500 (czego oczywiście nie zrobiłem).

To zasługa nie tylko bardzo komfortowego zawieszenia nowej Toyoty RAV4, ale też świetnych foteli. Testowe, z wersji Executive mają co prawda skórzaną tapicerkę, ale są miękkie tam gdzie trzeba i twarde dokładnie w tych miejscach, w których powinny. Podróżując w upale (od 28 do 34 st. C) skórzana (częściowo syntetyczna) skórzana tapicerka to zły pomysł, ale Toyota RAV4 na szczęście ma system wentylacji foteli. Trzystopniowe chłodzenie idealnie spisało się podczas podróży w upałach. Na trzecim biegu elektryczny silnik chłodzący fotel kierowcy był co prawda słyszalny, ale mówimy o sytuacji, w której wyłączyliśmy radio i poruszaliśmy się w trybie elektrycznym.

I tu mała ciekawostka – nowa Toyota RAV4 ma przycisk, którym można wymusić, aby poruszała się tylko jako elektryk. Wielokrotnie próbowałem z tej opcji skorzystać i niezależnie od sytuacji zawsze Toyota wyświetlała ten sam komunikat – tryb elektryczny niedostępny/zbyt słaba bateria! Ale spokojnie, można było jeździć w trybie elektrycznym delikatnie obchodząc się z pedałem gazu. I jeszcze jedna genialna rzecz – podczas postoju nie trzeba wyłączać auta. Elektryczny motor bez trudu radzi sobie z zasilaniem klimatyzacji, wentylacji foteli i radia nawet podczas dłuższego postoju w upale. Przykład? Proszę bardzo – 30-minutowe oczekiwanie na prom, za oknami 32 st. C klima ustawiona na 20 st. i Toyota, która podczas oczekiwania włącza spalinowy silnik tylko na 3 minuty i tylko raz!

Nowa Toyota RAV4 - auto idealne na wakacje

Bardzo bym chciał, żeby Toyota robiła hybrydowe Camry w wersji kombi, bo byłoby to auto dla mnie. No, ale Camry od kilku generacji nie ma już takiej wersji. Jeśli więc chcecie mieć wakacyjną Toyotę musi to być nowa Toyota RAV4. Ogromny 580-litrowy bagażnik daje radę. Hałasująca na dziurach roleta mniej, ale po tysiącu kilometrów jakoś się przyzwyczaiłem. Na pewno jednak nie chciałbym elektrycznie otwieranej klapy. Na wakacjach często korzysta się z bagażnika. Niby otwiera się z akceptowalną prędkością, ale mam wrażenie, że nie ma czujników. Nie zauważyła np. drzewa i o mały włos jej nie porysowałem – na szczęście na dole klapy umieszczono sporej wielkości plastikowy element, który uderzył w gałęzie, ale nic złego się nie stało.

Inna sprawa to jej otwieranie. Rozumiem, że nie ma opcji żeby ją otworzyć z zewnątrz (nawet z kluczyka), gdy drzwi nie są odryglowane. Nawet jestem w stanie przeboleć, że podobnie dzieje się gdy próbujemy to zrobić przyciskiem w kabinie (działa dopiero po odryglowaniu drzwi przyciskiem na drzwiach kierowcy, lub po wyłączeniu zapłonu i otwarciu drzwi). Mam jednak problem z szybą – bagażnika bowiem nie można otworzyć przyciskiem w kabinie, gdy szyba jest opuszczona. Takie tam małe japońskie wynalazki. Poza tym jednak nie mam zastrzeżeń do obsługi tego modelu. No może jeszcze bardzo bym chciał, żeby automatyczny hamulec ręczny (funkcja Hold) miał pamięć i po wyłączeniu zapłonu nie trzeba by go było ponownie uruchamiać. Po dłuższej podróży, postojach, wyłączaniu auta łatwo zapomnieć, czy jest włączony, czy nie!

Nowa Toyota RAV4 - to bardzo dojrzałe auto

Licznik naszej długodystansowej Toyoty RAV4, gdy ją otrzymałem pokazywał 20 100 km, w momencie gdy oddawałem zaś 23 700 km. Przyznam się, że chociaż nie podobam mi się wygląd tego auta, a do SUV–ów mam bardzo mieszane uczucia (wbrew temu co dzieje się na świecie), ten samochód pożegnałem z żalem. Oczywiście wiem, że spora jego część może wynikać z faktu, że to jednak były wakacje, ale i tak mam wrażenie, że duża w tym zasługa tego, że hybrydowy RAV4 jest bardzo udanym modelem. Szkoda tylko, że za taką wersję jak prezentowana trzeba zapłacić niemal 180 tys. zł!

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 2494 cm3, R4, benz. + elektr.
Moc 178 KM przy 6000 obr./min
Moment obrotowy 221 Nm
Skrzynia biegów i napęd przekładnia planetarna (e-CVT), napęd na przód
Prędkość maksymalna 180 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 8,4 s
Średnie zużycie paliwa 5,5 l/100 km (WLTP)
Masa własna 1665 kg
Cena od 134 900 zł