• Wersja benzynowa 1.5 ze skrzynią DSG wyposażona jest w układ mikrohybrydowy
  • Nowy Seat Leon w wersji z układem odzyskiwania energii niedużo pali
  • Obsługa interfejsu użytkownika nowego Leona może sprawiać niektórym kierowcom kłopoty

Jedno jest pewne: tak jak każdy potrzebuje chwilę czasu, by opanować nowego smartfona, tak każdy nabywca nowego Leona będzie musiał przez jakiś czas uczyć się obsługi swojego samochodu. Proste rozwiązania są już najwyraźniej niemodne! Nowy Seat Leon 2020, zwłaszcza w bogatej wersji, pełen jest rozwiązań ciekawych i dopracowanych wzorniczo, a jednocześnie takich, które przeklinać będzie niejeden kierowca.

Nowy Seat Leon - tylko tablet!

Znakiem czasu jest pozbycie się z kokpitu większości „twardych” przycisków i pokręteł. Zamiast nich na środku deski rozdzielczej mamy duży, 10-calowy tablet (tylko trochę mniejszy jest w tańszej wersji bez nawigacji), który wziął na siebie sterowanie wszystkim. Niestety, klimatyzacją i nawiewem też.

Żeby nie było wątpliwości, że mamy auto na wskroś nowoczesne, na ekranie tabletu wyświetlają się ikony przypominające do złudzenia ikony smartfonowo-tabletowe. To też znak czasu. Tyle, że to, co dobre w telefonie, którym jednak przez większość czasu bawimy się siedząc albo leżąc, w samochodzie będzie nam trochę dokuczać: żeby obsłużyć to urządzenie, trzeba oderwać wzrok od drogi i skupić się na klikaniu. Za klikanie w telefon dostajesz mandat. Za klikanie w ekran, pełniący funkcje interfejsu użytkownika, mandatu nie ma. Bez sensu – powinni pozwolić w takim razie na zabawę telefonem podczas kierowania, prawda?

Pod ekranem mamy wąską półeczkę podzieloną na trzy części: środkowa służy do regulacji głośności radia lub innych mediów, a skrajne – do sterowania strefami klimatyzacji. Nie jest to tak wygodne jak klasyczne pokrętła, ale z drugiej strony jest o wiele lepsze niż po prostu pole dotykowe na pionowo ustawionym szkle – w pola dotykowe na „półeczce” łatwiej trafić palcem. I ciekawostka: w Golfie wygospodarowano miejsce na skróty klawiszowe do wybranych grup funkcji (wokół przycisku świateł awaryjnych pomiędzy nawiewami), w Leonie czegoś takiego nie wypatrzyłem. Te kilka skrótów klawiszowych w Golfie to ukłon w stronę starszego użytkownika, one naprawdę ułatwiają obsługę; w Leonie widać nie było to potrzebne, bo klienci Seata lepiej radzą sobie z obsługą elektroniki użytkowej. Szczerze? Sterowanie funkcjami auta przez wywoływanie dotykowo wybranych aplikacji sterujących jest umiarkowanie wygodne, czy – jak kto woli – jest to po prostu niewygodne. W tym utrudnianiu Seat doścignął niektóre francuskie konstrukcje.

Oczywiście kierowca (nie dotyczy najtańszych wersji Leona) ma przed sobą tzw. wirtualny kokpit – czyli zegary oraz panel komputera pokładowego wyświetlany na ekranie umieszczonym przed kierownicą. To akurat lubię.

Nowy Seat Leon – gra światłem

To, co wygląda imponująco w nowym Leonie, to wykorzystanie listwy LED-owej świecącej światłem w wybranym przez użytkownika kolorze, opasującej kokpit auta – drzwi i deskę rozdzielczą. Listwa ta świeci sobie na czerwono, żółto, zielono albo jak sobie kierowca chce, ale pełni też funkcję praktyczną – na wysokości lusterek świeci na ostro–żółto, gdy w martwym polu lusterek pojawia się jakiś obiekt. Ładne i praktyczne.

Nie zaoszczędzono także na listwie LED-owej na tylnej klapie – nie jest to, jak w wielu innych autach, atrapa – świeci na całej długości i pełniąc jednocześnie funkcję światła pozycyjnego i ozdoby, tworzy ciekawą stylistycznie całość z tylnymi lampami.

Nowy Seat Leon ma nieznacznie powiększony względem poprzednika rozstaw osi, co sugeruje większą ilość miejsca w środku. Z pewnością nie ma go rewolucyjnie więcej – raczej można powiedzieć, że przestrzeń w środku jest po prostu wystarczająca do wygodnego przewożenia czterech osób, ewentualnie dwóch dorosłych z przodu i trójki dzieci z tyłu. Auto może mieć (tak jak i VW Golf) trzystrefową klimatyzację – siedzący z tyły mają do dyspozycji regulator temperatury umieszczony na nawiewie między fotelami.

Nowy Seat Leon - a jak to jeździ?

Wersja wyposażona w silnik 1.5 TSI oraz skrzynię DSG domyślnie wyposażona jest w 48-woltowy układ hybrydowy. To taka mikrohybryda – alternator 48 V pełni funkcję rozrusznika oraz silnika wspomagającego jednostkę spalinową (połączenie za pomocą paska!), odzyskuje energię podczas hamowania silnikiem i zasila akumulator litowo-jonowy, który z kolei zapewnia energię dla tradycyjnej baterii 12 V niezbędnej do zasilania urządzeń przystosowanych do napięcia 12 V. Oprócz sprzętu ważnym elementem układu mikrohybrydowego jest oprogramowanie, które ma istotny wpływ na sposób pracy układu napędowego. Pierwsze wrażenie jest takie, że charakterystyka jednostki benzynowej jest mocno zbliżona do charakterystyki silników Diesla: silnik utrzymywany jest podczas zwyczajnej jazdy na niskich obrotach, ciągnie z dołu, jest przez to cichy. Czy oszczędny? Tak! W mieście można dość sprawnie poruszać się przy spalaniu rzędu 8 l/100 km. Jednocześnie, ostro operując gazem, można wymusić na silniku dynamiczną jazdę na wysokich obrotach – wtedy przestaje być oszczędny, ale za to jedzie. Wybór jest realny, mikrohybryda działa, napędu paskowego, który przetestowany został w już wielu innych modelach, raczej nie trzeba się bać. Co do przekładni, to zmienia biegi płynnie i delikatnie – z tego zadowoleni będą także starsi, spokojni kierowcy.

Co do zawieszenia, to niektórzy bardziej wyczuleni kierowcy będą narzekać na oszczędności poczynione przez producenta w tylnym zawieszeniu – zastosowano tu belkę skrętną, która ma tendencję do leciutkiego podskakiwania na szybko pokonywanych drobnych nierównościach. Jednocześnie jestem pewien, że 99 proc. użytkowników nie zauważy żadnego problemu, auto prowadzi się wystarczająco precyzyjnie. Komfort obniżają 18-calowe koła, ale przecież zawsze można założyć 17-calowe.

Nowy Seat Leon - podsumowanie

Wolę zdecydowanie nowego Leona od starego, który po prostu już się zestarzał, podoba mi się to, jak ten samochód jeździ, ale sterowania „smartfonowego”, a zwłaszcza zlikwidowania osobnego panelu obsługi klimatyzacji, nie pochwalam. Telefon to telefon, samochód to samochód – gdy samochód za bardzo upodabnia się do telefonu, nie do końca mu to służy.

Seat Leon 1.5 eTSI FR - dane techniczne

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1498 ccm, benzynowy, R4
Moc maksymalna 150 KM przy 5000 obr./min.
Moment obrotowy 250 Nm/1500-3500 obr./min.
Skrzynia biegów i napęd Automatyczna dwusprzęgłowa (DSG) 7-b
Prędkość maksymalna 221 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 8,4
Średnie zużycie paliwa 5,8-6,2 l/100 km (fabr.), 7,2 l/100 km w teście
Masa własna 1375 kg
Cena (wersja FR 1.5 eTSI) Od 108 500 zł, cena wersji testowej 134 755 zł