Do przetestowania tegorocznej nowości – Citroëna C5 Aircross z najmocniejszym, niemal 180-konnym dieslem 2.0 i automatyczną skrzynią biegów – zgłosiło się dwoje Czytelników z Warszawy: Ewa Racka i Ryszard Korlak. Nie ukrywaliśmy, że tym razem będą mogli przejechać się wyjątkowo komfortowym SUV-em! Zaczęliśmy jednak od dokładnego obejrzenia najnowszego francuskiego modelu na postoju. Jak zauważył Ryszard: Dzisiaj coraz trudniej jest się wyróżnić, bo w sumie wszystkie SUV-y wyglądają podobnie, a tu, w przypadku C5 Aircrossa, czekało mnie spore zaskoczenie, bo ten SUV ma swój styl.

Czerwone wstawki w całym nadwoziu i charakterystyczny przód samochodu spodobały się również Ewie, ale zwróciła ona też uwagę na użytkowe aspekty, czyli słynne Airbumpy, a więc plastikowe elementy, które chronią bok auta przed obijaniem na parkingach – rzecz w dużym SUV-ie pożądana, bo przecież pojazdy tego typu zajmują dużą część miejsca parkingowego. Nasi Czytelnicy bardzo pozytywnie odnieśli się do wielkości przedziału pasażerskiego – jak wspólnie stwierdzili, jeszcze niedawno tak duże wnętrze miały tylko ogromne vany, a SUV-y często w dużym stopniu im ustępowały, jednak nie C5 Aircross!

Wiele dobrego usłyszeliśmy także o bagażniku, którego pojemność dzięki przesuwanej tylnej kanapie (w zasadzie oddzielnie przesuwanemu każdemu z trzech miejsc) można zmieniać od 580 do ponad 700 l! To idealny samochód, żeby z przyjaciółmi wybrać się na wycieczkę w góry – stwierdził po zobaczeniu bagażnika Ryszard Korlak. Przypadła mu do gustu także cena – podstawowa wersja z wielokrotnie nagradzanym motorem 1.2 PureTech kosztuje niespełna 87 000 zł, a C5 Aircross z mocnym, 178-konnym dieslem to wydatek od 115 000 zł! Dodamy, że w 2.0 HDi zawsze pracuje 8-biegowy „automat”.

Nasi Czytelnicy musieli oczywiście się przejechać. Pierwszy za kółkiem znalazł się Ryszard, który docenił sposób, w jaki C5 Aircross wybiera nierówności. Citroën zastosował tu amortyzatory z progresywnymi ogranicznikami hydraulicznymi, które dostosowują swoją pracę do nawierzchni, i zdaniem Czytelników to naprawdę działa. Jednak nie tylko to przypadło mu do gustu, bo okazało się, że ten wielki samochód z ogromną kabiną... bardzo żwawo przyspiesza (według danych producenta w 8,6 s od 0 do 100 km/h)!

Później na miejscu kierowcy usiadła Ewa, która bardzo dawno nie jeździła „automatem”, na szczęście szybko się z nim dogadała, informując nas przy okazji: To tak fajne auto, że szybko można się do niego przyzwyczaić. Spodobało się jej np. to, że Citroën informuje o znakach ograniczenia prędkości i nie trzeba o tym pamiętać. Pozytywnie odniosła się też do umiejscowienia ekranu wirtualnych zegarów – na tej samej wysokości, co ekran komputera. Wirtualne wyświetlacze mniej spodobały się tradycjonaliście Ryszardowi, ale dobrze ocenił on obsługę C5. Zauważył też, że da się w Citroënie dezaktywować system start-stop jednym przyciskiem, bez konieczności szukania w komputerze.

Zdaniem Czytelników:

Ewa Racka:

„C5 Aircrossem bardzo dobrze mi się jeździło. Przede wszystkim komfort, który zapewnia ten samochód, zrobił na mnie duże wrażenie. Auto ma piękne wnętrze, a dzięki wysokiej pozycji za kierownicą czułam się naprawdę bezpiecznie. Podobało mi się to, że samochód pilnował tego, żebym jechała zgodnie z przepisami”.

Ryszard Korlak:

„Wspaniale się jechało, auto ma świetne przyspieszenie, a na dziurach głową nie uderza się o sufit. Wygodne jest nie tylko zawieszenie, lecz także fotele. Przemawia do mnie wielkość kabiny oraz bagażnika – C5 Aircross to idealne auto np. na wypad w góry ze znajomymi, ponieważ zmieszczą się nie tylko wszyscy, lecz także ich bagaże”.