Opel ma na koncie świetne, sportowe samochody, a przywołując to oznaczenie GSi, wskazuje, że chciałby wrócić do korzeni. Do samochodów, które poprzedzały mocne Ople OPC, które jednak nigdy nie słynęły z doskonałego prowadzenia. Pamiętacie Astrę GSi? Albo wcześniejszego Kadetta GSi? I ten świetny 2-litrowy silnik o mocy 150 KM, który relatywnie niewielkim kosztem tuningowano do niemal 200 KM. Takie samochody z założoną klatką i ogołoconym wnętrzem brylowały w rajdach przez długie latach, a do dziś pojawiają się w popularnych KJS-ach. Tylko czy podobnych wrażeń może dostarczyć współczesna limuzyna?

Opel Insignia GSi – wygląd zgodny z założeniami

Nie da się ukryć, że liftback – zwany przez Opla Insignią Grand Sport – wygląda znakomicie. W wersji GSi mamy zmienione zderzaki z chromowanymi wlotami powietrza do chłodzenia hamulców, z tyłu dyskretny spoiler. Do tego dochodzą opcjonalne, 20-calowe koła. Insignia w tej wersji sprawia wrażenie, jakby miała grubo ponad 300 KM. W kabinie mamy kolejną porcję atrakcji. To kubełkowe fotele z doskonałym trzymaniem, to pedały ze stali nierdzewnej, to w końcu obszyta skórą kierownica oraz umieszczone przy niej łopatki do zmiany przełożeń automatycznej skrzyni biegów.

Szkoda tylko, że Insignia GSi, o takiej sylwetce, tak naprawdę nie ma tych „grubo ponad 300 KM”. To po prostu bardzo mocna limuzyna (albo kombi, jako Sports Tourer), pod której maską pracuje 2-litrowy silnik benzynowy o mocy 260 KM. A przecież dziś w kompaktowych hot hatchach moce rzędu 300 KM to norma. Opel twierdzi jednak, że moc nie jest najważniejsza. Trochę racji ma, bo podobno Insignia GSi jest na Nürburgringu szybsza od mocniejszej Insignii OPC poprzedniej generacji aż o 12 sekund! To przepaść. To także pokazuje, jak wiele może zmienić prawidłowe ustawienie zawieszenia. Tyle że czas rozpędzania do setki też się liczy, a benzynowa Insignia GSi potrzebuje na to aż 7,2 sekundy. Sporo jak na nowoczesny wóz o sportowych aspiracjach.

Opel Insignia GSi – jest wybór, ale ideału nie ma

Warto w tym miejscu wspomnieć, że Opel daje duży wybór. Insignia GSi to nie tylko efektowny liftback z 2-litrowym benzyniakiem. Można mieć też wspomniane kombi. Mało tego, GSi jest też dostępne z dieslem, który ma pojemność dwóch litrów i moc równą 210 KM. Krótko mówiąc, do kupienia jest również pragmatyczne do bólu GSi, czyli po prostu kombi z dieslem. Jedna dygresja: w Passacie oferują 240-konny silnik na olej napędowy i to bez podkreślania sportowego charakteru.

Zgodnie z wcześniejszym stwierdzeniem, że silnik to nie wszystko, w Oplu znajdziemy jednak sporo rozwiązań, dzięki którym Insignię GSi można prowadzić bardziej dynamicznie niż inne, bardziej pospolite modele, w tym i wspomnianego Passata. Wprawdzie zawieszenie konstrukcyjnie jest takie samo, jak w innych Insigniach (z kolumnami MacPherson z przodu i układem wielowahaczowym z tyłu), to tu w standardzie mamy adaptacyjne amortyzatory, co Opel nazywa systemem FlexRide. Dzięki nim można wybrać tryb jazdy Standard, Sport albo Tour. Przyznaję, różnice są łatwe do wychwycenia, co nie w każdym modelu jest takie oczywiste. Ponadto Insignia GSi ma zawieszenie obniżone o centymetr i zmienione sprężyny – usztywnione o 40 procent w porównaniu ze zwykłą wersją tego modelu.

Opel Insignia GSi – na pewno nie na tor

Jaki skutek przyniosły te zmiany? Niezły. Przyczepność jest naprawdę znakomita, na co oczywiście pozytywnie wpływa też napęd 4x4 z systemem, który potrafi żonglować momentem obrotowym nie tylko między osiami, lecz również między dwoma tylnymi kołami – aktywnie stabilizując auto na zakrętach. Nadwozie oczywiście nie przechyla się mocno, szczególnie gdy wybierzemy tryb Sport. Wówczas zawieszenie mocno się usztywnia, co źle wpływa na powolną jazdę po niezbyt równych drogach. Z drugiej strony, zmienia GSi w auto, które całkiem dobrze czuje się na krętych drogach. Problem w tym, że nawet w takim ustawieniu, choć siła wspomagania jest odpowiednia, to informacje, jakie kierownica uzyskuje o drodze, są praktycznie zerowe, a precyzja kierowania w pobliżu pozycji „na wprost” nie jest tak duża, jakbym się spodziewał po samochodzie o tak mocno podkreślanym sportowym charakterze.

Do wyboru mamy jeszcze opcje Standard i Tour. Obie dają więcej komfortu i sprawiają, że GSi przekształca się w typową – choć szybką – limuzynę, którą można spokojnie wyruszyć na długą trasę, pakując mnóstwo bagaży do przepastnego bagażnika. Wówczas Insignia GSi to po prostu rodzinny samochód z mocnymi silnikiem – benzynowym lub dieslem. Co ciekawe, usportowiona Insignia nawet z 20-calowymi kołami skutecznie amortyzuje nierówności, nie tłucze na dziurach (choć lepiej na kiepskich drodze uważać na wielkie felgi), nie kołysze – krótko mówiąc, jedzie dobrze.

Opel Insignia GSi – słowo o silnikach

Ponadto, benzynowy napęd Insignii GSi jest znakomity, choć nie jest niczym nowym – ten sam silnik benzynowy może też pracować pod maską zwykłych wersji (podobnie jest z 210-konnym dieslem). Daje on do dyspozycji dużo momentu obrotowego, czyli 400 Nm. Szybko reaguje na pedał gazu, sprawnie wchodzi na obroty. Świetna jest też 8-biegowa skrzynia automatyczna, która przenosi napęd na wszystkie cztery koła. Automat wybiera przełożenia bez szarpnięć i bez opóźnień, a Opel twierdzi, że duet silnik plus skrzynia zostały ustawione z myślą o dynamicznej jeździe specjalnie dla tego modelu. Fakt, pracują one harmonijnie i gwarantują płynne przyspieszanie do setki (we wspomniane 7,2 s) i dalej aż do 250 km/h. Wersja z dieslem jest oczywiście nieco wolniejsza, ale też ma 8-biegowy automat i napęd 4x4.

A spalanie? Nie jest duże. Na drogach lokalnych, nawet krętych i nieco górzystych, da się bez problemu uzyskać 8,6 l/100 km, jakie producent podaje jako średnią. Niestety podczas pierwszych testów nie sprawdziliśmy Insignii GSi w mieście, czy na autostradzie. Nie wiadomo więc, jak rośnie apetyt na paliwo w korkach albo przy długotrwałej szybkie jeździe. Bardziej zdecydowane wciskanie pedału gazu powoduje jednak szybki wzrost apetytu na paliwo do ponad 10 l/100 km.

Opel Insignia GSi – czas na podsumowanie

Jaka jest kabina Opla Insignii, wiadomo doskonale: bardzo przestronna i wygodna dla wszystkich podróżnych. W sportowej wersji to się nie zmieniło. Tylko czy Insignię GSi można traktować jako auto sportowe? Opel wspomina o jeździe na torze wyścigowym, której zresztą przez kilka minut miałem okazję zasmakować podczas prezentacji. Owszem, auto jeździ dobrze, ale prowadzenia Insignii nie określiłbym przymiotnikiem „ekscytujące”. Lepiej w takich warunkach wypada np. Kia Stinger. Jak więc traktować Insignię GSi? Najlepiej zapomnieć o całym tym sportowym marketingu, a pomyśleć o tym, że kupujemy świetny, rodzinny samochód z mocnym silnikiem. Na dodatek, za całkiem rozsądną cenę i o bardzo atrakcyjnej sylwetce.

Opel Insignia GSi – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1998 cm3, R4, turbo benz.
Moc 260 KM przy 5300 obr./min
Moment obrotowy 400 Nm przy 2500-4000 obr./min
Skrzynia biegów i napęd 8-biegowy automat, napęd 4x4
Prędkość maksymalna 250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 7,2 s
Średnie zużycie paliwa 8,6 l/100 km (producent)
Masa własna 1716 kg
Cena b.d.