• Historia modeli Porsche o konstrukcji transaxle trwała 20 lat i nie skończyła szczęśliwie
  • W 1975 roku pojawił się pierwszy model z rodziny transaxle - 924, który był niedokończonym modelem Volkswagena
  • Powstało wiele modeli i odmian Porsche o konstrukcji, ale największe wrażenie robi 928 GTS, który nawet dziś ma aktualną stylwetkę

W 1975 roku w historii Porsche rozpoczęła się era transaxle. Trwała przez 20 lat i nie skończyła się tak optymistycznie, jak przewidywały władze firmy. To świetny przykład na to, że poprawne założenia konstrukcyjne nie zawsze wystarczają, żeby odnieść sukces. Potrzebne są też sprzyjająca sytuacja gospodarcza i odrobina szczęścia. Mimo że ten epizod nie skończył się dobrze, daje podwaliny do powrotu do konstrukcji pasującej do charakteru Porsche.

Sprawdzamy, który model Porsche z rodziny transaxle robi po latach największe wrażenie.

W 1975 roku w salonach pojawił się model 924 mający za nic tradycję Porsche. Układ transaxle wykorzystywany w 924 zakładał, że dla równomiernego rozłożenia masy silnik umieszczono z przodu, a skrzynię biegów z tyłu. Klientela nie była jednak zachwycona, że silnik w Porsche nie jest już zamocowany za tylną osią. Ale chyba jeszcze większym problemem był prestiż. Model 924, mimo że pracowało nad nim Porsche, w założeniach miał być Volkswagenem. Światowy kryzys paliwowy spowodował, że VW nie zdecydował się na wprowadzenie do sprzedaży sportowego auta. Tymczasem Porsche postanowiło doprowadzić do końca prawie gotowy projekt. Po 924 na rynku pojawiły się też 928, 944 oraz ostatni model ery transaxle – 968. Żaden nie odniósł przewidywanego sukcesu.

Foto: Kucharski Paweł / Onet

Porsche Transaxle - 924

Dziś przede mną na parkingu stoją wszystkie modele Porsche o konstrukcji transaxle i mogę na własnej skórze przekonać się, czy rzeczywiście zasłużyły na tak smutny los. Łatwiej zrozumiem ten etap historii Porsche, jeśli podejdę do badania chronologicznie. Wskakuję zatem do 924, które bazuje na mechanice koncernu VW. Silnik pochodził z Audi 100, a niektóre elementy wnętrza z Golfa. Ale po kilkunastu kilometrach za kierownicą odnoszę wrażenie, że problem 924 tkwił gdzie indziej. Klienci Porsche przyzwyczajeni do sportowych, ale jednocześnie komfortowych „911-ek” znajdowali wiele powodów do narzekania. Pozycja za kierownicą 924 pozostawiała wiele do życzenia i niekorzystnie odbiegała od 911. Jakość wykończenia wnętrza też nie świeciła przykładem. Mało sportowe wrażenie pozostawiał również czterocylindrowy silnik, który sprawdzał się w codziennej jeździe, ale nie przepadał za wysokimi obrotami. Jak widać, można wiele zarzucić 924, ale z pewnością nie to, że konstrukcja transaxle była nietrafionym rozwiązaniem w sportowym samochodzie.

Foto: Kucharski Paweł / Onet

Porsche Transaxle - 928

Dwa lata po debiucie 924 w salonach pojawiło się spektakularnie wyglądające 928. Nowe Porsche z mocarnym silnikiem V8 zrobiło tak duże wrażenie, że zostało wybrane „Samochodem Roku 1978”. Do dziś pozostaje jedynym sportowym autem, któremu udało się zdobyć ten tytuł. Wsiadam za kierownicę 928, które miało zostać następcą 911. Od razu czuję różnicę w koncepcji obu samochodów. Oczywiście, 928 jest mocnym i komfortowym gran turismo, ale niestety, pozbawionym lekkości, którą mogło pochwalić się 911. Automatyczna skrzynia mocno ograniczała też komunikację kierowcy z samochodem. Ogromną zaletą 928 był kosmiczny wygląd, który w latach 80. sprawiał nie mniejsze wrażenie niż UFO i mimo upływu 40 lat do dziś wydaje się aktualny, szczególnie w odmianie liftingowanej. Porsche 928 z czasem zaczęło przekonywać do siebie klientów Mercedesa i BMW, ale mimo to nie odniosło spektakularnego sukcesu i nigdy nie zasłużyło na miano następcy 911. Nie zmienia to faktu, że obłędne kształty poszerzonej wersji GTS hipnotyzują na tyle, że nie można oderwać od nich wzroku.

Foto: Kucharski Paweł / Onet

Porsche Transaxle - 944

W 1982 roku pojawił się znacznie bardziej sportowo stylizowany następca 924, czyli 944. Trzeba przyznać, że Porsche nie odpuściło tematu i poszerzone 944 znacznie skuteczniej wykorzystuje zalety konstrukcji transaxle. Niestety, pod maską wciąż pracuje silnik z czterema cylindrami. Na nic zdało się to, że w wielu wersjach, w tym również Turbo, 944 mogło pochwalić się wyższą mocą.

Foto: Kucharski Paweł / Onet

Porsche Transaxle - 968

Ostatni z przedstawicieli ery transaxle nosił oznaczenie „968” i pojawił się w 1991 roku. Z zewnątrz łączył styl 928 oraz 944 i wyróżniał się najbardziej sportowym prowadzeniem spośród całej palety wykorzystującej tę konstrukcję. Porsche z każdym rokiem coraz staranniej go dopracowywało i nawet dziś 968, szczególnie w wersji CS, sprawia dużo przyjemności z prowadzenia i przekonuje do siebie. Szkoda tylko, że firma nie zdecydowała się w prowadzić w modelach o konstrukcji Transaxle 6-cylindrowego silnika. W związku z niesatysfakcjonującym zainteresowaniem klientów era transaxle skończyła się dla Porsche w 1995 roku.

Fani sportowej jazdy wiele tracą na tym, że Porsche jak dotąd nie zdecydowało się wrócić do tej konstrukcji. Obecnie firma odnosi duże sukcesy finansowe i wprowadza coraz to nowe modele. To chyba najlepszy czas, żeby na rynku pojawił się następca 928.

Foto: Kucharski Paweł / Onet

Porsche Transaxle – co wybrać?

Jeśli chcesz stać się właścicielem Porsche o konstrukcji transaxle, powinieneś się przygotować na koszty od 10 tys. euro w przypadku modelu 924 do ponad 50 tys. euro (928). Model 924 od narodzin do dziś jest najtańszym sposobem na posiadanie Porsche. Niestety, najmniej atrakcyjnym. Jeśli zależy ci na przyjemności z jazdy, najlepiej wybierz 968 z ręczną skrzynią w wersji CS. Cenisz prestiż? Rozejrzyj się za spektakularnym 928 GTS.