Seat Leon X-Perience oparty jest na Leonie ST. Uterenowione kombi stanowią w ostatnich latach sporą część rynku i coraz więcej producentów decyduje się na wprowadzenie podobnej opcji do swojej oferty. Kto bowiem nie potrzebuje wjeżdżać w teren, a zależy mu na sporym bagażniku, zamiast SUV-a wybierze tę opcję.

Na rynku Leonowi nie będzie jednak łatwo, bo największymi rywalami będą siostrzane modele koncernu – Skoda Octavia Scout oraz Volkswagen Golf Alltrack. Są jeszcze odpowiednie modele u Audi czy Volvo, ale to już inna półka cenowa.

Seat Leon X-Perience nie różni się wiele od "zwykłego" Leona ST. Poza kilkoma dodatkowymi plastikowymi elementami, dodającymi muskularnego charakteru, no i nieco zwiększonym prześwitem, różnic nie znajdziemy. Podobnie we wnętrzu, gdzie elementów wyróżniających wersję X-Perience jest jeszcze mniej. Całość wygląda jednak dobrze i nie psuje sylwetki.

W ofercie nowego Seata Leone X-Perience mamy do wyboru cztery silniki - jeden benzynowy 1.8 TSI o mocy 180 KM oraz trzy diesle. Najmniejszy i nasłabszy jest 1.6 TDI o mocy 110 KM. Są jeszcze dwa warianty 2-litrowego TDI - 150-konny i dysponujący moca 184 KM.

Do napędu testowanego egzemplarza służył turbodiesel 2.0 TDI o mocy 150 KM, który połączony był z 6-stopniową manualną skrzynią biegów. Zestaw ten wydaje się optymalny pod względem osiągów i zużycia paliwa, bo jest i dynamicznie, i oszczędnie.

Najważniejszy jednak w Seacie Leonie X-Perience jest napęd. Oparty na sprzęgle Haldex piątej generacji układ działa wzorowo. Nad całością panuje elektronika, a kierowca nie ma żadnego wpływu na tryb pracy. Nie ma żadnego przycisku Off-road, nie ma opcji zblokowania napędu czy odłączenia tyłu. Po prostu nie trzeba się tym przejmować i wystarczy zaufać komputerowi, który w ciągu milisekund dokonuje decyzji odnośnie ilości sił napędowych kierowanych na poszczególne koła.

Mimo alpejskiej lokalizacji jazd testowych i niemal połowy grudnia, Austria przywitała mnie słoneczną i ciepłą pogodą. Nieco śniegu leżało jedynie w połowie trasy, gdzie zwykłymi drogami dotarłem na wysokość 1800 m n.p.m. Ale i tam droga była niemal całkiem odśnieżona, a zalegający miejscami cienki śnieg i prześwitujący gdzieniegdzie lód nie stanowiły większego wyzwania.

Próby ruszenia z miejsca w najbardziej śliskich miejscach i pokonania śnieżnych zakrętów pokazały jednak przewagę napędu na cztery koła nad tradycyjnym rozwiązaniem. Praca układu i dołączanie tylnej osi są dla kierowcy niezauważalne i ratują z opresji. Do tego pomaga system ESP, który można nie tyle wyłączyć, co przełączyć w tryb Sport. A wtedy Seat Leon X-Perience jeździ, jak auto z permanentnym napędem 4x4, równo mieląc czterema kołami i umożliwiając śnieżną zabawę i kręcenie efektownych bączków.

Niemniej jednak, auto przeznaczone jest do jazdy w zaledwie lekkim terenie lub właśnie po zaśnieżonych górskich drogach. Stosunkowo niewielki prześwit, powiększony względem "zwykłego" Leona o 28 mm, i duże zwisy z nisko umieszczonymi plastikowymi elementami zderzaków nie pozwolą na pokonywania większych przełomów i podjazdów. Ale przecież nie do tego służą czteronapędowe kombi!

Mimo podniesienia nadwozia, wyżej umieszczony środek ciężkości w zasadzie wydaje się w nie wpływać negatywnie na zachowanie samochodu w zakrętach. Ciasne łuki pokonuje jak przyklejony do drogi, nie ma tendencji do wychylania nadwozia, a nierówności asfaltu są połukane z zaskakującą gracją i skutecznością.

Seat Leon X-Perience jest dobrą propozycją dla tych, którzy szukają auta pojemnego (bagażnik ma tu 587 litrów, z możliwością powiększenia do 1470 litrów), którym cała rodzina bezpiecznie dotrze na zimowy wypad na narty, czy latem dotrze do ośrodka agroturystycznego zlokalizowanego z dala od utwardzonych asfaltowych dróg.

Nie można od niego oczekiwać terenowych możliwości, bo napęd na cztery koła, subtelnie podniesione nadwozie i plastikowe osłony nie oznaczają przecież, że autem pokonasz przeszkody na wojskowym poligonie. Ale nikt też w Seacie tego nie obiecuje.

Seat Leon X-Perience kosztuje od 113 tys. złotych za wersję 110-konną. To nieco więcej niż Skoda Octavia Scout z mocniejszą jednostką 2.0 TDI 150 KM, która kosztuje 112 tys. zł, a w trwającej promocji nawet 111 tys. zł. Fakt ten nie sprawi na pewno, że Leon X-Perience podbije nasz rynek. Jak nieśmiało przyznaje producent, Leon X-Perience ma stanowić subtelne i płynne przejście do wyczekiwanego i mającego mieć premierę w 2015 roku SUV-a. I to ma sens.