Mercedes klasy G to nie jest banalne auto. Świadczy o tym już pierwszy kontakt z tą katedrą na kołach. Otwieram drzwi wielką i staromodną klamką, siadam za kierownicą i – bo do terenowego Mercedesa przesiadłem się prosto z filigranowego CLA – delikatnie zamykam drzwi. I tu zachwycam się po raz pierwszy. Taka ostrożność nie jest w stylu klasy G, którą można nazwać samcem alfa w stadzie mnóstwa innych, mniej muskularnych konstrukcji. Żeby zamknąć drzwi terenowego Mercedesa, trzeba nimi zdrowo trzasnąć. A ten dźwięk! Nie jest przypadkowy. Choć to konstrukcja na wskroś nowoczesna, to jednak mechanizm zbudowano tak, by do moich uszu dotarło uderzenie stali o stal. Głośne i bardzo charakterystyczne. Drugi mocny strzał towarzyszy ryglowaniu zamków, gdy ruszam. To tylko jeden detal, ale takich smaczków jest w klasie G o wiele więcej.

Mercedes G 350d – niebanalne auto rodzinne

Jeśli do domu masz mocno pod górkę albo rzuciłeś korporację i pojechałeś w Bieszczady, albo masz mały domek w Karkonoszach, to klasa G będzie dla ciebie idealnym autem rodzinnym. Owszem, kosztuje prawie pół miliona złotych, i to w tej podstawowej wersji z 3-litrowym dieslem, ale za te pieniądze oferuje naprawdę dużo. Przykładowo, poprzednia klasa G, mimo sporych rozmiarów, wewnątrz była raczej ciasna i niezbyt pakowna. W nowym modelu jest inaczej. Teraz w kabinie mieści się bez problemu piątka dorosłych i każdy będzie miał w miarę wygodnie. Oczywiście z przodu jest najlepiej, szczególnie z pakietem komfortowych foteli – z ogrzewaniem, wentylacją i naprawdę porządnym masażem (fakt, to kolejne 13 tys. zł). Na dokładkę jest jeszcze ogromny, 667-litrowy bagażnik. Cóż, klasa G to naprawdę świetne auto dla rodziny.

Jeśli już wspominam o kabinie, to trzeba dodać, że zdecydowanie widać, iż to auto za pół miliona. Wnętrze jest świetnie zrobione. Znajduję tu mnóstwo dobrej klasy skóry i innych porządnych materiałów. Wśród nich jest nawet piękne, czarne, jesionowe drewno. Oczywiście prawdziwe, a nie w postaci taniej okleiny. Skórą, przynajmniej w testowym egzemplarzu, obszyta jest nawet deska rozdzielcza. Super! Wypada tylko dodać, że na liście opcji w przypadku „mojej” klasy G zaznaczono skórzany pakiet za, bagatela, 40 tys. zł. Nie mogę zatem ocenić, czy równie doskonale wykończone wnętrze jest w aucie bez tego kosztownego dodatku.

Mercedes G 350d – wygodne auto rodzinne

W klasie G można mieć teraz mocnego diesla: w wariancie G 400d, można też mieć wspaniałego benzyniaka w G63 – to mocne V8, dzięki któremu klasa G staje się gotycką katedrą na kołach, potrafiącą przyspieszać w tempie odrzutowca. Prawie. Tyle że ja wole coś spokojniejszego, czyli G 350d, z silnikiem rzędowym, 6-cylindrowym, 3-litrowym, o mocy 286 KM, który pracuje też pod maską m.in. klas E i S. On doskonale pasuje do prawdziwej terenówki, która zdecydowanie nie jest wozem do szybkiej jazdy po zakrętach. Z tego powodu nie zamierzam zresztą rzucać bezsensownych uwag o nadsterowności i podsterowności. To nie uchodzi w przypadku tego modelu.

Warto za to napisać kilka słów o zawieszeniu, które w testowym aucie wyposażono w regulację siły tłumienia amortyzatorów oraz pneumatyczne sprężyny – dzięki nim można np. zwiększać prześwit, co przyda się w terenie. A jak jest na zwykłej drodze? Klasa G to auto bardzo komfortowe, które dobrze jeździ nawet po bardzo kiepskich nawierzchniach, łącznie z nierównymi szutrówkami. Nawet na przeoranym koleinami albo kamienistym dukcie klasa G płynie jak poduszkowiec. No dobrze, trochę przesadzam, ale duży skok zawieszenia sprawia, że nierówności są pięknie amortyzowane. Co więcej, obecna generacja całkiem dobrze radzi sobie także na asfaltach – porusza się po nich cicho i stabilnie, przynajmniej zakładając jazdę z legalnymi u nas prędkościami. A układ kierowniczy? Cóż, po prostu jest. Auto skręca, miło się porusza kierownicą. I to wystarczy.

Wspomniany wcześniej silnik też jest w porządku. Te 286 KM może się wydawać niezbyt dużą wartością, ale tak naprawdę nie jest źle. Setkę mogę spokojnie osiągnąć w około 7,5 s, a to niezły czas, zważywszy, że do rozpędzenia jest 2,5 tony stali. A prędkość maksymalna? To 199 km/h, czyli bez szału. Ale to przecież i tak o 59 km/h więcej, niż można u nas jeździć. Poza tym, w dobie aut na prąd, musimy przywyknąć do niezbyt dużych prędkości maksymalnych. Aha, miło też mieć pod stopą 600 Nm momentu obrotowego. To pomaga w wyprzedzaniu. Pamiętajmy tylko, że szybki skok naprzód zaczyna się krótką chwilkę po wciśnięciu gazu, gdy już silnik nałyka się potrzebnego mu powietrza.

Mercedes G 350d – terenowe auto rodzinne

Przyznaję szczerze, że po tygodniowym teście w Polsce nie mogę uczciwie napisać, jak dużo potrafi G 350d w terenie. Nie miałem okazji wjechać na naprawdę hardkorowy szlak. Polne drogi, błoto, niezbyt głęboki piasek – to dla Mercedesa żaden problem. Nic dziwnego: to prawdziwy pojazd terenowy: z reduktorem i blokadami trzech mechanizmów różnicowych. Do tego w obecnej generacji jest sporo elektronicznych pomocników, którzy dbają o skuteczność jazdy po bezdrożach: po zboczach, czy też na luźnej nawierzchni. Do dyspozycji jest np. tryb pełzania, są też kamery, dzięki którym widać otoczenie auta. Zresztą, nawet wygląd przednich kierunkowskazów podporządkowany jest jeździe w terenie. Jak powiedziano mi podczas pierwszej prezentacji klasy G, jeśli z siedzenia kierowcy widać, że wystający klosz „kierunków” minie przeszkodę, to nie trzeba się bać, że zarysujemy zderzak.

Oczywiście, choć w Polsce nie jeździłem w trudnym terenie, dobrze wiem, że klasa G doskonale radzi sobie na bezdrożach – przekonałem się o tym kilka miesięcy wcześniej, podczas pierwszych jazd. Wówczas, pod czujnym okiem inżyniera i instruktora, przekonałem się, że terenowemu Mercedesowi nie straszne są strome zbocza, skaliste ścieżki i kilkudziesięciocentymetrowe brody. To naprawdę solidna terenówka, porównywalna choćby z Land Roverem Defenderem. Tyle że w luksusowym opakowaniu.

Mercedes G 350d – czy warto go kupić?

Trudna sprawa. Za niemal pół miliona wybierać można w przeróżnych modelach, które dadzą do dyspozycji równie dużo przestrzeni (albo i więcej), tak samo porządne silniki (albo i lepsze) i doskonałe zawieszenie (choć pewnie nawet lepsze). Ale... No właśnie, po pierwsze, nie przejmowałbym się ceną klasy G. Choć kosztuje niemal pół miliona, to wygląda jak cały milion dolarów. Poza tym, zwykłe rodzinne samochody, a od nich zaczynaliśmy, są z natury nudne, a klasa G to coś szczególnego, unikalnego, przyciągającego uwagę. Ludzie się nią naprawdę interesują. I to naprawdę nic zdrożnego, jeżeli zamiast nudnego crossovera, sięgniemy po auto z charyzmą.

Mercedes G 350d – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 2925 cm3, R6, turbodiesel
Moc 286 KM przy 3400 obr./min
Moment obrotowy 600 Nm
Skrzynia biegów i napęd 9-biegowy automat 9G-Tronic, napęd 4x4
Prędkość maksymalna 199 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 7,4 s
Średnie zużycie paliwa 8 l/100 km (producent)
Masa własna 2451 kg
Cena od 484 500 zł