• SUV plus kabriolet – to się dotychczas nie udawało. Co wyróżnia otwartego T-Roca?
  • Funkcjonalny kabriolet – brzmi jak oksymoron, ale tu się nawet udaje.
  • T-Roc Cabrio nie dla polskiego klienta.

Historia otwartego nadwozia jest tak stara, jak historia auta – pierwszy samochód był kabrioletem. W porównaniu z nim SUV jest jednak nowym wynalazkiem, a za pionierkę można uznać Toyotę RAV4, której pierwsza generacja zadebiutowała 25 lat temu.

Przewaga, którą powinna dawać długa historia, na niewiele się zdaje kabrioletom. SUV-y wypierają z rynku wiele typów nadwozi – z cabrio włącznie. A pomysł skrzyżowania obu gatunków nie spotkał się dotychczas u nabywców z przesadnym uznaniem. Pamiętacie Nissana Murano CrossCabrio? A skądinąd bardzo stylowy Range Rover Evoque w wersji cabrio nie jest już produkowany i raczej nie doczeka się następcy.

Po co Volkswagenowi T-Roc Cabrio?

Co więc sprawiło, że Volkswagen zdecydował się na otwartą wersję T-Roca? Cóż, zapotrzebowanie na emocjonujące auta (a do takich należą samochody sportowe i kabriolety) jest u producenta z Wolfsburga co najmniej tak duże, jak na zdolnych specjalistów od software’u. Golf Cabrio już wyszedł z produkcji, a otwarty Beetle znikł bezpowrotnie.

I tak do gry wszedł T-Roc, który z zamkniętym nadwoziem sprzedaje się bardzo dobrze. Dlaczego więc nie miałby odnieść sukcesu jako cabrio? Po naszych pierwszych jazdach wiemy, że nie ma powodu, dla którego T-Roc Cabrio miałby nie znaleźć uznania u klientów.

Pod względem stylistyki utrata dwojga drzwi i dachu wcale SUV-owi nie zaszkodziła i auto prezentuje się dobrze, co jest ważne w grupie samochodów, które mają wywoływać emocje.

Volkwagen T-Roc Cabrio, czyli emocje plus fukcjonalność

Na plus dla T-Roca liczy się także to, że zachował on praktyczne cechy. Wygodne wsiadanie (na przednie fotele), wysoka pozycja za kierownicą, dobra widoczność do przodu (z zamkniętym dachem do tyłu jest gorzej). Jazda też dostarcza pozytywnych wrażeń. Nasze cabrio, napędzane 4-cylindrowcem 1.5 turbo, po chwili słabości na początku przyjemnie się rozkręca. Brzmienie i współpraca ze skrzynią biegów – bez zarzutu. Zestrojenie zawieszenia zapewnia zdumiewający komfort. Humoru nie psuje nawet układ kierowniczy, wręcz przeciwnie – jego działanie przekonuje bezpośredniością. Gdyby nie świadomość, że samochodowi brakuje dachu, a wraz z nim stabilności, za kierownicą by się tego nie zauważyło. Tylko najwrażliwsi wyczują baaardzo delikatne drgania.

To wszystko brzmi pięknie, ale T-Roc Cabrio ma też wady. Wsiadanie z tyłu przy zamkniętym dachu wymaga giętkości baleriny. A po pokonaniu tej przeszkody nadal nie ma co liczyć na komfort – mało tu miejsca na nogi, po schowaniu dachu ciągnie jak diabli.

T-Roc Cabrio nie będzie, niestety, oferowany na naszym rynku, gdyby ktoś jednak bardzo chciał go mieć, to w Niemczech auto kosztuje od 27 495 euro.

Volkswagen T-Roc Cabrio – naszym zdaniem

Przyjemna kombinacja kabrioletu i SUV-a, jednak ten styl na pewno nie każdemu przypadnie do gustu. Nie musi, bo to auto dla indywidualisty. Za to prowadzenie go każdemu sprawi mnóstwo frajdy (oprócz słabego startu). Z tyłu najlepiej sadzać ciepło ubrane dzieci. Oczywiście, połączenie SUV-a z kabrioletem to egzotyka, która wyklucza dużą sprzedaż, ale jako auto budzące emocje jest na pewno praktyczniejsze niż typowy mały kabriolet. W starciu z MINI Cabrio, z którym Volkswagen T-Roc Cabrio ma konkurować, jego szanse oceniamy jako całkiem niezłe.

Volkswagen T-Roc Cabrio – dane

Silnik t.benz. R4
Pojemność 1498 cm3
Moc 150 KM przy 5000 obr./min
Maksymalny moment obrotowy 250 Nm przy 1500 obr./min
Napęd na koła przednie/skrzynia DSG 7b
Długość/szerokość/wysokość 4268/1811/1512 mm
Bagażnik 284 l
Przyspieszenie 0-100 km/h 9,6 s
V maks. 205 km/h
Średnie spalanie 6,8 l/100 km (WLTP)
Emisja CO2 160 g/km
Cena (w Niemczech, w Polsce auto niedostępne) od 27 495 euro