Takie nazwy, jak AMG czy M Power, są znane nie tylko miłośnikom Mercedesa i BMW, lecz także większości osób choć trochę interesujących się motoryzacją.

A Polestar? Mało kto wie, że to fabryczny tuner Volvo, obecny na rynku już od 19 lat. Swoją działalność firma rozpoczęła od zespołu wyścigowego Flash Engineering, obsługującego kierowcę Jana Nilssona. Nazwa „Polestar” funkcjonuje od 2005 r. i powstała z połączenia „Pole Position” (pierwsza pozycja startowa) i „Northern Star” (Gwiazda Polarna).

Nie jest to nasze pierwsze spotkanie z firmą Polestar, gdyż przed dwoma laty przetestowaliśmy zmodyfikowane S60 T6 w 329-konnej wersji. Tuningowi poddano wówczas wyłącznie jednostkę napędową, tym razem zmiany są większe.

Żeby w pełni ocenić dokonania szwedzkiego tunera, odwołamy się do seryjnego S60 T6 AWD, zarówno w nowej, jak i nieco starszej wersji. Auto w 2013 roku wyposażano w 3-litrowy, sześciocylindrowy silnik o mocy 304 KM. Obecnie pod maską seryjnego Volvo S60 T6 AWD pracuje dwulitrowy, czterocylindrowy motor (306 KM). Mimo to firma Polestar oferuje zwiększenie mocy tylko starszego silnika. Tuning nowej jednostki napędowej będzie możliwy od drugiej połowy przyszłego roku.

Rzędowa „szóstka” po zmianach ma teraz 350 KM. Bardziej imponuje jednak wartość maksymalnego momentu obrotowego. W stosunku do seryjnego T6 z silnikiem 3.0 jest go aż o 160 Nm więcej, a przyrost względem jednostki 2.0 wynosi 100 Nm. To zasługa zastosowania: turbosprężarki typu Twin Scroll, nowego intercoolera oraz aktywnego wydechu.

Po uruchomieniu silnika już na wolnych obrotach do uszu kierowcy dociera rasowe brzmienie, które wyraźnie podkreśla, że mamy do czynienia z groźnym zawodnikiem. Pierwsze przejechane kilometry sprawiają jednak lekki zawód. Owszem, auto spontanicznie reaguje na gaz, ale subiektywnie nie odczuwa się dużych różnic w przyspieszeniu względem seryjnej wersji.

Polestar jest łagodny, podczas rozpędzania auta nie czuć szarpań na kierownicy, na autostradzie można swobodnie rozmawiać. Sytuacja zmienia się, gdy lewarek biegów ląduje w pozycji „Sport”. Wydech brzmi groźniej, reakcja silnika się wyostrza, a biegi są zmieniane brutalniej i przy wyższych obrotach. W trybie ESC off większość momentu obrotowego trafia na tylne koła, można także skorzystać z funkcji optymalnego startu (Launch Control).

Modyfikacje podwozia (twardsze o 80 proc. sprężyny, regulowane amortyzatory Öhlins, karbonowa rozpórka zawieszenia, 20-calowe koła, hamulce Brembo) są doskonale wyczuwalne. Korzystnie wpłynęły na prowadzenie auta, zwłaszcza podczas sportowej jazdy, ale też nie sprawiają, że na co dzień Polestar jest męczący.

Volvo S60 Polestar - nasza opinia

Gdy poprzednio testowaliśmy S60 Polestara, czegoś nam brakowało. Owszem, osiągi zachwycały, ale pozostawienie podwozia bez zmian powodowało niedosyt. Tym razem jest inaczej, lepiej. Na pewno szybciej, ale też podczas sportowej jazdy bezpieczniej. Szkoda tylko, że drogo!