Górskie schronisko w austriackim Defereggental leży na wysokości 1964 m nad poziomem morza. Aby się tam dostać, należy pokonać trasę będącą diabelską kombinacją zakosów, serpentyn i stromych podjazdów. Z nartami biegowymi czy rakietami śnieżnymi na nogach można tam jeszcze dotrzeć, ale jadąc Lamborghini, które zarzuca tyłem od krawędzi do krawędzi górskiej drogi – już nie bardzo.

Mimo to 700-konny samochód wyścigowy wtacza się na parking na górskiej przełęczy. Tak, zdajemy sobie sprawę z tego, że Aventador został zbudowany nie po to, by dojeżdżać nim do stacji kolejki górskiej czy podwozić narciarzy do wyciągu. Mimo to postanowiliśmy jednak włączyć auto do rywalizacji.

Tutaj, w Tyrolu Wschodnim, nie zamierzamy wyłaniać zwycięzcy testu w oparciu o tradycyjnie przeprowadzane precyzyjne pomiary i wyśrubowane kryteria ocen. Chodzi nam raczej o to, by znaleźć „Pogromcę Śniegu 2012”. Wśród kandydatów do tytułu są: czteronapędowe auta Audi – S5, legendarne Quattro oraz Q3 – dwie Dacie Duster z napędem przednim i na obie osie, dwa Mercedesy z napędem tylnym i na 4 koła, Chevrolet Camaro cabrio z klasycznym tylnym napędem, skuter śnieżny, sanie ciągnięte przez konie i ciężarówka Mercedes Zetros oraz Volkswagen Garbus. Ten ostatni musiał brnąć w śniegu bez elektronicznych układów, które skutecznie wspomagały jego konkurentów.

Bardzo trudne warunki naszego zimowego, austriackiego testu miały pozwolić na sprawdzenie, który napęd jest o tej porze roku strzałem w dziesiątkę: przedni, tylny, na obie osie z wyrafinowaną elektroniką czy też zwykły napęd na cztery koła. Ponieważ jeden napęd 4x4 nie jest równy drugiemu, porównywane pojazdy dobraliśmy pod kątem zastosowanych rozwiązań technicznych.

W Dacii Duster był prosty i tani układ, Audi prezentowało klasyczne quattro, Lamborghini wykorzystywało układ sportowy, a Mercedes GLK – typowy dla aut typu SUV. Wszystkie pojazdy miały na kołach ogumienie zimowe, w jakie zostały wyposażone przez producenta, i musiały wykazać się zimowymi umiejętnościami w pięciu kategoriach. Dla uczestników śnieg był bezlitosny – szybko obnażał słabe strony aut, a od kierowców wymagał rozwagi.

Na zamkniętym odcinku zaśnieżonej trasy okazało się, że moc to nie wszystko. Zresztą Dacia udowodniła to Lamborghini

Lamborghini z silnikiem o mocy 700 KM kontra Dacia mająca tylko 110 KM – na zamkniętej ośnieżonej drodze liczy się nie tylko czysta moc. Potwierdził to czas, jaki na 75-metrowym odcinku testowym uzyskał tani SUV. Nikomu jednak nie udało się stawić czoła skuterowi śnieżnemu RMK 900 Polaris. Bez najmniejszego uślizgu wyrywał on do przodu ze startu zatrzymanego. Zamiast opon wyposażony był jednak w gumową gąsienicę z głębokimi lamelami. Nie można też nie doceniać stosunku mocy do wagi pojazdu. Dwusuwowy Polaris o mocy 160 KM waży zaledwie 235 kg.

Wśród samochodów osobowych nie do pobicia było stare Audi Quattro. Miało najlepszą przyczepność, mimo że pozbawione jest wszelkich elektronicznych wspomagaczy. Napęd na 4 koła rozdziela w nim moc w normalnych warunkach równomiernie na obie osie. Podczas przyspieszania mechanizm różnicowy typu torsen aż 75 proc. mocy przekazuje na tę oś, która ma lepszą przyczepność. W efekcie auto starsze o 25 lat od swego następcy, mające o 133 KM mniej niż S5, na torze testowym było o sekundę lepsze, czym udowodniło, dlaczego Quattro stało się legendą.

Znakomicie przyspieszał Mercedes GLK 220 CDI 4Matic. Jednak w odróżnieniu od Quattro z dziko bulgoczącymi pięcioma cylindrami w tym przyspieszaniu nie było życia. Czterocylindrowy diesel jest dobrze wytłumiony, siedmiostopniowy „automat” pracuje płynnie. Rzut oka na stoper pokazał, że ten pojazd był równie szybki jak mocniejsze od niego Audi S5. Również Q3, wyposażone w sprzęgło typu haldex i skrzynię DSG, dzielnie walczyło o wysoką pozycję.

W gronie aut napędzanych na jedną oś najlepszy okazał się poczciwy Garbus. Silnik z tyłu dociąża koła napędowe – to rozwiązanie zaowocowało najlepszą trakcją. Słabiej od VW wypadły m.in. Mercedes GLK 4x2 i Dacia Duster 4x2. Wprawdzie moc w nich przekazywana jest również na jedną oś, ale w zimowym teście znacznie szybciej niż Garbus osiągały granice swoich możliwości.

Chevrolet Camaro mimo zimowych opon niemal nie mógł ruszyć z miejsca. To jednak efekt zastosowania rozwiązania sprawdzającego się doskonale tylko na suchej nawierzchni, czyli: silnik z przodu napędza tylną oś.

Duster pokazuje, że dobry napęd na cztery koła wcale nie musi być kosztowny

Podręcznikowa definicja trakcji jest skomplikowana, odłóżmy więc teorię. W praktyce jest to odpowiedź na pytanie: jak dobrze auto przenosi swoją moc na drogę?Test pokazał, że samochody w starciu ze skuterem śnieżnym zostają pod tym względem w tyle. I choć potężny Zetros dzięki dużej masie uplasował się tuż za skuterem, to ich bezpośrednia rywalizacja wyglądałaby jak wyścig niedźwiedzia z zającem.

Polaris nie zna uślizgu i ma znakomitą przyczepność. Ale to przecież pojazd wymyślony specjalnie po to, by przemieszczał się po śniegu. Audi Quattro, choć ustępowało skuterowi, bez poślizgu wychodziło z ciasnych zakrętów. Mechaniczny dyferencjał dobrze rozdzielał moc 200-konnego, pięciocylindrowego silnika turbo.Dacia Duster znów pokazała, że jest czymś więcej niż tylko tanim autem.

Jej system 4x4 skonstruował japoński partner w koncernie – Nissan. Kierowca za pomocą pokrętła może zmieniać napęd przedni na automatyczny na cztery koła. W wyniku tego, w zależności od sytuacji, tylna oś zaopatrywana jest w moc za pośrednictwem elektronicznie sterowanego sprzęgła. Ponadto kierowca może wybrać stały napęd 4x4.

W tej konkurencji Duster nie jest gorszy od Q3 i GLK, które wyposażono w kosztowne układy 4WD. Podczas gdy przednia oś Audi w normalnym przypadku otrzymuje 90 proc. mocy, w Mercedesie GLK rozdział wynosi 30:70 proc. Oba auta mimo tak odmiennych koncepcji charakteryzują się równie dobrą trakcją. Lamborghini cierpi ze względu na swoją kapryśną kontrolę trakcji. W praktyce oznacza to, że jeśli ktoś chce wyruszyć zimą sportowym samochodem na ośnieżone szlaki, musi założyć łańcuchy na koła. Jeszcze gorsze jest Camaro. To auto lepiej zimą zostawić w garażu.

2,2-kilometrowa trasa pozwoliła sprawdzić, czy uczestnicy testu potrafią odpowiednio się zachować w ekstremalnej sytuacji

Długość 2200 m, różnica poziomów 115 m. Suchych danych o trasie testowej słucha się bez emocji, ale wrażenie to może łatwo wprowadzić w błąd. „Czteronapędowce” zupełnie bez wysiłku wdrapują się po stoku i dopiero przy wysiadaniu na mecie człowiek odczuwa, jak śliska była trasa testowa. Pieszo i bez odpowiednich butów z podeszwą ułatwiającą chodzenie po śniegu można tylko bezradnie zjechać ze stoku, bo pod pokrywą białego puchu utworzyła się lodowa gładź.

W tych warunkach stare Audi Quattro po raz kolejny udowadnia, jak dobrym jest pojazdem. Mimo deficytu mocy osiągnęło o 0,7 km/h wyższą prędkość od S5. Postęp techniczny, jaki dokonał się w czasie, który dzieli rozpoczęcie produkcji obu modeli, widać dopiero po sposobie, w jakim pokonują one podjazd. Kierowca starego Audi musi za pomocą ciężko pracującego układu kierowniczego stale korygować tor jazdy auta, które próbuje mu się wyrwać spod kontroli. Natomiast prowadzący S5 czuje się w kabinie jak w spa. Układ 4x4, z akcentem lekko położonym na tylną oś, sprawia, że samochód z odrobiną nadsterowności wchodzi w zakręt. Ale chwilę potem tył wozu, prowadzony niewidzialną ręką wyszukanej techniki napędu, bez ingerencji kierowcy powraca na właściwy kurs. Na równie wysokim poziomie zaprezentowały się GLK 4WD i Audi Q3.

Naprawdę narowistym autem okazało się Lamborghini. Pojazd z włączoną kontrolą trakcji prawie nie był w stanie podjechać pod górę, ponieważ elektronika zbyt silnie ograniczała jego moc. Dlaczego więc kontrola była włączona? Ponieważ eksplodujący mocą Aventador miotał się dziko na drodze i zarzucał tyłem jak zwierz ogonem. Lamborghini zapewnia doznania szczególnego rodzaju, przyjemne jedynie wtedy, gdy nie spieszy nam się pod górę. Jeżeli w realnej sytuacji drogowej trzeba by było pokonać nieodśnieżony stromy podjazd, kierowcy byłoby nie do śmiechu.

W grupie samochodów napędzanych na jedną oś najlepiej wypadło GLK 220 CDI. Było nawet nieco szybsze od Dacii 4x4, ale trzeba pamiętać, że dysponuje ona znacznie mniejszą mocą. W pokonanym polu pozostało Camaro, ale jego występ, czyli podjazd pod zaśnieżoną górę można określić słowami: „tańczący na śniegu”.

Zimą potrzeba napędu 4x4 i dobrze zestrojonych układów stabilizacyjnych

Bez ESP i ASR w kategorii bezpieczeństwa nie ma czego szukać:obaj staruszkowie, czyli Quattro i Garbus, wylądowali z tyłu stawki. Żeby szybciej poruszać się tymi samochodami i nie wylądować w rowie, za kierownicą powinni siadać wyłącznie profesjonaliści. O ile jeszcze Quattro z samoblokującym się mechanizmem różnicowym w granicach swoich możliwości dawało się jako tako opanować, o tyle Garbus ślizgał się od punktu do punktu.

Na przykładzie starego VW widać, jak wielki postęp w motoryzacji dokonał się na przestrzeni lat. S5 z włączonym ESP nie daje się w żaden sposób wyprowadzić z równowagi. Auto zachowywało się w slalomie jak Alberto Tomba, niegdysiejsza gwiazda narciarskich stoków. Równie dobrze spisały się Mercedes GLK z napędem na obie osie i Audi Q3, ale ponieważ mają one wyżej umieszczone środki ciężkości, zachowywały się nieco chwiejnie i dlatego wylądowały na 2. i 3. miejscu. Można też powiedzieć, że w zimowych warunkach Dacia Duster też jest bezpieczna, o ile kierowca dokupi ESP za 1210 zł. Niezrozumiałe, dlaczego rumuńska córka Renault w ten sposób drenuje kieszenie nabywców.

Maruderem wśród uczestników testu mających zamontowany system ESP znowu był Chevrolet Camaro, który wykazywał zarówno niedostateczną trakcję na tylnej osi, jak również zbyt małą przyczepność na osi przedniej, aby można nim było bezpiecznie pokonywać nawet łagodne zakręty.

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, wszystko wskazuje na to, że napęd na cztery koła to element o niebagatelnym znaczeniu. Udowadniają to GLK i Duster, gdyż ich wersje 4WD charakteryzują się wyraźnie lepszymi własnościami jezdnymi, dlatego właśnie w warunkach zimowych są bezpieczniejszymi pojazdami.

Co sprawia przyjemność na śniegu? Każdy z 13 pojazdów biorących udział w teście dał na to pytanie inną odpowiedź

Czym jest przyjemność, każdy z nas wie, ale nie istnieje dokładna definicja tego pojęcia. Lamborghini uplasowało się w środku stawki, choć z mocą 700 KM i napędem 4x4 teoretycznie powinno wszystkich konkurentów pozostawić w pokonanym polu. Cóż, iskra sama nie będzie skakać po śniegu. Elektronika trzyma włoskiego sportowca w żelaznym uścisku, tak więc potężna moc jest wykorzystywana w niewielkim stopniu. Sekwencyjna skrzynia biegów w warunkach zimowych raczej rzadko znajduje przełożenie we właściwym momencie.

Audi S5 jeździ niemal perfekcyjnie. Z gardłowo brzmiącym sześciocylindrowym silnikiem, napędem z lekkim akcentem na tył i doskonale funkcjonującą dwusprzęgłową przekładnią ustąpiło miejsca jedynie skuterowi śnieżnemu. Audi sunie na zakrętach jak wyposażone w silnik narty do carvingu i hamuje, jakby nagle ktoś je zamroził w miejscu.

Również Mercedes Zetros potrafił wyczarowywać uśmiechy na twarzach kierowców. „Spuszczony ze smyczy” na zamkniętym odcinku testowym zaczyna sprawiać frajdę. Z napędem na sześć kół pokonywał takie wzniesienia, na których pozostałe samochody okazywały się bezsilne. I nawet Garbus ze swoimi legendarnymi zdolnościami do jazdy w śniegu potrafi zimą poprawić nastrój. Wspinał się dzielnie w górę ku szczytowi przy wtórze warczącego z tyłu silnika typu bokser. Biada tylko, jeśli odrobinę za szybko wchodził w zakręty! Ten relikt dawnych czasów też potrafił cieszyć serca testujących kierowców. W tej kategorii punkty dostało nawet ślizgające się Camaro.

Napęd przedni kontra 4x4 - Duster 4x4 nie zdeklasował aż tak bardzo wersji 4x2, jak można było przypuszczać. Nie jest to efektem zastosowania w Dacii prostego systemu 4x4, lecz dobrej trakcji i prawidłowo zestrojonych systemów regulujących w modelu z przednim napędem. Dzięki temu Duster 4x2 przyspieszał niemal tak samo szybko jak o 60 KM mocniejszy Mercedes GLK z tylnym napędem.

Rumuński pojazd był również w tak samo trudnych warunkach szybszy od silniejszego o 432 KM Camaro. Do tego bardzo przekonujące okazały się neutralne własności jezdne Dacii. SUV był tylko odrobinę podsterowny, jego przednia oś niemal nie uciekała i nawet bliskie granic swoich możliwości auto było łatwe do opanowania. Cokolwiek by jednak powiedzieć, Duster 4x4 we wszystkich dyscyplinach spisywał się lepiej.

Podsumowanie Duster z przednim napędem nieźle radzi sobie w zimowych warunkach, choć nie da się zaprzeczyć, że napęd na cztery koła stanowi cenną rezerwę możliwości i bezpieczeństwa jazdy.

Napęd tylny kontra 4x4 - Seryjne modele Mercedesa GLK 220 CDI standardowo mają umieszczone z przodu silniki napędzające tylną oś. To nie jest szczęśliwa kombinacja, jeśli chodzi o warunki zimowe, ze względu na nierówny rozdział mas w aucie. Tylna oś jest po prostu za mało dociążona, aby mogła zapewnić samochodowi dobrą trakcję. Już na niewielkich wzniesieniach GLK szybko osiąga granice swoich możliwości. Natomiast w przypadku wersji 4Matic samochód przekonywał do siebie bezpiecznymi własnościami jezdnymi.

Podsumowanie Jeśli GLK ma służyć również podczas śnieżnej zimy, to koniecznie potrzebny będzie napęd na cztery koła, nazywany przez Mercedesa 4Matic. Pozwala on wykorzystać potencjał silnika i podwozia.

Przedni kontra tylny napęd - Dacia pokazuje, że gdy auto ma napędzaną przednią oś (odpowiednio dociążoną jednostką napędową), to charakteryzuje się lepszą trakcją niż tylnonapędowe GLK. Rumuński pojazd wykazywał przewagę przede wszystkim na wzniesieniach. Poza tym podsterowny samochód jest bezpieczniejszy i bardziej przewidywalny na śniegu.

Mercedes natomiast był przez swoją elektronikę szybko wyhamowywany do zera, bo po wyłączeniu ESP tył SUV-a wymykał się spod kontroli, a to frajda tylko dla zawodowców. Dopiero gdy pojazdy zostały odpowiednio dociążone, wyrównały się ich szanse. Poprawiała się wyraźnie trakcja niemieckiego auta, podczas gdy Dacia ryła w śniegu przednimi kołami. Podobnie jeśli chodzi o własności jezdne. Załadowany Duster był znacznie bardziej podsterowny, podczas gdy Mercedes stawał się neutralnym pojazdem.

Podsumowanie Zimą przedni napęd wykazuje o wiele więcej zalet w dziedzinie bezpieczeństwa jazdy i trakcji niż tylny – nawet ten konstrukcji Mercedesa.

4x4 – stare kontra nowe - Wiosną 1980 r. Audi zaprezentowało napęd 4x4. Najważniejsza część systemu to mechaniczny dyferencjał rozdzielający moc, który mógł przekazać do 75 proc. na jedną z osi. Quattro charakteryzuje się świetną trakcją. Jedynie jeśli chodzi o współczesne kanony bezpieczeństwa, stare Audi pozostaje w tyle. Przy dużych prędkościach trudno je opanować.

S5 jeździ równie szybko, ale bezpieczniej. Dzięki sportowemu dyferencjałowi tylnej osi sprawia nieco większą frajdę z jazdy. Elektronika potrafi przekazać niemal cały moment obrotowy na tylne koła.

Podsumowanie Stare Quattro jest lepsze od wielu współczesnych konkurentów, a S5 stanowi przykład na to, że konstruktorzy fabryczni idą w dobrym kierunku.

PODSUMOWANIE - Audi Q3 wygrało z Lamborghini Aventadorem? Tak, bo tym razem nie chodziło o ułamki sekund na suchym asfalcie. Trzeba powiedzieć, że SUV bez problemu zostawiał supersportowca z tyłu. To jednak nie wystarczyło do zdobycia tytułu „Króla Śniegu 2012”. Po to zaszczytne miano sięgnęło Audi S5, które przekonało wszystkich.

Także Mercedes GLK 220 CDI 4Matic dobrze zaliczył test. Pokazał jednak, że układ 4WD, wymagający w jego przypadku dopłaty, nie jest jedynie kwestią gustu. Bez niego GLK zimą lepiej nie jeździć. Przyzwoicie spisała się Dacia Duster. Najtańszy w całej stawce samochód z napędem obu osi cechował się równie dobrą trakcją jak Audi i Mercedes, wyposażone w bardziej zaawansowane napędy 4x4. Zimą posiadacze Camaro powinni raczej zostawić je w garażu i wsiąść na sanie – konie zawsze znajdą drogę, o ile są dobrze prowadzone.