Na naszych oczach dochodzi do gigantycznej zmiany w nastawieniu Polaków do motoryzacji. Od zawsze byliśmy bowiem sceptyczni do nowych, nieznanych szerzej marek. Woleliśmy kupić używany samochód producenta istniejącego od dziesięcioleci niż nowiutkie auto firmy ze znacznie mniejszymi tradycjami — zwłaszcza jeśli pochodziła spoza Europy, Japonii bądź Korei. W dwa lata to wszystko runęło. Do Polski hurtowo weszły chińskie marki.
Na dobre zaczęło się 30 listopada 2023 r., wraz z powrotem na nasz rynek MG — brytyjskiej marki, która od ponad 20 lat należy do chińskiego koncernu. Wkrótce potem byliśmy świadkami debiutu za debiutem. Już w 2024 r. w Polsce zarejestrowano 10696 nowych aut osobowych producentów z Państwa Środka, ale w 2025 r. ta liczba wzrosła... przeszło 4,5-krotnie: do 49161 sztuk (dane: IBRM Samar). Tym samym udział w rynku skoczył z niecałych 2 proc. w 2024 r. do 8,2 proc. w 2025 r. To niesamowity sukces.
Przeczytaj także: Chcesz kupić nowe auto w 2026 r.? Może warto poczekać na te modele? Wśród nich SUV-y Kii i Toyoty
Polakom spodobały się nie tylko ceny, wyposażenie standardowe i warunku gwarancji. Przekonali się, że chińskie samochody wcale nie są gorsze od rywali z Europy, Japonii i Korei.
Miałem przyjemność być pierwszym dziennikarzem motoryzacyjnym w Polsce, który otrzymał MG do kilkudniowych testów. Od tamtej pory jeździłem blisko 30 różnymi modelami z Chin. Oto moi faworyci w pięciu wyjątkowo popularnych segmentach.
Jakiego chińskiego kompaktowego SUV-a bym kupił?
Jeszcze 2 października 2025 r. powiedziałbym, że Jaecoo 7. Ale dzień później na polskim rynku zadebiutowało Jaecoo 5. Mniejsze, tańsze i jeszcze bardziej warte swojej ceny.
Przeczytaj także: 7 najbardziej niedocenianych aut w Polsce. Jeśli kupujesz nowy samochód, weź je pod uwagę
Jaecoo 5 jest bowiem o jedynie 12 cm krótsze od Jaecoo 7 (438 cm vs 450 cm), ma też nieznacznie mniejszy bagażnik (480-1284 l vs 564-1349 l). Z drugiej strony bazowa "piątka" kosztuje aż o 21 tys. zł mniej od podstawowej "siódemki" (109 tys. 900 zł vs 130 tys. 900 zł), ale tej różnicy wcale się nie odczuwa
Choć Jaecoo 5 ma o 5,2 cm mniejszy rozstaw osi (262 cm vs 267,2 cm), to również sprawia wrażenie ponadprzeciętnie przestronnego. Mało tego, miękkie zawieszenie "piątki" serwowało mi zdecydowanie więcej wygody niż twarda "siódemka". Niestety, i tu, i tu kluczowe funkcje klimatyzacji "zaszyto" w ekranie, co staje się jeszcze bardziej uciążliwe, gdy używasz Apple CarPlaya. Oba chińskie SUV-y w spalinowych wersjach rozwijają te same 147 KM — i oba jakoś nie oczarowywują ognistym temperamentem.
Jaecoo 5 ujęło mnie za to jakością wykonania kojarzącą się z dwukrotnie droższymi SUV-ami premium i wygodnymi fotelami. Wyciszenie wnętrza to kolejny plus tego auta.
Ile kosztuje Jaecoo 5? Od 109 tys. 900 zł (na razie dostępne są wyłącznie auta z rocznika 2025).
Jakie chińskie auto do 100 tys. zł bym kupił?
Czasy mamy takie, że nawet chińskie auta rzadko schodzą poniżej progu 100 tys. zł. W tej nielicznej grupie moim faworytem jest MG ZS.
To kompaktowy SUV o długości 443 cm i z bagażnikiem 443-1457 l (to nie pomyłka: długość i pojemność opisuje ta sama liczba). Bazową wersję napędza 115-konny spalinowy silnik.
Przeczytaj także: Tak wynegocjujesz niższą cenę auta z wyprzedaży. Ekspert zdradza techniki i life hacki oraz ostrzega
Co jest takiego fajnego w MG ZS? Przede wszystkim wyjątkowo przestronne wnętrze (i to nawet dla mnie, a mam 188 cm wzrostu), bardzo komfortowe zawieszenie, dobra jakość i wygodne fotele. Przyznaję, ten chiński SUV mógłby być cichszy w środku, a do obsługi podstawowych funkcji klimatyzacji zaoferować przyciski i pokrętła.
Ile kosztuje MG ZS? Od 83000 zł (za auto z rocznika 2026) lub od 79600 zł (za auto z, jak to określa MG, "roku produkcji 2024/2025").
Jakie chińskie hybrydowe auto bym kupił?
Wcześniej obstawiałem Omodę 9 Super Hybrid, ale kilka miesięcy później pojawiła się Omoda 5 Hybrid. I choć nazwa na to nie wskazuje, też jest Super.
Jasne, "piątka" jest o 32,8 cm krótsza od "dziewiątki", o segment od niej mniejsza, ale i o całe 103 tys. 400 zł tańsza. Nie sądzę, żeby każdy na co dzień w hybrydowym SUV-ie potrzebował tak potężnego nadwozia i 537 KM, które oferuje Omoda 9 Super Hybrid.
Za to mierząca 444,7 cm długości Omoda 5 Hybrid kusi bardzo przestronnym i świetnie wyciszonym wnętrzem, znakomitą jakością wykonania (godną aut premium) oraz wspaniałą dynamiką (224 KM). Na dodatek auto okazuje się wyjątkowo oszczędne. Podczas testu ten chiński SUV zużył mi średnio jedynie 4,1 l/100 km, a przy prawie pełnym baku ekran wyświetlał aż 1038 km zasięgu.
Bagażnik Omody 5 Hybrid może nie jest szczególnie duży (372-1079 l), a obsługa klimy na ekranie zbyt przyjazna, za to żaden samochód w tym budżecie nie uraczył mnie tak wysoką jakością dźwięku ze sprzętu audio (firmuje go Sony i jest dostępny jedynie w droższej wersji Premium).
Ile kosztuje Omoda 5 Hybrid? Od 116 tys. 500 zł (wersja Premium ze sprzętem Sony od 133 tys. 900 zł; na razie dostępne są wyłącznie auta z rocznika 2025).
Jakie chińskie auto premium bym kupił?
Exlantix ET to najbardziej imponujący, najbardziej zaawansowany i zwyczajnie najbardziej gadżeciarski chiński samochód, jakim kiedykolwiek jeździłem.
Ten SUV klasy wyższej (498 cm długości; bagażnik: 546-1835 l) jest na razie oferowany w Polsce w 480-konnej wersji z napędem elektrycznym, która przyspiesza od 0 do 100 km na godz. w 4,8 s. Trzymetrowy rozstaw osi przekłada się na gigantyczną ilość miejsca wewnątrz, a jakość wykonania... w gruncie rzeczy ostatni raz widziałem takiej jakości skórzaną tapicerkę, kiedy wsiadłem do Ferrari.
Dynamika jazdy jest wręcz przytłaczająca (naprawdę radzę przyspieszać rozsądnie), wyposażenie standardowe składa się ze... 114 elementów, a kiedy siedzisz za kierownicą Exlantiksa ET, czujesz się, jakbym spłynął na ciebie cały komfort tego świata. Jedyne, za czym tęskniłem w tym bizantyjskim SUV-ie, to przyciski do klimatyzacji.
Ile kosztuje Exlantix ET? Od 349 tys. 900 zł.
Jakie chińskie elektryczne auto bym kupił?
MGS5 EV to jeden z tych nielicznych samochodów, którym mógłbym jeździć i jeździć.
Mierzący 447,6 cm długości kompaktowy SUV oferuje bowiem nadzwyczaj gładką i płynną jazdę — nawet jak na elektryka. W efekcie w samochodzie za niecałe 140 tys. zł czujesz się jak w kilkukrotnie droższej limuzynie.
Na dodatek MGS5 EV jest nie tylko wyjątkowo dynamiczny (testowałem mocniejszą, 231-konną wersję), ale i ponadprzeciętnie oszczędny: na 25 km Południowej Obwodnicy Warszawy i zapchanej drogi wojewódzkiej ten chiński SUV zużył mi średnio 13,6 kWh/100 km.
Kolejne atuty MGS5 EV to wyjątkowo przestronne i cichutkie wnętrze, przyjemna jakość wykonania, spory bagażnik (453-1441 l) oraz — weble! — osobny panel do klimatyzacji z przyciskami i pokrętłami.
Ile kosztuje MGS5 EV? Od 139 tys. 900 zł (za auto z rocznika 2026) i od 133 tys. 900 zł (za rocznik 2025).