"Kaskada" to kolejny ze sposobów policjantów na wyłapywanie zbyt szybko jeżdżących kierowców. Kluczem jest takie rozstawienie patroli, że kierowcy zupełnie się ich nie spodziewają. Policjanci niespodziewanie przeprowadzili taką akcję na zachodzie Polski.
Posłuchaj artykułu
00:00/00:00
Audio generowane przez AI (ElevenLabs) i może zawierać błędy
Kontrola prędkości
Policja
Jeśli "kaskada" wam nic nie mówi, to mogliście kiedyś usłyszeć o kaskadowych pomiarach prędkości. To jeden ze sprytniejszych sposobów policjantów na łapanie za przekraczanie prędkości. W tym tygodniu policjanci przeprowadzili taką akcję na drogach woj. lubuskiego. Kaskadowe pomiary prędkości to sposób na kierowców, którzy zwalniają na widok patrolu, a potem od razu przyspieszają.
Policyjna kaskada. Jak działają kaskadowe pomiary prędkości?
Policjanci mają jednak sposób na takie osoby. Są nim działania "Kaskada" polegające na umiejscowieniu kilku patroli na wybranym odcinku drogi. Są one tak rozlokowane, że po przejechaniu kilku kilometrów podróżujący natrafiają na kolejnych funkcjonariuszy. Poza statycznymi kontrolami, na lubuskich trasach służbę pełnią także policjanci w nieoznakowanych radiowozach z wideorejestratorami. Dzięki nim szansa na wyeliminowanie niebezpiecznych zachowań na drodze jest jeszcze większa
— wyjaśniają policjanci. Kaskadowe pomiary prędkości polegają więc na prowadzeniu kontroli drogowych przez patrole ustawione kolejno po sobie na określonym, często krótkim odcinku drogi — w różnych miejscach, ale w tym samym czasie. To bardzo sprytny sposób.
Wielu kierowców reaguje na widok kontroli drogowej tak jak na fotoradar. Zwalnia grzecznie, żeby nie dostać mandatu, a potem przyspiesza i znowu łamie przepisy. A tu niespodzianka. Za chwilę kierowca natyka się na drugi albo i trzeci patrol, którego w ogóle się nie spodziewa, i to ta kolejna kontrola kończy się mandatem.
Jaki mandat można dostać za przekroczenie prędkości?
W tym tygodniu takie kaskadowe pomiary prędkości prowadzili policjanci z lubuskiego, ale akcja "Kaskada" ponawiana jest regularnie w całej Polsce. Kierowcy informowani są o tym dopiero po fakcie. Dokładnie tak samo jest np. w przypadku akcji "Trzeźwość".
Mandaty za przekroczenie prędkości w 2026 r.:
Przekroczenie dopuszczalnej prędkości do 10 km na godz. — mandat 50 zł i jeden punkt karny,
o 11–15 km na godz. — mandat 100 zł i dwa punkty karne,
o 16–20 km na godz. — mandat 200 zł i trzy punkty karne,
o 21–25 km na godz. — mandat 300 zł i pięć punktów karnych,
o 26–30 km na godz. — mandat 400 zł i siedem punktów karnych,
o 31–40 km na godz. — mandat 800 zł/1600 zł i dziewięć punktów karnych,
o 41–50 km na godz. — mandat 1000 zł/2000 zł i 11 punktów karnych,
o 51–60 km na godz. — mandat 1500 zł/3000 zł i 13 punktów karnych,
o 61–70 km na godz.— mandat 2000 zł/4000 zł i 14 punktów karnych,
o 71 km na godz. i więcej — mandat 2500 zł/5000 zł i 15 punktów karnych.
Kontrola drogowa. Policjanci sprawdzali bezpieczną odległość
Policja
Czy za prędkość można stracić prawo jazdy? W 2026 r. ten przepis wzmocniono
Do marca tego roku prawo jazdy na trzy miesiące można było stracić za jazdę zbyt szybko o ponad 50 km na godz. tylko w terenie zabudowanym. To znaczy, że prawo jazdy można stracić i za znakiem D-42 i D-43.
Teraz można stracić prawo jazdy również za przekroczenie prędkości o ponad 50 km na godz. także poza obszarem zabudowanym. Przepis ten obowiązuje jednak wyłącznie na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych. Za przekroczenie prędkości na autostradzie czy na drodze ekspresowej, tak jak wcześniej, kierowcę można ukarać wyłącznie mandatem i punktami karnymi. Utrata prawa jazdy w takich okolicznościach nie grozi.