• Polskie płatne autostrady nie tworzą spójnego systemu – każdy z operatorów pobiera opłaty od kierowców w inny sposób
  • Na autostradzie A2 pomiędzy Świeckiem i Koninem opłatę można wnieść tylko na bramkach
  • Na państwowych płatnych odcinkach autostrad w ogóle nie ma bramek – płacić można albo w sposób elektroniczny albo kupując wcześniej bilet na przejazd
  • Z kolei na autostradach A1 i A4 można zapłacić albo przy bramkach, albo korzystając z aplikacji
  • Ceny za przejazd niektórymi odcinkami autostrad w Polsce należą do najwyższych na świecie
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie Onetu

Bałagan, jeśli chodzi o płatności autostradowe, to polska specjalność. Jeszcze w ubiegłym roku ograniczał się on do tego, że każdy z płatnych odcinków rządził się swoimi prawami, jeśli chodzi o wysokość opłat. Akceptowalne były stawki autostrad państwowych, natomiast zarządcy koncesyjni ustalali (tak jest zresztą do dziś) swoje cenniki z grubsza według upodobania i według własnych potrzeb. To, co łączyło wszystkie płatne odcinki autostrad i czyniło je znośnymi, to możliwość opłacenia przejazdu na bramkach, a dla chętnych (nie dotyczy A2 pomiędzy Świeckiem a Koninem) za pomocą różnych aplikacji.

Bramki na autostradach mają i zalety, i wady. Wada: w okresie wakacyjnym tworzą się na nich korki, a nawet jeśli nie ma korków, trzeba się na chwilę zatrzymać. Zaleta: jeśli ktoś używa danego odcinka autostrady okazjonalnie, to jest to najwygodniejszy sposób płatności. Nie trzeba ściągać żadnej aplikacji, rejestrować się w jakichś systemach, podpinać kart płatniczych, itp. Nie trzeba nic planować – widzisz szlaban, zatrzymujesz się, płacisz, ile każą, jedziesz dalej.

Ten skomplikowany, a jednocześnie znośny z punktu widzenia kierowcy system wywróciło państwo, likwidując bramki na swoich (na szczęście tylko dwóch) odcinkach na autostradach A2 i A4. Teraz do podróży przez Polskę trzeba się przygotować.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo

A2 Stryków-Konin: mało pieniędzy, dużo logistyki

Jadąc z Warszawy w stronę Świecka, na płatny odcinek natkniemy się na wysokości Łodzi – w Strykowie. "Natkniemy się" to dobre słowo: o początku płatnego odcinka informują nas napisy "e-Toll". Nie ma bramek, bo znikły w grudniu 2021 r., droga teoretycznie wolna. Teoretycznie, bo od chwili wjazdu za znak informujący o płatnościach e-Toll można natknąć się na kontrolę wniesienia opłaty elektronicznej. Opłata elektroniczna polega na tym, że mamy w telefonie zainstalowaną i przedpłaconą aplikację śledzącą, która rejestruje trasę naszego przejazdu i automatycznie pobiera pieniądze z Konta Klienta Krajowej Administracji Skarbowej (KAS). Tak, proszę Państwa: jeśli chcecie w ten sposób płacić za przejazdy państwowymi odcinkami autostrad, musicie zarejestrować się jako klienci KAS. Trzeba podpiąć do konta samochód, którym jedziemy. Jest to skomplikowane i z pewnością przewyższa możliwości wielu, zwłaszcza starszych użytkowników smartfonów.

Alternatywa: kupujemy elektroniczny bilet na każdy przejazd, podając datę i trasę przejazdu oraz numer rejestracyjny samochodu. Bilet można kupić przez stronę etoll.gov.pl, za pomocą jednej z dedykowanych aplikacji albo... całkowicie manualnie na jednej ze stacji benzynowych, które prowadzą sprzedaż biletów autostradowych. Ważne: aby mieć pewność, że nie zapłacimy kary, bilet trzeba kupić przed wjazdem na płatny odcinek.

Cena: za odcinek, który ma niecałe 100 km, płacimy 9,90 zł. Wychodzi 10 groszy za kilometr.

A2 Konin-Świecko: jeśli chodzi o koszt to światowa czołówka!

Z państwowej autostrady, na której nie ma bramek, są za to (przynajmniej teoretycznie) kamery odczytujące numery rejestracyjne aut oraz lotne kontrole, płynnie wjeżdżamy na autostradę, na której opłaty pobiera się na bramkach i tylko na bramkach. Żadne bilety! Można płacić gotówką, kartą kredytową albo tak zwaną kartą paliwową.

Z Konina do Poznania jest nieco ponad 100 km, a opłata za samochód osobowy to 50 zł. Licząc całkiem z grubsza to ok. pięć razy drożej niż na odcinku Stryków-Konin, no ale jest to autostrada koncesyjna. Autostrada na wysokości Poznania jest bezpłatna, ale zaraz za miastem znów zaczyna się odliczanie. Za Poznaniem jednak za kilometr wychodzi już mniej niż do Poznania (gdy jedziemy od strony Warszawy). Do granicy – licząc od Konina – zapłacimy w sumie 93 zł, potem już w stronę Berlina i dalej jedziemy gratis.

Tyle samo kosztuje droga powrotna, co w sumie daje 186 zł. Dodaj 19,80 za państwowy odcinek pokonany w obie strony – podróż z Warszawy do granicy i z powrotem kosztuje prawie 206 zł!

Dla porównania: szwajcarska winieta na cały rok kosztuje 40 CHF. Licząc po fatalnym dla Polaków kursie 1 CHF = 4,70 zł wychodzi 188 zł. Tak to właśnie wygląda: w jeden dzień na polskich autostradach można wyjeździć więcej pieniędzy niż w Szwajcarii przez rok.

Oczywiście są też kraje droższe, np. roczna winieta austriacka kosztuje ponad 480 zł, za to za 155 zł można mieć winietkę na dwa miesiące. Można kupić też bilet na 10 dni za 63 zł.

A4 Kraków-Katowice: kiepska autostrada, ale na szczęście krótka

To 61 km drogi. Po podwyżce obowiązującej od 4 lipca 2022 r. za przejazd tym odcinkiem zapłacimy 26 zł w jedną stronę. Można płacić gotówką na bramkach, kartą, a także za pomocą różnych aplikacji na telefon. Kierowcy nie lubią tej autostrady, bo często się korkuje. 26 zł to ekstremalnie wysoka stawka, nie ma co do tego wątpliwości. Jeśli ktoś jeździ tym odcinkiem regularnie, warto zaopatrzyć się w dedykowane urządzenie A4Go – wtedy przejazd w jedną stronę kosztuje "tylko" 20 zł.

Opłata: 42 grosze za kilometr.

A4 Gliwice-Wrocław: e-Toll, bilecik, ale niedrogo i tłoku nie ma

Jeśli z Katowic dalej poruszamy się autostradą w stronę Wrocławia, tuż przed Gliwicami czeka na nas państwowy płatny odcinek. Obowiązuje e-Toll, a zatem wcześniej kupujemy bilecik albo uruchamiamy przedpłaconą aplikację śledzącą. Kierowcy "analogowi" powinni zjechać na stację benzynową obsługującą system biletowy (lista stacji na etoll.gov.pl). Tu można zapłacić 16 zł i 20 groszy, wypić kawę, ochłonąć i ruszyć w drogę. Przed nami 162 kilometry drogi o zupełnie przyzwoitym, światowym wręcz standardzie. Tylko ten postój był niepotrzebny – miało być szybciej, a wyszło jak zwykle.

Opłata: 10 groszy za kilometr.

A1 Toruń-Gdańsk: tylko dwa razy drożej niż "na państwowym"

Z Warszawy do Gdańska można jechać za darmo "siódemką" albo autostradą – nadkładając drogi, kierując się najpierw A2 w stronę Łodzi, a następnie wjeżdżając na A1. W sumie autostrada, w miarę jak poprawia się przejazd "siódemką", ma coraz mniejszy sens, ale jeśli ktoś jedzie do Trójmiasta np. z Łodzi, nie ma za bardzo wyboru. Płatny odcinek zaczyna się na wysokości Torunia, a kończy w Rusocinie – to w sumie nieco ponad 150 km. Stawka za cały odcinek dla kierowców osobówek to 30 zł. Można zapłacić gotówką lub kartą przy bramkach, albo za pomocą jednej z aplikacji na telefon. Uwaga: ta autostrada w poprzednich latach lubiła się korkować, wo właśnie bramki okazywały się wąskim gardłem. W miarę jak coraz większa liczba kierowców wybiera płatności on-line, problem jakby maleje.

Opłata: 20 groszy za kilometr.

Opłaty za autostrady: jak to jest w innych krajach?

Elektroniczne opłaty za autostrady (albo po prostu za drogi) są stosowane w Europie w coraz większym zakresie i wjeżdżając do jakiegoś kraju, trzeba być przygotowanym, aby zapłacić za korzystanie z dróg, a nie mandat za brak opłaty. Kierowcy wyjeżdżający za granicę mogą się pocieszać, że nigdzie w Europie nie wymyślono tak absurdalnego systemu jak w Polsce, gdzie nie ma winiet e-winiet okresowych, są za to jednorazowe bilety elektroniczne sprzedawane osobno na każdy przejazd. Wystarczy sobie wyobrazić, że jedziemy np. do Austrii czy Bułgarii, po drodze mijamy dwa albo trzy płatne odcinki i na każdy taki odcinek musimy wykupić bilet z określeniem daty i godziny przejazdu... Obecnie jadąc za granicę, albo korzystamy z darmowych dróg (np. Niemcy), albo kupujemy winietę okresową (lub jeszcze w Polsce e-winietę), albo płacimy na bramkach (np. Włochy, Chorwacja).

Polską specyfikę można tłumaczyć jedynie w ten sposób, że są tylko dwa płatne dla kierowców osobówek państwowe odcinki autostrad, dopiero z czasem będzie ich więcej. Niestety, odcinki koncesyjne uniemożliwiają sensowne objęcie jedną niewielką opłatą całej sieci dróg.

Przykładowe ceny e-winiet dla samochodu do 3,5 t w różnych krajach

  • Austria: e-winiety na okres 10 dni (ok. 63 zł), 2 miesiące (155 zł), rok (ok. 485 zł), oprócz tego opłaty za odcinki specjalne (np. A13 Brenner).
  • Bułgaria: winiety na 7 dni (47 zł), miesiąc (82 zł), roczna (ok. 310 zł).
  • Czechy: e-winieta a okres 10 dni (ok. 75 zł), 30 dni (100 zł), rok (ok. 310 zł).
  • Słowenia: e-winiety na okres 7 dni (87 zł), jednego miesiąca (180 zł), roku (ok. 560 zł).
  • Szwajcaria: e-winieta na rok, ok. 188 zł.
  • Słowacja: e-winieta na 10 dni (ok. 66 zł), 30 dni (86 zł), na rok (ok. 255 zł).
  • Węgry: e-winiety na 10 dni (84 zł), miesiąc (110 zł), rok (880 zł).