W dostawczym samochodzie marki Renault, który przewoził dwa konie, wystrzeliła opona, a następnie zapaliło się nadkole. Kierowca zatrzymał się i szybko wyprowadził zwierzęta na drogę.

Sytuacja była na tyle niebezpieczna, że wymagała interwencji policji i straży pożarnej. Zestresowane zwierzęta w każdej chwili mogły się spłoszyć i wbiec pod koła nadjeżdżających samochodów. Przypomnijmy, że na tym odcinku A4 nie ma pasa awaryjnego. W całej sytuacji nie pomagali też przejeżdżający obok kierowcy, którzy trąbili na stojące na jezdni konie. Przybyli na miejsce mundurowi zdecydowali się zamknąć autostradę i przeprowadzić zwierzęta w bezpieczne miejsce.

Tam podstawiono zastępcze auto, które zabrało wystraszone zwierzęta. Przy okazji zdarzenia policja przypomina, że widząc przy drodze dzikie zwierzęta nigdy nie używajmy sygnałów dźwiękowych, nie hamujmy gwałtownie, ani nie migajmy światłami. To może tylko wypłoszyć zwierzęta i wywołać u nich agresję. W takiej sytuacji należy zwolnić do minimum lub zaczekać, aż dzikie zwierzę samo się oddali.