To miała być rutynowa kontrola pojazdu ciężarowego. Sytuacja zmieniła się diametralnie, gdy celnicy przesunęli palety z pustymi drewnianymi pudłami i zobaczyli... fragment luksusowego samochodu. Po pierwszym zaskoczeniu nastąpiło drugie i na miejsce musiała zostać wezwana policja.
KAS
Schował kradziony "towar" za paletami w naczepie. Trafił do aresztu
W miniony weekend funkcjonariusze z dolnośląskiego oddziału Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) dokonali zaskakującego odkrycia w naczepie jednej z ciężarówek. Patrol ustawił się przy autostradzie A4 i przeprowadzał rutynową kontrolę drogową. Celnicy sprawdzali, czy zgadzają się dokumenty transportowe i czy żaden z kierowców nie wiezie "lewego" albo szkodliwego dla środowiska towaru. W pewnym momencie na ich celowniku pojawił się zestaw, który skrywał tajemnicę.
Celnicy znaleźli w naczepie "bonus". To był przemyt
W trakcie kontroli okazało się, że kierowca przewoził coś więcej niż standardowy ładunek. Aby się o tym przekonać, funkcjonariusze musieli poprzesuwać palety z drewnianymi pudłami, które skutecznie zasłaniały widok. Warto było to zrobić, bo za paletami skrywały się... dwa samochody marki Porsche. Oba to popularne spalinowe Macany.
Kierowca kontrolowanego samochodu ciężarowego nie posiadał żadnych dokumentów dotyczących przewożonych pojazdów. Po weryfikacji w bazie danych potwierdziło się podejrzenie funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej – pojazdy zostały skradzione na terenie jednego z państw Unii Europejskiej. Wartość rynkowa obu skradzionych aut wynosi [łącznie – red.] ponad 660 tys. zł
– przekazali funkcjonariusze dolnośląskiej KAS.
Dwa egzemplarze Porsche Macan pochodzące z kradzieżyKAS
Pechowa dla przemytnika kontrola zakończyła się wezwaniem patrolu policji z pobliskiej komendy w Kątach Wrocławskich. Mężczyzna prosto z parkingu trafił do aresztu, gdzie w oczekiwaniu na dalsze etapy postępowania spędzi najbliższe 3 miesiące. Grozi mu kara pozbawienia wolności do 10 lat.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.