Rolls-Royce Silver Shadow sprzedany za krocie. Nie jeździł od prawie 50 lat

Dodaj w Google
Takie historie nie zdarzają się często. W 1977 r. sprzedawca samochodów z hrabstwa Warwickshire odebrał z salonu nowego Rolls-Royce’a Silver Shadow I, przejechał nim zaledwie 970 km i... zamknął w klimatyzowanym garażu na niemal pół wieku. Auta przez lata stało nakryte pokrowcem izolującym go od wszelkich niekorzystnych warunków. Dzięki temu 49-letni samochód wygląda, jakby dziś wyjechał z fabryki.
Rolls-Royce Silver Shadow I z 1977 r. na aukcji w H&H Classics
H&H Classics
Rolls-Royce Silver Shadow I z 1977 r. na aukcji w H&H Classics

Ile kosztuje zadbany Rolls-Royce Silver Shadow I?

Po ponad 30 latach ten rzadki okaz trafił pod młotek w renomowanym domu H&H Classics. Nowy nabywca zapłacił za ten wyjątkowy egzemplarz 82125 funtów, czyli w przeliczeniu ponad 400 tys. zł. To kwota znacznie przewyższająca typowe ceny tego modelu. Nawet dobrze zachowane — ale jednak używane — egzemplarze osiągają na aukcjach około 30000 funtów. Bardziej "zmęczone życiem" auta można kupić już za 7000 funtów. Są też auta, które miały wyjątkowego właściciela, a wtedy sufit cenowy właściwie nie istnieje.
A ile ten samochód kosztował jako nowy w 1977 r.? Według opisu aukcyjnego pierwotny właściciel tego auta zapłacił za nie w salonie 16898 funtów (cena przed opodatkowaniem). Po upływie niemal pół wieku wartość samochodu wzrosła o zawrotne 65227 funtów (około 320 tys. zł)! Oczywiście, zysk jest nieco mniejszy — tę kwotę trzeba pomniejszyć o inflację.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Rekordowo drogi Rolls-Royce Silver Shadow jest... "powypadkowy"

Na tak wysoką cenę osiągniętą na aukcji wpływ miały przede wszystkim trzy czynniki: niski przebieg, w pełni udokumentowana historia i znakomity stan zachowania. Niewiele brakowało, a nie moglibyśmy mówić o tym ostatnim, bo... Rolls-Royce miał pewną przygodę, która zaważyła na jego oryginalnym stanie.
Nie chodzi o wypadek (w każdym razie nie komunikacyjny), lecz wpadkę przy pracy. Jak czytamy w opisie aukcji, przesadna dbałość właściciela doprowadziła do nieodwracalnych strat. Co się stało? Cóż, podczas polerowania nadwozia właściciel przypadkowo starł słynną, ręcznie malowaną ozdobną linię boczną — znak rozpoznawczy marki. Na szczęście Rolls-Royce przysłał specjalistę, który odtworzył detal zgodnie ze standardami manufaktury. Co ciekawe, artysta tego samego dnia pracował też przy aucie sułtana Brunei.
Słynna malowana ręcznie kreska na boku nadwozia Rolls-Royce'a
Igor Kohutnicki / Auto Świat
Słynna malowana ręcznie kreska na boku nadwozia Rolls-Royce'a
Po tej "naprawie" auto jest w stanie jak z salonu. Nadwozie pokrywa oryginalny lakier w eleganckim odcieniu Walnut, który zachował głębię i połysk. Wnętrze zostało wykończone beżową skórą najwyższej jakości — według ekspertów wciąż można wyczuć w nim charakterystyczny zapach nowego auta. Na szczególną uwagę zasługują detale, takie jak oryginalne opony z białym paskiem. Nikt tu nic nie przerabiał i nie usprawniał, więc auto jest w stanie fabrycznym.

Czy Rolls-Royce Silver Shadow I to poszukiwany klasyk?

Rolls-Royce Silver Shadow to najpopularniejszy model w historii marki z Goodwood. Aż trudno w to uwierzyć, ale w latach 1965-1980 powstało około 30000 egzemplarzy tej limuzyny. Mimo to dziś nawet na brytyjskich drogach można spotkać już tylko nieliczne egzemplarze, a taki stan zachowania to absolutna rzadkość, co przyznaje Paul Cheetham z H&H Classics. Jego zdaniem szansa na znalezienie drugiego Silver Shadowa w takim stanie jest minimalna.
Idealnie zachowane wnętrze Rolls-Royce'a z aukcji
H&H Classics
Idealnie zachowane wnętrze Rolls-Royce'a z aukcji
Czy warto inwestować w klasyczne auta? Dla kolekcjonerów taki egzemplarz to prawdziwa gratka — dzięki niemu mogą przenieść się w czasie i poczuć dokładnie to, co czuł właściciel wyjeżdżający autem z salonu prawie pół wieku temu. My zawsze mamy pewien zgrzyt z tego rodzaju historiami, bo żal nam, że kogoś ominęło tyle lat i tyle historii związanych z eksploatacją tego auta. Samochody są w końcu do jeżdżenia, a nie stania w garażu! Nikt jednak nie zabroni klientom traktowania ich czterech kółek jako rzeźby. Jak widać, takie podejście może przynieść spore zyski.

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu