• Organizacja Transport & Environment (T&E) apeluje, by samochody z silnikami spalinowymi wycofać ze sprzedaży w UE do 2035 r.
  • Na cenzurowanym znalazły się: BMW, Jaguar Land Rover oraz Daimler i Toyota. Firmy skrytykowano za słabe postępy w elektryfikacji gamy aut
  • Pierwszą trójkę rankingu T&E stanowią: Volvo, Volkswagen oraz Renault. Strategię Volvo oceniono jako najbardziej spójną i etyczną wśród ocenianych producentów
  • Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Elektryczna ofensywa nabiera tempa. I to nie tylko po stronie niektórych koncernów motoryzacyjnych, ale także organizacji silnie lobbujących za transportem zasilanym energią elektryczną. Wśród nich jest Transport & Environment (T&E), która najchętniej pozbyłaby się wszystkich samochodów spalinowych z salonów sprzedaży. Najlepiej już do 2035 r.

W najnowszej analizie eksperci ocenili przygotowania 10 największych koncernów motoryzacyjnych w Europie do elektryfikacji samochodów. Okazało się, że wśród wybranych firm zaledwie dwie zasłużyły na wyróżnienie – Volkswagen i Volvo. Pozostałym nie szczędzono krytyki.

Najbardziej dostało się Toyocie, którą sklasyfikowano na ostatnim miejscu rankingu. Japońskiej firmie wypunktowano brak celów na 2030 r. i skromny udział aut elektrycznych w całej gamie. Wspomniano o marnotrawstwie w trwającej rewolucji elektryfikacyjnym i zbyt długim przywiązaniem do napędów hybrydowych. "Oczekuje się, że japoński producent będzie stawiać na zanieczyszczające powietrze technologie hybrydowe (44% produkcji w UE w 2030 roku)" – czytamy w podsumowaniu raportu. A co z innymi?

Na cenzurowanym znalazły się także: BMW, Jaguar Land Rover oraz Daimler. Tym koncernom zarzucono, że zakładają dość małą sprzedaż aut elektrycznych i nie przejawiają dużych ambicji, by stopniowo wycofywać się z aut spalinowych. Na dodatek BMW i Daimlerowi wypunktowano to, co Toyocie – nadmierne poleganie na napędach hybrydowych.

Nieco łagodniej potraktowano inne koncerny. Choć doceniono ambicje Forda, to jednak Amerykanom dostało się za zbyt powolną transformację. Tuż za Fordem uplasował się koncern Stellantis, który pochwalono za inwestycje w zakłady wytwarzające akumulatory. Hyundaia i Kię doceniono za zwiększanie produkcji aut elektrycznych na nowej platformie E-GMP.

Pierwszą trójkę rankingu stanowią: Volvo, Volkswagen oraz Renault. Strategię Volvo oceniono jako najbardziej spójną i etyczną (poszukiwanie zasobów do produkcji baterii). Volkswagena wyróżniono zaś m.in. za zaangażowanie w transformację energetyczną i wdrożenie nowych platform (MEB i PPE). Renault zyskał natomiast dobre noty przede wszystkim za dość wczesne rozpoczęcie sprzedaży aut elektrycznych i ambitne plany elektryfikacji gamy oferowanych pojazdów.

Klasyfikacja 10 największych producentów – gotowość na elektryfikację

Miejsce Marka Punkty
1 Volvo 70
2 Volkswagen 70
3 Grupa Renault 57
4 Hyundai – Kia 52
5 Ford 47
6 Stellantis 46
7 Daimler 46
8 BMW 44
9 Jaguar Land Rover 42
10 Toyota 35

Nie poprzestano jednak tylko na klasyfikacji koncernów. T&E przygotowała także listę zaleceń w kwestii nowych unijnych regulacji. Kluczowym ma być jeszcze mocniejsze dokręcenie śruby, czyli wyższe cele redukcji emisji CO2 (-25 proc. w 2025 r. i -40 proc. w 2027 r.) oraz wycofanie aut spalinowych w 2035 r. Do zmiany wskazano także metodologię klasyfikacji hybryd plug-in (by skończyć z fikcją wyników spalania). Wśród zaleceń nie zabrakło także powołania specjalnego funduszu, by wspierać te regiony, które najbardziej ucierpią na zmianach w produkcji aut (z pewnością wielu dostawców części i komponentów dotknie rezygnacja ze stosowania napędów spalinowych).

Otwartą kwestią pozostaje przy tym, czy stosowne regulacje wystarczą, by przekonać klientów do wymiany aut na elektryczne. Niewykluczone, że wymiana parku samochodów może znacząco spowolnić i przybędzie chętnych na dłuższą eksploatację konwencjonalnych hybryd, diesli czy odmian benzynowych. Los tradycyjnych samochodów spalinowych łatwo jednak odmienić. Wystarczy więcej obciążeń finansowych, by skutecznie zniechęcić kierowców. Ale czy faworyzowanie jednego rodzaju napędu jest rzeczywiście najlepszym rozwiązaniem w Europie?