• Problemy z ID.3 nie oznaczają spowolnienia rozwoju elektromobilności w Grupie Volkswagena, kolejne modele na platformie MEB pojawią się w ciągu dwóch najbliższych lat.
  • Poszukiwany tańszy wstęp do świata elektromobilności – projekt małych aut na bazie platformy MEB entry.
  • Audi A2 e-tron, spadkobierca spalinowego A2, będzie miał rodzeństwo w postaci mini-SUV-a Q1 e-trona, który ma zapewnić Audi nową „przewagę dzięki technice”.

Początki bywają trudne. Nikt tego nie wie lepiej niż koncern Volkswagena, który przeżywa problemy z oprogramowaniem swojego pierwszego elektrycznego modelu. Jednak sytuacja z ID.3 nie wygląda tak źle, jak to się w poprzednich miesiącach (gdy ludzi interesowały inne rzeczy niż czysto egzystencjalne) czytało i słyszało.

Volkswagen ID.3 ma trafić do klientów latem

Tak, to prawda, że z tym samochodem, skonstruowanym na nowej platformie, z całkiem nową architekturą elektroniki, pochodzącym z nowej fabryki, nie wszystko idzie jak po maśle. „Tego zresztą należało się spodziewać” – przyznaje nasz informator. Inżynierowie usuwają więcej błędów niż te, które zostały wykryte podczas wszechstronnych testów praktycznego użytkowania. Termin wprowadzenia na rynek w lecie ma zostać dotrzymany, przesunięcie go nie jest przewidziane. „Zakładamy, że do rozpoczęcia seryjnej produkcji osiągniemy wynik zero błędów” – twierdzi informator.

A gdy już to nastąpi, elektryki Grupy Volkswagena zaczną pojawiać się jak grzyby po deszczu. Kompakt, SUV klasy średniej, elektryczna limuzyna, nowe Bulli. Czy ceny ich nie zabiją? No, tanio na pewno nie będzie. W przypadku aut zbudowanych na tej platformie poniżej ceny bazowego ID.3, czyli ok. 130 000 zł, zejść się raczej nie da. Natomiast elektryczne maluchy na platformie aut spalinowych (VW e-up!, Škoda Citigo e iV i Seat Mii) też nie są rozwiązaniem, bo dla klienta są za małe, a dla producenta za drogie w wytwarzaniu. Trudno na nich zarobić.

Audi Q1 e-tron powstaje na platformie MEB entry

Tu do gry wchodzi platforma MEB entry, która stanowi bazę nowego Audi Q1 e-trona. Stratedzy koncernu Volkswagena dość wcześnie zorientowali się, że elektromobilność musi być tańsza, jeśli chce się osiągnąć duże liczby sprzedanych egzemplarzy. Na platformie MEB entry, która jest obecnie opracowywana w Seacie, czyli hiszpańskiej spółce Volkswagena, ma powstawać co najmniej 200 tys. samochodów rocznie.

Założenia ramowe wyglądają nieźle: ceny podstawowe poniżej 20 000 euro, zasięg około 250 km i długość nadwozia w przybliżeniu 4 m. Na razie zapadła decyzja co do nowych modeli Volkswagena, Seata i Škody.

Audi natomiast dołączyło dopiero kilka miesięcy temu. Stało się tak za sprawą entuzjastycznego przyjęcia studyjnego modelu AI:me, którego premiera odbyła się rok temu na salonie samochodowym w Szanghaju. Zaprojektowane przez polskiego designera Bogusława Parucha studium małego samochodu wyglądało jak Audi A2, które jakimś cudem zostało ocalone dla przyszłych pokoleń. Pamiętacie A2? To jednocześnie dziwacznie wąskie i wysokie auto o niezwykłej stylistyce, ale i cudownie dobrej aerodynamice, z lekką aluminiową karoserią i odpowiednio wydajnymi silnikami. Pisaliśmy już o tym, że A2, które – choć nie odniosło sprzedażowego sukcesu – wyprzedziło swoje czasy i doskonale pasowałoby do dzisiejszej sytuacji. MEB entry dostarczyłoby idealną platformę, tak powiedzieli sobie szefowie Audi. Nadszedł czas na nowe A2. Nawet jeśli poprzednik poniósł rynkową klęskę, to na trwałe zapisał się w historii nie tylko marki, lecz motoryzacji w ogóle.

MEB entry jest tu odpowiednim rozwiązaniem także dlatego, że w przypadku Audi zwrócą się relatywnie drogie przeróbki, konieczne, jeśli chce się zaoferować niezależne stylistycznie nadwozie. Nabywcy samochodu premium za nie po prostu zapłacą.

Audi A2 e-tron nie pozostanie zresztą jedynakiem. Modele segmentu małych aut są opłacalne w przypadku rynków europejskich, ale na świecie nie odniosłyby oczekiwanego sukcesu. Dlatego wymyślono dla niego rodzeństwo – Q1 e-trona. Małe auto z nadwoziem SUV-a znakomicie sprzedawałoby się także w Azji. Dzięki napędowi elektrycznemu pomogłoby w osiąganiu wymaganych limitów emisji dwutlenku węgla – a tym samym wsparłoby sprzedaż większych modeli z rodziny Q.

Audi Q1 e-tron szansą na nową „przewagę dzięki technice”

Oprócz tych wszystkich korzyści wypuszczenie na rynek Q1 e-trona miałoby jeszcze jedną zaletę – dobrze zrobiłoby image’owi Audi. Realizowałoby hasło „przewagi dzięki technice”, przewagi nad konkurencją z BMW i Mercedesa, której – bez wsparcia wielkiego koncernu, jakim jest Volkswagen – produkcja takiego auta się nie opłaca (chyba że wypali projekt Smarta z Geely).

Pierwsze samochody elektryczne koncernu Volkswagena są na ostatniej prostej przed osiągnięciem gotowości do seryjnej produkcji. Po nich przyjdzie czas na nieco tańsze modele, takie jak Audi Q1 e-tron. Musimy jednak na nie poczekać jeszcze kilka lat.