• Nissan NRV-II miał na pokładzie to, co dziś może mieć dobrze wyposażony kompakt
  • Nissan NRV-II nie był autem, które miało być pokazywane na zwykłym salonie samochodowym. To auto Zostało stworzone, by pochwalić się przed naukowcami
  • Nissan NRV-II wyglądał jak zwykły Sunny z innymi kołpakami, ale to tylko pozory. W bagażniku miały się mieścić sterowniki do pokładowych urządzeń
  • Więcej takich historii znajdziecie na stronie główniej Onet.pl

Tokyo Motor Show w 1983 roku. Ponad 1,2 mln widzów szturmowało hale wystawiennicze, by od 28 października do 8 listopada podziwiać nowe modele i przedziwne studyjne pojazdy, z których salon ten był słynny na całym świecie. Na stoiskach można było obejrzeć m.in. supersportową Toyotę SV-3 z centralnym silnikiem, która 3 lata później, jako MR2, trafiła do produkcji. Oprócz niego Toyota pokazała jeszcze supersportowy samochód FX-1.

U Mazdy prezentowano MX-02 – dużą limuzynę z pewnymi podobieństwami do aut Citroëna. Również Nissan pokazał coś futurystycznego: studyjne NX-21, z podwójnie łamanymi skrzydlatymi drzwiami i umieszczoną z tyłu turbiną gazową. Wooow! Aha, za tym niesamowitym autem, z tyłu stoiska, stał niepozorny szary Sunny. Auto miało zaślepiony wlot powietrza do chłodnicy i modne wówczas kołpaki na kołach. Na tabliczce podpisane było „NRV II”, choć w dokumentach znajdziemy NRV-II. Tak czy inaczej można było niemalże odnieść wrażenie, że koncern wstydził się swojego wizjonerskiego „Nissan Research Vehicle”.

Stalowo-srebrne Sunny było aż po dach wypełnione technicznymi nowinkami, dlatego też potrzebujemy aż 6 stron, by pokazać wszystko, co krył NRV-II. Gdy dokładnie przyjrzymy się samochodowi z dzisiejszej perspektywy, zdziwienie jest jeszcze większe: przecież to auto ma na pokładzie dokładnie takie wyposażenie, jakie możemy dostać dziś w dobrze wyposażonym kompakcie. Jota w jotę!

Po prostu technika z roku 2020. Konstruktorzy Nissana naprawdę mogli być z siebie dumni, ale marketingowcy? Czyż nie należało wyposażyć w to wszystko studyjnego NX-21? Dlaczego takie wynalazki zamontowano do skromnego sedana? Nie mamy nic do Sunny B11 (1981-85) – pierwszego tej klasy auta Nissana, wyposażonego w przedni napęd i pierwszego nie występującego już jako Datsun, ale w czyjej głowie narodziła się idea, by tak przełomowe wynalazki włożyć do tak skromnie wyglądającego auta? Przecież koncept ma zwracać na siebie uwagę!

Odpowiedź na te pytania jest w gruncie rzeczy dość prosta: pierwotnie NRV-II nie miał być w ogóle pokazywany w Tokio, a jedynie na naukowym sympozjum w oddalonym 450 km na zachód od niego Kyoto. I to rok wcześniej. Prawie 450 badaczy wypadków i inżynierów wszelkich specjalizacji z 11 krajów w listopadzie 1982 roku spotkało się na dziewiątej międzynarodowej konferencji poświęconej eksperymentalnym bezpiecznym pojazdom. W Kyoto International Conference Center pokazano szereg prototypów różnych marek. Trzy grupy naukowców Nissana, w sumie 12 osób, zaprezentowały samochód koncernu: NRV-II.

Pierwszy team prezentował rezultaty bocznych prób zderzeniowych auta. Ze szczegółami wyjaśniano, jak wzmocniono karoserię i drzwi samochodu, ale tak naprawdę nie była to wstrząsająca nowość – firmy Saab i Volvo montowały już elementy pochłaniające energię bocznych uderzeń w seryjnych modelach, choć trzeba przyznać, że do szerokiego zastosowanie tego typu patentów doszło dopiero na początku lat 90.

Druga grupa przedstawiała wyniki badań manekinów używanych do crash testów i wnioskowała, by dummy's stosowane przy bocznych uderzeniach gruntownie zmodyfikować. Wreszcie trzecia grupa prezentowała składający się z dwóch radarów system zapobiegający wypadkom. Dotychczas projektowane urządzenia często wzbudzały fałszywe alarmy, bo trudno jest odróżnić nieszkodliwe obiekty na skraju drogi od tych mogących być zagrożeniem (zwłaszcza na zakrętach). Team Nissana wspierany przez Mitsubishi Electric Corporation (!) stworzył ciekawy system radarowy: dwa nadajniki znajdowały się po lewej i prawej stronie przedniego zderzaka, a dwa odbiorniki tuż za grillem (również po obu stronach).

Urządzenie emitowało i odbierało fale radarowe o częstotliwości 24 gigaherców, a dzięki różnicom wykrywanym w dopplerowskim sygnale urządzenie wiedziało, jak szybko auto i przeszkoda zbliżają się do siebie. Z odstępu, prędkości, maksymalnego możliwego opóźnienia i kąta skrętu system obliczał, czy konieczna jest korekta toru jazdy. Ludzie Nissana dumnie podkreślali, że ich radar jest mniejszy, lżejszy, prostszy w zamontowaniu w aucie i potencjalnie tańszy od dotychczas rozwijanych systemów. Na pokazanie innych nowinek NRV-II na konferencji ESV (experimental safety vehicles) nie starczyło już czasu.

Rok później niepozorna „szara myszka” znalazła się w światłach reflektorów tokijskiej imprezy, choć olbrzymiego zainteresowania zwiedzających nie wzbudzał. Australijski dziennikarz telewizyjny pokazał nawet auto w programie „Towards 2000“. Mówił wówczas o ponad 30 sterownikach urządzeń samochodu, które „częściowo znajdują się w kufrze pojazdu, ale ludzie Nissana nie chcą mi ich pokazać”.

Wszystko, co znajdowało się na pokładzie eksperymentalnego Sunny prędzej czy później trafiło do produkowanych seryjnie aut. Niestety, sam NRV-II już nie istnieje (został zezłomowany), co trochę tłumaczy fakt, że jego historia pozostaje prawie nieznana. Niech los tego pojazdu będzie przestrogą dla tych, którzy czyszczą magazyny firm z „niepotrzebnych” gratów – prywatni kolekcjonerzy daliby się pokroić za taki concept car...