Większość kierowców pamięta o wymianie opon na zimowe albo ma opony całoroczne. A co z odpowiednim wyposażeniem samochodu? W przypadku awarii, rozładowanego akumulatora lub wielogodzinnego postoju na zablokowanej trasie nawet proste przedmioty mogą znacząco poprawić komfort i bezpieczeństwo podróży.
Te siedem rzeczy warto wozić zimą w samochodzie
1. Skrobaczka do szyb i szczotka do śniegu
Skrobaczka do szyb ze ściągaczką do wody
Auto Świat / Filip Trusz
To podstawowe wyposażenie każdego auta zimą. Skrobaczka pozwala szybko usunąć lód z szyb, a szczotka ułatwia oczyszczenie dachu, maski i reflektorów ze śniegu przed ruszeniem w trasę. Wbrew pozorom oblodzenie szyb pojawia się nie tylko nad ranem, gdy samochód stoi pod domem, a pod ręką mamy wszystkie niezbędne narzędzia. Najbardziej niebezpieczny jest marznący deszcz — przy takiej pogodzie już po godzinie auto zaparkowane na ulicy pokryte jest skorupą lodu. I co teraz? Nie, karta kredytowa może nie wystarczyć do zeskrobania lodu — lepiej miej solidną skrobaczkę.
2. Zimowy płyn do szyb
Zimowy płyn do spryskiwacza
Auto Świat
Zapasowa butelka zimowego płynu do spryskiwacza przyda się w trasie; o ile zdarza się, że jedno opakowanie płynu do szyb wystarcza na całe lato, to zimą, gdy pada mokry śnieg i nad jezdnią unosi się mgiełka z rozpuszczającego się śniegu i soli drogowej, pełny zbiorniczek płynu do spryskiwacza może nie wystarczyć na przejechanie 200 km. A gdy płyn się skończy, docenisz, jak bardzo jest potrzebny.
3. Kable rozruchowe lub booster
Powerbanki rozruchowe nie tylko pomogą odpalić auto z rozładowaniem akumulatorem, nadadzą się też do podładowania telefonu
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Kiedyś kierowcy wozili ze sobą w bagażniku kable rozruchowe, które pozwalają "pożyczyć prąd" z innego samochodu, gdy rozładuje się akumulator rozruchowy. Dziś coraz więcej kierowców kupuje jednak przenośne boostery akumulatorowe; urządzenie mieszczące się z łatwością w jednej z przegródek bagażnika sprawi, że w razie rozładowania akumulatora będziemy samowystarczalni.
Co ciekawe, problemy rozładowanych akumulatorów rozruchowych obecnie najczęściej spotykają właścicieli samochodów hybrydowych, które wyposażone są w akumulatory rozruchowe o niewielkiej pojemności. Wydaje się to dziwne, że samochód wyposażony w duży akumulator trakcyjny może mieć problem z rozładowanym 12-voltowym akumulatorem rozruchowym, ale jest to obecnie typowa usterka.
4. Powerbank do telefonu
Gdy utkniemy gdzieś w trasie, na pewno potrzebny będzie nam telefon. Pech chce, że telefony lubią się rozładowywać w najgorszym momencie. OK, nowoczesne samochody mają porty USB i ładowarki indukcyjne, ale po pierwsze, jeździmy nie tylko nowoczesnymi samochodami, a po drugie, gdy już utkniemy w trasie, możemy być zmuszeni do oszczędzania paliwa i wyłączania silnika — a wtedy pokładowe ładowarki nie działają.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Rozwiązaniem jest normalny powerbank, przy czym tę funkcję z reguły mogą pełnić także akumulatorowe boostery do uruchamiania auta z rozładowanym akumulatorem. Trzeba tylko pamiętać, by mieć odpowiedni kabelek.
5. Latarka
latarka
Media Expert
Warto mieć latarkę na wypadek usterki po zmroku — na pewno przyda się, gdy np. będziemy musieli wymienić koło. Jeśli wozimy w samochodzie latarkę akumulatorową, trzeba jednak pamiętać, by co jakiś czas ją naładować, bo akumulatory takich urządzeń lubią się samoczynnie rozładowywać. Wcale nie gorszym rozwiązaniem od latarki akumulatorowej jest latarka na baterie. Do pracy przy aucie najlepsza będzie czołówka, niekoniecznie o dużej mocy, choć i zwykła latarka będzie pomocna.
6. Ocieplane rękawice robocze
Przydadzą się w tym samym momencie co latarka — np. przy wymianie koła albo podczas próby naprawy opony za pomocą zestawu naprawczego. Warto, aby były grube i solidne.
Jedziesz w góry? Weź jeszcze parę rzeczy
Tekstylne "łańcuchy" śniegowe podobnie ja tradycyjne łańcuchy zimą na niektórych górskich odcinkach dróg są przydatne, a na innych wręcz obowiązkowe
Auto Świat
Wybierając się zimą w góry, warto wrzucić do bagażnika składaną łopatę do śniegu, a jeśli jedziemy z dziećmi, także ciepły koc. Do rozważenia są łańcuchy śniegowe na koła, przy czym nie chodzi o to, aby były to byle jakie łańcuchy, lecz takie, które pasują do naszego samochodu. A jeśli już inwestujemy w takie gadżety (naprawdę mogą się przydać!), to warto przećwiczyć ich montaż przed wyjazdem. Praktyka wskazuje na to, że nauka zakładania łańcuchów na poboczu drogi, gdy jest zimno i pada, to bardzo przykre doświadczenie.