Jednak gdy już prawie się zatrzymał, prawą stroną wyprzedziło go białe Seicento. Jego kierowca w ostatniej chwili rozpoczął rozpaczliwe hamowanie, jednak nie udało mu się uniknąć potrącenia pieszego, który wyszedł zza zwalniającego Opla. Wezwano pogotowie. Kierujący Seicento nie mógł uwierzyć w to, co się stało. Przecież był pewien, że za Oplem nikogo nie było. Niestety, zignorował znak informujący o wyznaczonym przejściu dla pieszych. A jest to miejsce wymagające od kierowcy zachowania szczególnejostrożności, a więc dokładnej obserwacji drogi wraz z chodnikiem i poboczem, z równoczesnym dostosowaniem prędkości jazdy. Tak się składa, że poza błędamiw taktyce kierowania samochodem podstawowym i nagminnym błędem jest przekraczanie dozwolonej prędkości. Na obszarze zabudowanym, gdzie obowiązuje ograniczenie do 50 km/h, wystarczy jechać trochę szybciej, by szanse pieszego na przeżycie drastycznie zmalały.Bezpieczna prędkość to taka, by zatrzymać się przed pieszymChociaż dla wielu kierowców nagminnie jeżdżących po mieście szybciej niż dozwolone "pięćdziesiąt" ta zasada wyda się niedorzeczna, jest w niej głęboki sens. Otóż dojeżdżając do przejścia dla pieszych, należy jechać na tyle wolno, by móc bezpiecznie wyhamować, gdy pieszy wtargnie na jezdnię. Określenie "wtargnie" jest tutaj zamierzone, bowiem trzeba zabezpieczyć się przed najgorszym możliwym zachowaniem pieszego, który może wkroczyć tuż przed jadący samochód. Zabronione jest wyprzedzanie pojazdu hamującego przed oznakowanym przejściem dla pieszych bądź omijanie auta, które zatrzymało się, by przepuścić pieszego! Jeżeli kogoś nie powstrzyma zdrowy rozsądek, niech zapamięta: za zabicie pieszego grozi do 8 lat więzienia. Jeśli kierowca był trzeźwy i nie zażywał narkotyków, bo inaczej może posiedzieć nawet 12 lat.Tego się nigdy nie zapomina!Piesi w "spotkaniu" z pojazdem nie mają najczęściej żadnych szans. Już przy 20-30 km/h może wystąpić skutek śmiertelny. Przy 50 km/h pieszy ma około 50% szans na przeżycie, ale już przy 80 km/h jego szanse na przeżycie są bliskie zera. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu. Analiza wypadków z udziałem pieszych dowodzi, że kierujący pamiętają, kto na wyznaczonym przejściu ma pierwszeństwo, ale błędy w taktyce i technice jazdy w momencie zbliżania się do przejścia powodują, że nie są w stanie uniknąć wypadku. Jest to spowodowane przede wszystkim niezachowaniem szczególnej ostrożności w rejonie przejścia, nienależytym obserwowaniem drogi oraz przyległego do przejścia chodnika lub pobocza, co powoduje, że pieszy wchodzący na przejście jest dla kierującego zaskoczeniem. Jeżeli do tego zmotoryzowany uczestnik ruchu przekroczy nawet w niewielkim zakresie dopuszczalną prędkość, to nie jest w stanie zatrzymać swojego pojazdu przed przejściem. Zdarza się również "bandytyzm drogowy", jakim jest ominięcie pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, lecz zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszemu. Dlatego warto uświadomić sobie, zanim jeszcze coś się stanie, że widoku pieszego na masce i szybie naszego pojazdu nie zapomina się do końca życia.Czarna statystykaW ubiegłym roku piesi uczestniczyli w ponad 15 tys. wypadków, w których zginęły 1734 osoby, a 14 551 zostało rannych. W tym 3422 wypadki, w których zginęło 165 osób,a 3538 zostało rannych, związane były z nieprawidłowym przejeżdżaniem przejść dla pieszych. To alarmujące dane!