Zmniejszenie zużycia paliwa o jedyne 2 litry na 100 kilometrów przy pokonywaniu 15 000 kilometrów rocznie pozwala zaoszczędzić ponad 1600 złotych. Różnice w zużyciu paliwa poszczególnych modeli odgrywają największą rolę w eksploatacji miejskiej, kiedy samochody spalają zdecydowanie więcej niż podczas jazdy w trasie. Jazda miejska to konieczność ciągłego przyspieszania i hamowania, czyli bezpowrotnej straty energii oraz pracy silnika bez pokonywania odległości – podczas stania w korku.

Nic dziwnego, że dysproporcje w spalaniu pomiędzy eksploatacją miejską a podmiejską są tak znaczne. Widać to na przykładzie popularnych modeli samochodów: Opel Astra z silnikiem benzynowym 1,4 Turbo w trasie spala 7,4 litra na każde 100 kilometrów, a w mieście aż 10,2 litra. Podobnie jest z Renault Laguna III z silnikiem benzynowym 2,0 l, tyle że tutaj proporcje to odpowiednio 8,1 i 11,2 litra. Wyjątkiem od tej reguły są samochody hybrydowe, które w mieście potrafią spalić mniej niż w trasie. Liderem na rynku hybryd jest Toyota, ale modele hybrydowe oferują także inne marki.

Najwięcej zalet pełnych hybryd widać w mieście, gdy silnik elektryczny zastępuje spalinowy podczas ruszania i wolnej jazdy. Ruszanie to najbardziej paliwożerny moment pracy napędu, a korki to codzienność dla wielu użytkowników samochodów. Tymczasem hybrydy są zaprojektowane właśnie do takiej jazdy.

Silniki elektryczne podczas hamowania działają jak generatory, odzyskując energię, z której w razie potrzeby korzystają do napędzania samochodu. Dzięki temu gdy ulice są nieprzejezdne, silnik spalinowy może się ani razu nie włączyć, nawet jeśli korek ciągnie się przez wiele kilometrów. Także podczas postoju silnik spalinowy jest wyłączony i nie zużywa paliwa.

Działanie silników elektrycznych zapewnia płynną, cichą jazdę bez wibracji, a ponadto stabilną pracę klimatyzacji, systemu multimedialnego czy nawigacji.

Rosnące ceny paliwa spowodowały pojawienie się na rynku także innych rozwiązań mających na celu zmniejszenia spalania.

Jednym z nich są małe silniki benzynowe z turbiną. Wykazują one niewielkie spalanie w oficjalnych testach, których wyniki producenci podają jako spalanie katalogowe. Nie jest jednak tajemnicą, że warunki testów dalece odbiegają od tych na prawdziwych drogach, dlatego zazwyczaj rzeczywiste wyniki są różne od tych podawanych przez producentów.

W przypadku turbodoładowanych samochodów benzynowych te różnice są bardzo wyraźne. Ponadto ich wysilone silniki są awaryjne i drogie w naprawie. Z kolei diesle palą mniej niż auta benzynowe, ale źle znoszą jazdę po mieście, tj. częściej się psują, jeśli nie wyjeżdżają regularnie także w trasę.

Innym popularnym obecnie sposobem oszczędzania benzyny jest układ Start&Stop. Wyłącza on silnik za każdym razem, gdy samochód się zatrzyma. Dzięki temu auto nie spala benzyny na przykład na czerwonym świetle, ale pod warunkiem, że nie jest włączona klimatyzacja. W takim wypadku silnik włącza się i wyłącza co kilka sekund, żeby podtrzymać jej działanie. To bardzo obciąża cały układ napędowy, zaś oszczędność benzyny wynosi jedynie kilka procent.

Pełny napęd hybrydowy przynosi oszczędności rzędu kilkudziesięciu procent. Na przykład Toyota Auris Hybrid, czy to w wersji hatchback, czy kombi, potrafi w mieście zużyć zaledwie 3,7 litra na 100 kilometrów.

Kierowcom umiejącym jeździć oszczędnie udało się osiągnąć wyniki zgodne z wartością katalogową lub nawet niższe. Średnio Auris Hybrid zużywa 4,0-4,5 litra w mieście. Różnice zależą głównie od stylu jazdy, ale też nawierzchni czy obciążenia.