W miarę jak wysokie SUV-y stają się samochodami niemal domyślnie wybieranymi przez polskich i europejskich kierowców, boxy dachowe stają się coraz bardziej problematyczne. Nic dziwnego, skoro przeciętny wjazd do garażu ma 2 metry wysokości i ani centymetra więcej. Jeśli twój samochód ma 165-170 cm "wzrostu", to gdy dodasz do tego belki dachowe i na nich położysz duży bagażnik, przekroczysz 2 m – i parkujesz poza garażem.
Poznaj kontekst z AI
Box na dachu to szereg niedogodności
Tak naprawdę jednak wad boxów dachowych jest dużo więcej. Przede wszystkim osoby o niskim czy choćby przeciętnym wzroście bez stołka mają problem, by taki bagażnik zapakować czy też rozładować. Przyda się składany stołek, ale to kolejny przedmiot zajmujący miejsce w aucie. Nie, samodzielnie raczej nie zamontujesz boxa na dachu – potrzebne są do tego dwie osoby. Montaż belek dachowych i samego boxa zimą, na mrozie... nie, nie jest to coś szczególnie przyjemnego. Dochodzi do tego hałas wytwarzany przez box dachowy podczas jazdy. Nie ma alternatywy?
Boxy na hak holowniczy znane są od dawna. Ale raczej nie takie
Bagażniki montowane na haku holowniczym, które są alternatywą boxów dachowych, znane są od lat, jednak w kontekście zimowych wyjazdów w góry większość ma wspólną wadę: są na tyle krótkie, że nie mieszczą się w nich narty, więc trzeba bardzo kombinować: narty do samochodu, lekkie bagaże do boxa, nie zawsze się tak da.
A tymczasem do gry wchodzi nowość: Thule Arcos XL: naprawdę duży bagażnik do montażu na haku holowniczym. Ma on pojemność 450 l czyli z grubsza tyle, ile zwyczajowo ma bagażnik samochodu klasy kompaktowej. Zmieszczą się w nim narty, nawet siedem par nart albo cztery snowboardy z towarzyszącym im osprzętem. Zewnętrzna maksymalna długość boxa to 190 cm, długość wewnętrzna to 180 cm. Ale jak się z czymś takim jeździ? Jak żyć z boksem do montażu na haku?
Sprawdziłem, box Thule Arcos XL od biedy zamontujesz bez niczyjej pomocy
Sam box waży 22 kg, ale trzeba doliczyć do tego platformę montażową o masie 9 kg. Gdy to się razem skręci, okazuje się to dość ciężkie, ale nie aż tak ciężkie, bo nie dało się tego sprzętu unieść. Na szczęście jest za co złapać go "w pół", a ponieważ hak holowniczy umieszczony jest nisko, da się bez większych problemów zamontować cały ten sprzęt "jednoosobowo". Proces jednoosobowego montażu nie jest przesadnie komfortowy, ale nie jest też jakimś wyczynem. Najlepsze, że trwa to dosłownie chwilę.
Gdy już umocujemy Thule Arcos XL na haku holowniczym, od razu docenimy podstawową zaletę tego rozwiązania: jest nisko, a więc mamy do niego nieskrępowany dostęp, widzimy dokładnie, co jest w środku i możemy wszystko elegancko, wygodnie zapakować. Co za ulga po pakowaniu boxa dachowego!
Jak się jeździ z boxem Thule Arcos XL?
Teraz będzie i o zaletach, i o wadach tego rozwiązania. Jeśli chodzi o zalety, to podstawowa jest taka, że podczas jazdy w ogóle nie słychać wewnątrz samochodu boxa, który wieziemy za samochodem. Jedziemy, jakby go w ogóle nie było. Kto czasem jeździ z boxem dachowym, ten wie, że hałasuje i box, i belki, do których się ten box przykręca – nie ma na to rady. Więc jest to kolejny plus dla bagażnika na haku.
Minus tego rozwiązania jest taki, że podczas manewrów pozbawia on nas pomocy czujników parkowania. Trzeba je wyłączyć, albo podczas cofania znosić z pokorą pisk. Druga rzecz, to – w samochodach wyposażonych w system awaryjnego hamowania podczas manewrów – trzeba ten system wyłączyć najlepiej od razu. W przeciwnym razie przy pierwszej próbie cofania po przekroczeniu prędkości 5 km na godz. samochód stanie dęba tak, że się zdziwisz: po prostu system wykryje blisko położoną przeszkodę i uzna, że trzeba się przed nią ratować.
Fajnie, jeśli masz tylną kamerę i ta kamera może pozostać włączona pomimo podłączonego bagażnika. To pomaga, bo cały zestaw robi się długi.
Z wad boxa umieszczonego za samochodem trzeba też wspomnieć o tym, że zimą dość szybko się on brudzi, co oznacza, że potem będziemy go musieli umyć. Dobrze, że jest on zmywalny, raczej szczelny i jego zawartość pozostaje idealnie czysta i sucha.
Trzeba też pamiętać o tym, aby zadbać o równomierne obciążenie zewnętrznego bagażnika; jego maksymalna ładowność wynosi 50 kg i należy kombinować tak, aby najcięższa rzecz była umieszczana dokładnie pośrodku. To dlatego, że box jest długi, a podparcie ma tylko w środkowej części, więc jeśli obciążymy go nierównomiernie, to potem będzie się naprężał i stawiał opory podczas zamykania – jak nie stukniesz solidnie ręką w wieko, to się ono nie domknie. Na szczęście zamek Arcosa ma wskaźnik pokazujący, że coś się nie domknęło, zresztą jeśli nie domkniesz wieka dokładnie, to nie wyjmiesz kluczyka... bezpieczeństwo przede wszystkim.
Ważna zaleta: w zdecydowanej większości samochodów obecność boxa za autem nie powinna przeszkadzać w otwieraniu klapy bagażnika.
Ważne ograniczenie: tak duży bagażnik mocowany na haku holowniczym można zamontować tylko w średnich i dużych samochodach. Nie powinien od wystawać wyraźnie poza obrys auta!
Cena: realna cena boxa to od ok. 4100 zł, ale trzeba dorzucić ok. 1600 zł za zestaw do montażu boxa na haku – razem wychodzi ok. 5700 zł.
Thule Arcos XL – czy bym go kupił?
Gdybym miał jeździć wyłącznie z boksem bagażowym, zdecydowanie preferuję to rozwiązanie – z boxem za samochodem po prostu jeździ się lepiej niż z boxem mocowanym na dachu. A jeśli jest tak duży i długi to... w ogóle jestem skłonny zapomnieć o boxach dachowych. Podczas dalszej podróży różnica w komforcie jazdy jest wręcz uderzająca na korzyść boxa na haku. Ale gdybym miał dorzucić do tego układu rowery, to chyba wolałbym rowery za autem, a box na dachu.
Każdy musi sobie ten dylemat przemyśleć we własnym zakresie.
Czego mi brakuje w Thule Arcos XL? Otóż brakuje mi... wbudowanych czujników parkowania. Intuicja podpowiada mi, że za rok czy dwa coś takiego może się pojawić...