Napęd na 4 koła? To temat do długich dyskusji. Przeciwnicy powiedzą, że wymaga dużej dopłaty, zwiększa masę auta, a także spalanie. I że tak naprawdę to może się przydać tylko kilka razy w roku, gdy zaskoczy nas pogoda. No i że SUV-y z napędem na jedną oś dzięki sprytnie regulującej elektronice radzą sobie z wyjechaniem z zaspy śnieżnej lub podjazdem pod śliskie wzniesienie.

Takie opinie to tylko woda na młyn dla zagorzałych pasjonatów Subaru, fanatyków mocy czy po prostu kierowców mieszkających wysoko w górach itp. W naszej redakcji są przedstawiciele obu frakcji, więc jest to znakomity punkt wyjścia do obiektywnego porównania.

Poddaliśmy 5 par SUV-ów testowi w ekstremalnych warunkach. Oba auta w parach mają te same silniki, różnią się tylko napędem. Wszystkie modele, które wybraliśmy do testu, są też „genetycznymi przednionapędówkami”, czyli moc trafia w nich domyślnie na przednie koła, a w razie uślizgu moment jest przekazywany za pomocą elektronicznie sterowanego sprzęgła wielopłytkowego na tylne koła.

Każde z 10 aut poddaliśmy następującym próbom:

- Przyspieszenie na płaskim odcinku 180 m: lewe koła na mokrym asfalcie, prawe na mokrej kostce brukowej.

- Hamowanie 80-0 km/h na tej samej nawierzchni, jak wyżej.

- Podjazd pod 12-proc. wzniesienie z kołami toczącymi się po lewej stronie na mokrej stali szlachetnej, po prawej stronie na mokrym asfalcie.

- Podjazd pod 12-proc. wzniesienie z obciążeniem 400 kg na mokrej nawierzchni ze stali szlachetnej.

- Pomiar średniej prędkości przejazdu na mokrym asfaltowym torze Contidrom (długość pętli 1823 m, płasko, różne typy zakrętów).

Próby były wymagające i nie odzwierciedlają w pełni typowej, codziennej jazdy każdego kierowcy, bo to zależy od tego, gdzie jeździ. Pozwala to jednak na powtarzalność i porównywalność testu. Kilka rezultatów nas bardzo zaskoczyło... Zobaczcie sami.