Nowe BMW serii 3 ma teraz oznaczenie G20, ma też nową „twarz”, która zebrała już sporo... krytycznych opinii. Wielu fanów twierdzi, że ładne „trójki” to już były. Przyznam, że sam nie należałem do entuzjastów stylizacji nowej serii 3, której sylwetka wydaje się zbyt wyciągnięta, a tylne światła przypominają modele rodem z Japonii. Okazuje się jednak, że nowa „trójka ” może wyglądać dobrze, a nawet bardzo dobrze. Wystarczy ją doposażyć w pakiet M Performance.

BMW 320d xDrive – efektowny „look” ma swoją cenę

Egzemplarz, który widać na zdjęciach to zwykły 2-litrowy, 190-konny diesel. Tak, tak to nie najnowsze wcielenie „eMki”, jak na pierwszy rzut oka oceniała białe BMW większość obserwatorów. Żaden z nich nie wpadł na to, że pod maską perłowej „trójki” pracuje, czterocylindrowiec, 190-konny diesel, czyli silnik, którego spodziewać się można we flotowej wersji na 16-calowych obręczach. Pękate i agresywnie narysowane zderzaki (tylny z imitacją dyfuzora), karbonowa lotka na klapie, splitter przedniego zderzaka i fenomenalnie wyglądające 20-calowe, kute obręcze sprawiły, że BMW robi wrażenie nawet na ulicach Warszawy, które motoryzacyjnie są już dość mocno zblazowane.

Niestety, jak można było się tego spodziewać, efektowny wygląd ma swoją cenę i to dość wygórowaną. Bazową wersję 320d z xDrive można kupić za 181 tys. zł. Niby nie jest to mało, ale to cena do „przełknięcia”, jak na oszczędną i dającą sporo frajdy z jazdy limuzynę klasy premium z napędem na cztery koła. Jednak wystarczy wybrać wspomniany wcześniej pakiet M Performance, a cena wzrośnie o 36 460 zł. BMW, mimo wysokiej ceny bazowej, każe też płacić, i to słono, za nawigację i wirtualne zegary – to wydatek aż 12 310 zł. Kolejne 18 323 zł kosztuje „ pakiet innowacji”, czyli laserowe reflektory, obsługa gestami, systemy asystujące kierowcy, wyświetlacz Head-Up. W połączeniu ze skórzaną tapicerką i efektownym białym lakierem oraz kilkomadodatkowymi gadżetami, daje to nam finalnie 325 722 złote. To sporo, nawet jak na tak bogate i efektowne wyposażenie.

BMW 320d xDrive – trójka wreszcie urosła

Z drugiej strony nowa seria 3 znacznie urosła względem poprzednika (nadwozie jest dłuższe o 7,6 cm). Wreszcie można poczuć się tu, jak w pełnowartościowej limuzynie klasy średniej, szczególnie w tylnym rzędzie. Miejsca nie brakuje ani na nogo, ani nad głową. Także mamy tu przyzwoitej wielkości bagażnik – 480 l.

Nowa „trójka” to także nowy system multimedialny – OS 7.0. Znamy go już z obecnej serii 8. Pojawiły się nowe aplikacje i funkcje, w tym między innymi bezprzewodowy CarPlay, ale obsługa nadal odbywa się głównie za pomocą pokrętła iDrive z touchpadem do wpisywania liter. Sterować można także za pomocą 7 gestów wykonywanych dłonią w powietrzu (nadal nie działa to perfekcyjnie) lub dotykowego ekranu – patrząc na wysokość dopłaty, nie polecam. Nowością jest także możliwość konfigurowania ekranu „domowego”.

Na szczęście BMW nie zrezygnowało jeszcze z przycisków fizycznych. Mamy do dyspozycji osiem przycisków, którym można przypisać dowolne skróty. Brawo za konsekwencję. Niestety, już nie każdemu spodobają się nowe opcjonalne wirtualne zegary – nie ma, np. możliwości wyświetlenia widoku przypominającego klasyczne analogowe zegary, które mogłyby być czytelniejsze niż proponowane wizualizacje.

BMW 320d xDrive – układ napędowy

Na koniec wrażenia z jazdy. Choć układ napędowy z 2-litrowym dieslem nie budzi już takich emocji, jak wygląd testowej „trójki”, to tak naprawdę jest cichym bohaterem tego auta. Silnik świetnie sprawdza się w codziennej jeździe miejskiej, zapewnia zaskakująco dobrą dynamikę, gdy jest to konieczne (0-100 km 7,1 s, a 0-50 w 2,4 s), a na dodatek przyspiesza przyjemnie liniowo – to zasługa dwóch turbosprężarek. To nie koniec zalet – do listy można jeszcze dopisać miłą kulturę pracy no i zaskakująco mały apetyt. Podczas testu średnie spalanie wahało się między 6 a 8 l/100 km.

BMW znane jest z tego, że dużą wagę przywiązuje do jakości prowadzenia i precyzji układu kierowniczego. Po odejściu od hydraulicznego wspomagania, Niemcy mocno pracowali nad systemami próbującymi, jak najbardziej zbliżyć jakość prowadzenia do systemu hydraulicznego. W najnowszej „trójce” zastosowano zmienne przełożenie układu kierowniczego, dzięki któremu kierowca teoretycznie nie musi przekładać rąk podczas manewrów. Faktycznie precyzja prowadzenia jest bardzo dobrze wyważona, nie ma tu mowy o sztuczności wspomagana, tak jak niektórych konkurentów. Efekt dodatkowo wzmacnia sztywność skrętna nadwozia i bardzo dobry rozkład mas – BMW, mimo że urosło względem poprzednika wydaje się bardziej zwinne i posłuszne kierowcy.

BMW 320d xDrive – podsumowanie

Tuż przed tym, jak wsiadłem do nowej „trójki”, miałem okazję jeździć Jaguarem XE w najmocniejszej benzynowej wersji. Porównując bezpośrednio te dwa auta widać, jak wielkie postępy zrobiło BMW względem rywali. Najważniejsze, że nowoczesna technologia nie zepsuła tego, z czego od zawsze słynęło BMW – przyjemności prowadzenia. Jedyne nad czym warto zastanowić się przy kompletacji nowego BMW serii 3 to system sterowania gestami i 20-calowe obręcze. Co prawda wyglądają obłędnie, ale nieco za bardzo obniżają komfort jazdy i przysparzają stresu przy każdym podjeździe pod krawężnik. Reszta, jeśli tylko Was stać, jest warta zaznaczenia na zleceniu zamówienia.

BMW 320d xDrive – dane techniczne

Silnik: typ/cylindry/zawory diesel biturbo/R4/16
Ustawienie silnika wzdłużnie z przodu
Zasilanie/napęd rozrządu common rail/łańcuch
Pojemność skokowa (cm3) 1995
Moc maks. (KM/obr./min) 190/4000
Maks. mom. (Nm/obr./min) 400/1750-2500
Przyspieszenie 0-100 km/h (s) 6,9
Prędkość maksymalna (km/h) 233
Śr. spalanie wg WLTP (l/100 km) 5,7
Emisja CO2 (g/km) 148
Skrzynia biegów/napęd aut. 8/4x4
Pojemność bagażnika (l) 480
Cena wersji testowej 325 722 zł