Jeśli więc producenci samochodów nie potrafią za takimi wymogami nadążyć, to sami są sobie winni. Ale się starają - niemal codziennie słyszymy o pow- staniu kolejnej niszy w niszy czy pod-sub-klasy albo grupy samochodowej - najwyraźniej jesteśmy więc na drodze do pojawienia się samochodów wykonywanych jeśli nie dokładnie na miarę, to już bardzo do tego stanu zbliżonych. Pojazd nadający się do wszystkiego - albo na wszelki wypadek - staje się więc właściwie rzeczywistościąTakie auto musi być małe i poręczne, zwinne, ale oferować ogromnie dużo przestrzeni wewnątrz. No i... No i nie kosztować za dużo. Nikogo chyba nie dziwi, że w poszukiwaniu takiego idealnego samochodu najbardziej chętni do pomocy są producenci japońscy.

Daihatsu, Mazda, Suzuki i Toyota mają nawet już takie samochody w swym programie. I za ich dopasowanie do "wszelkiego wypadku" nie każą sobie nawet płacić jakichś paskarskich cen. Choć tanie z pewnością też nie są. Z tej czwórki w Polsce dostępny jest na razie tylko jeden z tych samochodów, Toyota Yaris VersoNa pozostałe przyjdzie nam jeszcze poczekać do wejścia do Unii Europejskiej, chyba że wcześniej coś się zmieni w przepisach celnych. Na razie najtańszy z nich, Suzuki Ignis, kosztuje w Niemczech 22 400 DEM.

Pozostałe są już droższe - Mazda Demio Exclusive to wydatek 27 290 DEM, Daihatsu YRV CXS 27 990 DEM.Yaris Verso linea sol zaś staje na ich czele z imponującą ceną w złotówkach:58 500. Za to jest wśród tu obecnych rywali zdecydowanie najbardziej wyrafinowanym samochodem - i nie mamy tu na myśli tylko designu.

Nie, Yaris - do spółki z Daihatsu YRV - ma nie tylko największe wnętrze, ale w dodatku potrafi to wnętrze najlepiej zagospodarować. Wykorzystuje w tym celu między innymi trik z podwójną podłogą w tylnejczęści kabiny.

I tak mamy tu albo głęboki "rów" - a wówczas siedzi się z wygodnie opartymi nogami i zaskakująco poprawnie - albo... zupełnie schowane dwa zewnętrzne tylne siedzenia, które w prosty sposób dają się złożyć.

Dzięki temu w kilka minut i tak potężny bagażnik (całe 390 l) pozwala się przekształcić w meblowóz formatu wcale nie tak bardzo mini - 1930 l maksymalnej pojemności to wynik imponujący w tej klasie.Najbliższym Yarisowi rezultatem - choć jednak w porównaniu z nim daleko odbiegającym - może się pochwalić Mazda DemioJej bagażnik w normalnym układzie siedzeń mieści 330 l (jak w Golfie), zaś w konfiguracji "przeprowadzkowej" 1298. Nieźle, ale to już nie to samo. Tu tylnej kanapy nie można - jak w Toyocie - skryć, ona się zwyczajnie składa w przód.

Ale Demio ma inny talent - tu wszystkie fotele można kompletnie rozłożyć. Powstałego w ten sposób "łóżka" nie poleciłby z pewnością żaden szanujący się ortopeda (jest zbyt nierówne), ale i żaden fakir by się nim nie zainteresował.

Po prostu jest to awaryjny wóz Drzymały, w którym naprawdę bez większych problemów można spędzić noc z dala od domu czy hotelu nawet we dwoje. Nie cierpiąc specjalnych katuszy.

A poza tym - czy w jakimś innym produkowanym dziś samochodzie w ogóle coś takiego można znaleźć? Inna umiejętność Mazdy jest wspólna z Daihatsu: to przesuwna tylna kanapa. Można tu zawsze wygrać kilka centymetrów - albo na długie nogi pasażerów, albo na większy bagaż.

A w przypadku Daihatsu każdy taki centymetr jest na wagę złota, bo jego kufer w ustawieniu minimalnym mieści zaledwie 166 l, więc właściwie jest nie tyle bagażnikiem, co nieco większym schowkiem.

Jednak dzięki temu przestronność i komfort podróżowania na tylnej kanapie są imponujące. W dodatku siedzi się tu jak w autokarze wycieczkowym (albo amfiteatrze) - tylne siedzenia są położone wyżej od przednich, co daje pasażerom poza wygodnym oparciem dla nóg także bardzo dobrą widoczność.

Suzuki nie jest w stanie rywalizować pod względem wszechstronności wnętrza z żadnym z tej trójkiIgnis nie tylko jest z tyłu wyraźnie ciaśniejszy od konkurentów, ale w dodatku umożliwia tylko złożenie tylnego oparcia. Nic więcej. Niemniej jego konstruktorzy przyłożyli się do pracy koncepcyjnej, to widać od razu.

Bo nie dość, że powstała po położeniu oparcia powierzchnia podłogi jest idealnie równa, to w dodatku znajduje się na doskonale dobranej ergonomi-cznie wysokości. A pod podłogą kufra znajdziemy praktyczny schowek.

Praktyczny i przydatny, bo sam bagażnik w Suzuki mieści tylko 181 l. Maleńko, choć i tak o jedną torbę sportową więcej od mik-rego schowanka w Daihatsu YRV. Owszem, Daihatsu YRV bagażnikiem nie jest w stanie nikomu zaimponować, ale pod innymi względami robi wrażenie.

Na przykład jego silnik 1,3-litrowy jest dzięki mocy 87 KM najpotężniejszą jednostką w teściei sprawia, że Daihatsu ma zdecydowanie najlepsze wyniki w próbie elastyczności.

Niestety, jest to też bardzo głośny silnik. Także układ jezdny powinien zostać trochę dopracowany; YRV zmagać się musi stale z problemami trakcyjnymi. Resoruje po prostu nieharmonijnie, a układ kierowniczy daje za mało czucia jezdni. Zaraz za Daihatsu plasuje się pod względem mocy Toyota Yaris - jej 1,3-litrowa jednostka rozwija 86 KMWedług pomiarów samochód jest nieco wolniejszy, ale jeździ się nim z wrażeniem o wiele większej żwawości, choć na pierwszy rzut oka trudno uwierzyć, by tak pudełkowate auto mogło być zwinne.

A jednak - bardzo precyzyjny układ kierowniczy i dopracowane zawieszenie dają w połączeniu z naprawdę dobrym silnikiem wiele przyjemności z jazdy. Pod względem przyśpieszenia 83-konne Suzuki Ignis jest jeszcze lepsze od Daihatsu i Yarisa Verso - silnik 1.3 rozpędza Ignisa od zera do 100 km/h w ciągu zaledwie 11,0 s.

Reaguje przy tym bardzo spontanicznie na ruchy pedału gazu, chętnie wkręca się na wysokie obroty i pozostaje przy tym przyjemnie cichy niezależnie od obciążenia.

Do tego bardzo żywego motoru dostosowana jest też charakterystyka układu jezdnego: układ kierowniczy jest precyzyjny i "szybki", a twarde, acz harmonijne zawieszenie pokonuje nierówności oraz zakręty z lekkością równą Yarisowi. Właśnie w tych dziedzinach testowych najbardziej ujawnia się wiek konstrukcji MazdyW Europie co prawda pojawiła się dopiero pod koniec roku 1998, ale wytwarzana jest już od początku 1996. Ociężały układ kierowniczy, pozbawiony lekkości układ jezdny, nieharmonijne resorowanie to najkrótsza charakterystyka Demio.

A 75 KM z pojemności 1,5 l już zupełnie nie przystaje do nowoczesnych samochodów tej klasy. Osiągi są wręcz kiepskie. Na dodatek trzeba za to zapłacić pod dystrybutorem najwyższą cenę: 7,2 l benzyny 95-oktanowej na każde 100 km.

Podobnie żarłoczny jest Ignis (7,1 l), Daihatsu jest o wiele oszczędniejsze (6,4 l, w dodatku 91-oktanowego paliwa), a już Toyota błyszczy na ich tle umiejętnością "robienia czegoś z niczego": zużywa średnio zaledwie 6,0 l/100 km.

Za tę oszczędność Verso trzeba jednak najpierw sporo zapłacić. Fakt jednak, że najdroższy tu Yaris w zamian daje jeszcze nie tylko największy i najbardziej wszechstronny bagażnik, ale i bardzo przyzwoite wyposażenie.

W specyfikacji na Polskę ma wyposażenie niemal identyczne jak na Unię Europejską - różnica sprowadza się do nieobecności airbagów bocznych, które u nas są opcją (oczekiwanie do pięciu miesięcy!), za naszą zachodnią granicą zaś w standardzie. Poza tym brakuje tylko klimatyzacji (opcja, i to przesadnie droga). Także Daihatsu wymaga dopłaty za klimatyzację, za to jako jedyne w tej grupie ma w standardzie aż sześć poduszek (w tym kurtyny przednie)Wyposażona seryjnie w cztery airbagi Mazda (była w Polsce, ale zrezygnowano z jej sprzedaży z powodu problemów celnych)Suzuki także nie ma "klimy" (w Polsce prawdopodobnie od końca maja, cena i wyposażenie to na razie niewiadoma), ale w Unii również nie ma już tylko klimatyzacji.

Suzuki Ignis (w Polsce prawdopodobnie od końca maja, cena i wyposażenie to na razie niewiadoma) również nie jest standardowo wyposażane w klimatyzację, ale w Niemczech nawet po jej dokupieniu jest tańsze prawie o 4890 DEM.

Tak więc "Suzi" jest samochodem relatywnie mało wszechstronnym transportowo, na dodatek jako jedyna w tym teście w ogóle nie ma na liście wyposażeniowej bocznych poduszek powietrznych.

A to już może stanowić poważny problem dla dzisiejszego kierowcy, ustawiającego wysoko poprzeczkę autom.Jak już sobie to powiedzieliśmy, wymagania te są dziś o wiele większe; samochody od dawna nie są już tylko środkiem transportowym.

Dlatego też ich użytkownicy coraz częściej mają naprawdę wyrafinowane wymagania. A jeśli wytwórca za nimi nie nadąża, to sam jest sobie winien.PodsumowanieW kategoriach pozacenowych zwycięzcą jest wszechstronna Toyota, mimo słabych osiągów i zwrotności. Zaskoczeniem jest 2. miejsce Daihatsu, które dotąd pozostawało w cieniu utytułowanych konkurentów.

Ale YRV to naprawdę bardzo dobry "fun-car". Suzuki przez słabe hamulce i wyposażenie wpływające na bezpieczeństwo pozostaje w tyle, zaś Mazda jest po prostu przestarzałą konstrukcją.