• DS 3 Crossback dostępny jest z jednym silnikiem benzynowym o trzech różnych mocach oraz dieslem 100- lub 130-konnym
  • Na początku przyszłego roku do salonów trafi także wersja w pełni elektryczna z zasięgiem 320 km
  • Ceny nowego miejskiego crossovera DS3 Crossback startują od 94 900 zł

Co ciekawe, premiera DS3 Crossbacka zbiegła się w czasie z informacją o wycofaniu z Europy Infiniti. Japończycy stwierdzili, że inwestycje w elektryczny napęd i dostosowywanie silników do coraz bardziej wyśrubowanych norm jest po prostu nieopłacalne, tym bardziej, że modele Infiniti nie cieszą się na Starym Kontynencie popularnością. DS, czyli marka premium należąca do PSA, nie ma tych problemów, bo już za dziesięć miesięcy debiutujący właśnie DS3 Crossback będzie dostępny także w wersji elektrycznej, a w przygotowaniu jest już hybrydowa odmiana większego DS7 Crossbacka. Co więcej, włodarze DS-a obiecali też przez najbliższe lata wprowadzać jeden nowy model rocznie. Ambitnie, ale czy plany przełożą się na popularność marki? Czy nowy DS3 Crossback ma szansę poważnie zagrozić niemieckiej konkurencji spod znaku Mercedesa, BMW i Audi?

DS3 Crossback – fajerwerki i skóra Napo

Chowane elektrycznie klamki, które wysuwają się, gdy kierowca podchodzi na odległość 1,5 m od samochodu, efektownie wyglądające diodowe reflektory, połyskujący w słońcu grill DS Wind i muskularna sylwetka sprawiają, że DS3 Crossback rzuca się mocno w oczy, a to już dobry początek, bo jak wiadomo, porządny crossover musi być przede wszystkim efektowny. W oko wpada także nawiązanie do Ciroëna DS3 – mowa o rekiniej płetwie umieszczonej tuż za słupkiem B.

Czy DS3 Crossback jest ładny? To już kwestia gustu, ale trzeba przyznać, że z pewnością jest nietuzinkowy – szczególnie na tle niemieckiej konkurencji. Co ważne, francuski crossover zarówno z zewnątrz, jak i w środku tworzy spójną całość.

O ile z zewnątrz auto jest nietuzinkowe, to już wnętrze można nazwać awangardowym. Deska, jak i fotel mogą być obszyte skórą Nappa. Przyciski na środku kokpitu są w kształcie rombów, podobnie jak układ grafiki na wyświetlaczu umieszczonym tuż przed kierowcą. Zresztą to nie jedyne nawiązania do kształtu diamentu – znajdziemy je także na podsufitce w oświetleniu kabiny (steruje się je zbliżeniem ręki) i środkowej konsoli, gdzie umieszczono przyciski otwierania szyb i wyboru trybu jazdy. Muszę przyznać, że pierwsze wrażenie jest dość onieśmielające, ale okazuje się, że oryginalny wygląd kokpitu idzie w parze z funkcjonalnością. Po chwili obsługa większości funkcji nie sprawia już większego problemu, tym bardziej, że na desce mamy skróty do ważniejszych funkcji, tj. nawigacja, multimedia, klimatyzacja etc.

DS3 Crossback – tylko małe silniki

Mały zgrzyt pojawia się jednak po zajrzeniu do cennika. Francuzi przewidzieli w DS-ie wyłącznie jeden silnik benzynowy – 1.2 PureTech. Co prawda to jedna z lepszych małolitrażowych jednostek benzynowych na rynku, a tu jest dostępna aż w trzech wariantach mocy: 100, 130 i 155 KM, ale to nadal jedynie warkoczący 3-cylindrowiec.

Podczas prezentacji udało się sprawdzić jak spisuje się pośredni i najmocniejszy wariant „benzyniaka”. Wrażenia? Subiektywnie nie czuć między nimi większej różnicy, mimo że dzieli je jedna sekunda w przyspieszenia do „setki”. Okazało się też, że obie wersje potrzebują także podobnych ilości paliwa – średnio ok. 8 l/100 km (jazda głównie po górskich serpentynach) i co istotne równie dobrze radzą sobie na wymagających stromych drogach wokół Monako, gdzie odbyła się europejska prezentacja modelu.

Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie próba autostradowa. W takich warunkach silniki łapały już lekką zadyszkę. Niestety większego „benzyniaka” producent nie przewidział. Aktualnie alternatywą jest jedynie diesel 1.5 BlueHDi (110 lub 130 KM), a na początku przyszłego roku pojawi się elektryczna wersja E-Tense z przyzwoitym zasięgiem 320 km.

DS 3 Crossback – typowa bulwarówka

Szkoda, że producent nie pomyślał o mocniejszych jednostkach, bo „DS-trójka” prowadzi się całkiem pewnie – nie pochyla się tak mocno, jak małe Citroëny, a przy tym jest całkiem komfortowa, mimo 18-calowych kół. Co prawda duża obręcz w tym przypadku nie oznacza cienkiej jak naleśnik opony. W nadkolach zmieściły się opony o profilu 55. Zapewne dzięki temu udało się zachować przyzwoity komfort resorowania.

DS 3 Crossback – typowa bulwarówka

DS wycenił małego crossovera na 94 900 zł – tyle kosztuje 100-konna wersja 1.2 PureTech ze skrzynią manualną. Za odmianę 130-konną z 8-biegowym automatem (standard) trzeba zapłaci minimum 109 900 zł, a za najmocniejszą, 155-konną odmianę co najmniej 127 700 zł. Z kolie najtańszy 100-konny diesle to wydatek 101 900 zł.

DS 3 Crossback – dane techniczne:

Pojemność skokowa i rodzaj silnika 1199 cm3, R3, turbo benz.
Moc 140 KM
Moment obrotowy 250 Nm przy 1750 obr./min.
Skrzynia biegów i napęd 6-biegowa manualna, napęd na przód
Prędkość maksymalna 196 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 9,2 s
Średnie zużycie paliwa 6,3 l/100 km (dane fabryczne)
Masa własna 1205 kg
Cena od 109 900 zł