Chcesz terenowego Mercedesa? Oto Zetros, Mercedes klasy G to przy nim zabawka
Mercedes Zetros to kolos, który na pierwszy rzut oka wygląda, jakby był nowoczesnym następcą mercedesowskich "Kurzhauberów", nazywanych w Polsce prosiakami — solidnych ciężarówek o klasycznej budowie, z silnikiem przed kabiną, a nie pod nią. Na polskich drogach czasem można go zobaczyć w barwach maskujących, bo model ten jest wykorzystywany przez Wojsko Polskie i wiele innych armii NATO. Ukraina zamówiła ostatnio tysiąc takich aut! Mieliśmy rzadką okazję, żeby nie idąc w kamasze, przyjrzeć mu się z bliska.
Mercedes Zetros jest zamawiany przez armie z całego świata, ale trafia także do odbiorców cywilnych
Model ten dostępny jest w najróżniejszych konfiguracjach różniących się liczbą osi, napędem, silnikami, skrzyniami biegów
Na tle wojskowych ciężarówek sprzed lat Zetros, pod względem komfortu w szoferce jest jak luksusowa limuzyna. Na ławkach montowanych na pace na komfort nie ma co liczyć
Silnik montowany przed kabiną to rozwiązanie, które niemal zniknęło już z komercyjnych ciężarówek, ale w sprzęcie dostosowanym do użytku w trudnych warunkach wciąż jest popularne
Zapraszamy do wypełnienia ankiety, która znajduje się na końcu artykułu
Ciężarówki o takiej budowie to coraz rzadszy widok na drogach — z wielką maską, pod którą znajduje się silnik, a nie z silnikiem pod odchylaną kabiną. W większości zastosowań takie rozwiązanie ma więcej wad niż zalet — większa długość pojazdu, gorsza widoczność z kabiny, utrudnione manewrowanie. Są jednak sytuacje, kiedy klasyka wciąż sprawdza się najlepiej i okazuje się po prostu nieśmiertelna.
W niejednej polskiej remizie OSP stoi jeszcze taki Mercedes. W latach 90. trafiły one do Polski w formie wsparcia od niemieckich strażaków i wciąż mają się dobrze.Żródło: Shutterstock/pmartinasi
Najlepszym dowodem na to, stały się Mercedesy nazywane Kurzhauberami (linia zapoczątkowana przez model L337 z końcówki lat 50.), które z europejskiej ofert Mercedesa zniknęły kilkadziesiąt lat temu, ale znacznie dłużej były produkowane w Ameryce Południowej i Afryce, a wciąż są produkowane w Azji, w Iranie i wciąż jeżdżą w najbardziej niedostępnych rejonach świata.
Klasyczne ciężarowe Mercedesy z silnikiem przed kabiną nie tylko wciąż są używane w wielu rejonach świata, ale po kilkudziesięciu latach od zakończenia ich produkcji w Niemczech, wciąż są wytwarzane w Iranie.Żródło: Shutterstock/Fotokon
Tyle że Zetros, choć wygląda jak prawnuk Kurzhaubera, to według niemieckiej nomenklatury nie jest "Kurzhauberem" a "Langhauberem". Bo "Kurzhauber" ("krótkomaskowiec") to auto, w którym maska wystaje poza obrys kabiny, ale komora silnika nieznacznie wnika do jej wnętrza, a w Langhauberze ("długomaskowcu") silnik znajduje się przed szoferką — tak właśnie jest w Zetrosie.
Mercedes Zetros to stalowy kolos, stworzony do jazdy w najtrudniejszych warunkach, tam, gdzie kończą się utwardzone drogi. Już sam widok tego auta robi piorunujące wrażenie. Dźwięk też jest imponujący: niskie, miarowe dudnienie sześciocylindrowego diesla o pojemności niemal 13 litrów ma w sobie coś uspokajającego i budzącego bezgraniczne zaufanie.
Jak się jeździ Mercedesem Zetrosem?
Zwalniam hamulec postojowy, ruszamy z drugiego manualnej biegu skrzyni o oznaczeniu G260-16/11,7-0,69 — czyli 16 biegów (8 biegów plus "połówki"), 11,7 to maksymalny moment obrotowy w dNm (decyniutonometrach), 0,69 (najwyższe przełożenie). Wciskam mocniej gaz, zmieniam bieg po biegu. Przy każdej zmianie biegu kabina lekko się buja, potężny diesel agresywnie fuka.
Kierowca siedzi w Zetrosie wysoko — pozycja za kierownicą jest jednak zupełnie inna niż w typowych ciężarówkach. Nie ma zbędnego luksusu, ale też nie ma powodu do narzekania na brak komfortu. Siedzenia mają amortyzację, doskonale tłumią też drgania. Klimatyzację i układ wentylacyjny pomyślano tak, żeby radziły sobie zarówno na pustyni, jak i przy syberyjskich mrozach. Nie ma przerostu formy nad treścią, każdy przełącznik, wskaźnik czy dźwignia mają swoje przeznaczenie i przemyślane miejsce.
Mercedes Zetros: zaskakująco cywilizowana kabina.Żródło: Auto Bild
Olbrzymie koła dostosowane do jazdy w ekstremalnych warunkach. W tej wersji z tyłu nie ma bliźniaków typowych w ciężarówkach tej wielkości, a pojedyncze koła, które lepiej sprawdzają się w trudnym terenie. Kąty zawieszenia, szczególnie na tle tego, co oferują osobowe terenówki, są imponujące.
To nie jest auto na pokaz, to ekstremalne narzędzie do pracy, a dla wielu nawet do walki. Wielka kierownica świetnie leży w dłoniach, a auto zadziwiająco szybko reaguje na jej ruchy — być może to też kwesta tego, że to "nówka", w dodatku bez żadnego ładunku na pace. À propos paki: w przypadku tego modelu wyposażona jest ona w ławki, choć w zastosowaniach cywlinych w Europie nie ma mowy o takim sposobie przewożenia pasażerów. Dowóz ludzi i zaopatrzenia w wysokich górach, na front, na pustynię, akcje ratownicze w trudnych warunkach — to zastosowania, dla których Zetros został stworzony.
Ładowność tej wersji to stosunkowo skromne 6,34 t. Silnik ma 12,8 litra pojemności, moc 360 KM (przy 1800 obr./min). Beż żadnych modyfikacji i przygotowań Zetros może bez obaw brodzić w wodzie o głębokości do 90 cm — są tacy, którzy twierdzą, że to wartość mocno niedoszacowana.
Dlaczego Zetros ma długi nos?
Wróćmy jednak do jego nietypowej jak na dzisiejsze czasy, kabiny i długiej maski przed nią. Auto o takiej konstrukcji jest znacznie dłuższe niż ciężarówka w typowym dziś układzie Cab over Engine (kabina nad silnikiem), o takiej samej długości przestrzeni ładunkowej. Tyle że klasyczna budowa, z silnikiem przed kabiną niesamowicie ułatwia obsługę i naprawy — żeby dostać się do silnika, wystarczy podnieść maskę, nie trzeba unosić całej kabiny. Przy normalnej, drogowej eksploatacji to w zasadzie bez znaczenia, ale w ekstremalnych warunkach, pod ostrzałem, czy podczas klęski żywiołowej, to czasem kwestia życia i śmierci. Dodatkowo taka budowa znacząco ułatwia tworzenie wersji specjalnych, opancerzonych — wyobraźcie sobie, o ile trudniej byłoby unosić pokrytą płytami pancernymi i wyposażoną w ciężkie, kuloodporne szyby kabinę, niż samą maskę.
Mercedes Zetros: idealny dostęp do silnika.Żródło: Auto Bild
W standardowych sytuacjach Zetros wymaga jedynie minimalnej obsługi. Tankować też nie trzeba go za często — dwa zbiorniki po 290 litrów oleju napędowego zapewniają duży zasięg. Prędkość maksymalna nie jest może imponująca, to zaledwie ok. 90 km na godz., ważniejsze jest to, że mało co jest w stanie Zetrosa powstrzymać przed dotarciem do celu.
Ten Mercedes nie pochodzi z Niemiec, budują go w Alzacji
Co ciekawe, ten model Mercedesa nie jest produkowany w Niemczech, a we francuskim Molsheim (Alzacja). Nazwa miejscowości brzmi znajomo? Tak, to właśnie z Molsheim pochodzą auta marki Bugatti, ale od 1967 roku Mercedes ma tam też swój zakład, w którym wytwarzane są pojazdy specjalne, dostosowane do specyficznych wymagań użytkowników. Ok. 600 pracowników buduje tam wozy strażackie, pojazdy ratownicze czy ciężarówki dla wojska. Ostatnio mają co robić — wojna w Ukrainie pochłania olbrzymie ilości sprzętu. Zamawiający mają najróżniejsze oczekiwania. Dłuższa rama? Dodatkowa oś? Opancerzenie? Powiększona kabina? System centralnego pompowania opon? Klient chce, klient ma! W przypadku Zetrosa możliwości konfiguracji są niemal nieograniczone: auto może mieć nawet cztery napędzane osie, kabinę opancerzoną lub nie, dwie przednie osie ze skręcanymi kołami, jedną oś ze skręcanymi kołami z przodu i trzy osie napędowe z tyłu.
Mercedes Zetros z opancerzoną kabiną.Żródło: Auto Bild
W ostatnich latach ok. 30 proc. produkcji zakładu w Molsheim stanowiły pojazdy wojskowe — w 2026 roku udział ten może być jednak znacznie wyższy. Ile może kosztować taki wojskowy Mercedes Zetros? Takich aut nie ma w cennikach, to kwestia indywidualnych negocjacji i wyników przetargów. Wojsko Polskie w 2023 roku za 31 zestawów składających się z Mercedesa Zetrosa 3348 AS 6×6 oraz naczepy niskopodwoziowej dostosowanej do przewożenia pojazdów pancernych zapłaciło ok. 116 mln złotych. Co ciekawe, z taką ofertą Mercedes wygrał w przetargu z Jelczem! Za proste, transportowe, dwuosiowe ciężarówki Zetros trzeba zapłacić ok. 200 tys. euro za sztukę.
Wojskowy ciągnik Mercedes-Benz ZetrosMinisterstwo Obrony Narodowej Republiki Litewskiej / tomasfoto.lt
Mercedesy dla wojska i dla cywili
Oczywiście, armie zamawiają nie tylko "Langhaubery", ale także ciężarówki z kabiną nad silnikiem, takie, jak widoczny na zdjęciach Mercedes Arocs. Zakres przeróbek zależy od wymagań zamawiających: od oświetlenia taktycznego, przez specjalne mocowania ułatwiające przytwierdzenie pojazdu do platform kolejowych, włazy dachowe, pałąki antykabotażowe. W aucie takim, jak 26-tonowy Arocs 2646 6x6, dostosowanym do pokonywania przeszkód wodnych (głębokość brodzenia do 75 cm), trzeba zmodyfikować odpowietrzenie silnika, mostów i przekładni, żeby nie nalewała się do nich woda.
Mercedes Arocs 4042Żródło: Auto Bild
Warto też wiedzieć, że auta takie, jak Mercedes Zetros, często mają też swoje drugie życie po służbie. Wiele wojskowych czy ratowniczych uterenowionych ciężarówek trafia w końcu na rynek cywilny, gdzie stają się bazą do budowy ekstremalnych kamperów i aut ekspedycyjnych — idealnych do podróży w najbardziej niedostępne zakątki świata. Najbardziej poszukiwane są pojazdy z tzw. zapasów nienaruszalnych, które większość swojego życia spędziły zakonserwowane w magazynach.
Mercedes-Benz Zetros 6x6 z drugiej ręki w roli rodzinnego kampera.Producenci / mat. prasowe
Po kilkunastu latach mogą mięć niższe przebiegi niż komercyjnie używane ciężarówki po miesiącu. Wojskowy sprzęt ma też wiele innych zalet: nie obowiązują go np. wymogi dotyczące stosowania systemów oczyszczania spalin, dzięki czemu nie musi mieć m.in. systemu AdBlue (ale niektóre armie zamawiają pojazdy zgodne z normami emisyjnymi), filtrów cząstek stałych i skomplikowanej elektroniki, czyli wszystkiego tego, co nie tylko w trudnych warunkach psuje się najszybciej.
Życie w cywilu też może być ekscytujące. Jeśli masz kilka milionów luźnej gotówki, możesz kupić luksusowego kampera na bazie Zetrosa.Żródło: Shutterstock/CL-Medien
Oczywiście, jeśli kogoś na to stać, to może zamówić sobie taki pojazd na bazie fabrycznie nowego podwozia Mercedesa. Za taki mobilny dom, którym da się dotrzeć niemal wszędzie, trzeba zapłacić tyle, co za niezłą willę.