Kia Venga to sympatyczny, ale dość skromny model. Trudno się nim zachwycać na tle rywali, a mimo to jeszcze do niedawna stanowił trzon sprzedaży Kii i był jednym z najchętniej kupowanych modeli w segmencie małych MPV. W czym tkwił sukces? Ten mały van brak charyzmy nadrabia rewelacyjną funkcjonalnością i bardzo rozsądną ceną.

Strzelamy w ciemno, że większość właścicieli tego auta zakochała się w swoich Vengach dopiero po zajrzeniu do wnętrza. Niepozorne nadwozie, mierzące nieco ponad 4 m długości, obszernością kabiny i bagażnika może zawstydzić niejeden kompakt, czyli auto z zasady większe niż miejskie MPV, zbudowane na samochodzie klasy B. Pomysł Kii, żeby zrobić krótki, ale za to wysoki pojazd z szerokim rozstawem kół, został wykonany wzorowo.

Konstruktorzy wygospodarowali zaskakująco dużo miejsca dla pasażerów obu rzędów siedzeń – o dziwo, nawet wyższe osoby nie powinny narzekać na brak miejsca na nogi, jak i nad głową. Mimo tak obszernej kabiny zmieszczono tu zadziwiająco pojemny bagażnik – w zależności od położenia przesuwanej kanapy kufer mieści od 440 do 552 l!

Wystarczy dodać do tego różnej wielkości schowki w kabinie oraz organizer z przegrodami pod podłogą bagażnika i mamy przepis na uniwersalne auto, które może być zarówno poręcznym „mieszczuchem” (średnica zawracania 10 m), jak i funkcjonalnym autem rodzinnym.

Trudno się zatem dziwić, że po niespełna 6 latach na rynku (Venga zadebiutowała w 2009 r., a lifting przeszła w 2015 r.) producent zdecydował się wyłącznie na kosmetyczne modyfikacje. Zmiany jednak były na tyle niewielkie, że nie objęły słabych punktów Vengi. Szkoda, że zamiast na korekcie przedniego zderzaka nie skupiono się na prowadzeniu. Nadal kierowca nie do końca czuje, co dzieje się z przednimi kołami. Pozostawiono też zbyt twarde i zbyt krótkie fotele (zmieniono tylko kolorystykę tapicerki), na których podróżujący jeżdżą od lewej do prawej na każdym zakręcie.

Nie zmodyfikowano też silników benzynowych. Mieliśmy okazję sprawdzić mocniejszy z nich 1.6/125 KM – to lepszy wybór niż zbyt rachityczna jednostka 1.4/90 KM. Zapewnia niezłą dynamikę, wystarczającą jak na możliwości zawieszenia, które mimo dość twardych nastawów nie lubi zakrętów.

Sprawdzona w bojach jednostka napędowa ma opinię bezawaryjnej, ale wykazuje znacznie większy apetyt na paliwo, niż twierdzi producent. Podczas testu (tryb mieszany) potrzebowała nieco ponad 8 l na 100 km, czyli o ponad 1,5 l więcej niż sugeruje producent.

Mimo wszystko to optymalny wybór – co prawda, za prezentowany na zdjęciach model w wersji L z pakietem Business Line trzeba zapłacić 63 890 zł, ale auto z silnikiem 1.6 w nieco uboższej odmianie M (z klimatyzacją manualną i elektrycznym sterowaniem szyb) kosztuje 55 999 zł. To już całkiem rozsądna cena jak na tak uniwersalny pojazd. Dla przykładu podobnie wyposażoną Merivę wyceniono na 58 350 zł.

Kia Venga - to nam się podoba

Przestronne i dobrze rozplanowane wnętrze z mnóstwem schowków oraz pojemny i wymiarowy bagażnik, a to wszystko w całkiem rozsądnej cenie. Długa gwarancja.

Kia Venga - to nam się nie podoba

Dławiący się podczas ruszania i niezbyt oszczędny silnik, nieprecyzyjny układ kierowniczy, zbyt twarde i krótkie siedziska foteli.

Kia venga - nasza opinia

Z jednej strony Kia Venga z silnikiem 1.6 jest autem solidnym, pojemnym i do bólu funkcjonalnym, z drugiej – na tle rywali, np. Citroëna C3 Picasso i Opla Merivy, dość nudnym i gorzej jeżdżącym. Mimo wszystko pragmatycy z pewnością docenią jej niewątpliwą uniwersalność.