Salon Mercedesa w Sosnowcu. To tam rozpocząłem swoją przygodę z najnowszym Mercedesem SLS AMG. W oczekiwaniu na odbiór auta, które wyjechało na próbną jazdę z potencjalnym klientem, mogłem podziwiać specjalnie wydzieloną część ekspozycji poświęconą temu modelowi, w tym serię reklam z udziałem Michaela Schumachera.

Popisy mistrza F1 za kierownicą SLS-a podgrzewały tylko atmosferę i moją niecierpliwość. Świadomość, że za chwilę będę prowadzić to cacko, była zniewalająca. Owszem, widziałem już wcześniej ten bolid na zdjęciach i w materiałach filmowych, ale dopiero bliskie spotkanie wyzwoliło odpowiednie emocje.

Foto: Auto Świat
Mercedes SLS wczoraj i dziś: dwa wcielenia skrzydlaka, to lepsze niż latanie

Lekko drżącymi rękami otworzyłem drzwi. Te wykonane z aluminium, podobnie zresztą jak całe nadwozie, otwierają się z wdziękiem do góry, dokładnie tak jak w genialnym poprzedniku z lat 50. ub. wieku (300 SL otrzymał przydomek Gullwing właśnie ze względu na otwierane do góry drzwi kojarzące się ze skrzydłami mewy). Zajęcie miejsca w środku nie jest tak łatwe jak w zwykłym aucie osobowym, lecz nie musiałem się też wciskać do środka jak w większości sportowych bolidów.

Foto: Auto Świat
Mercedes SLS wczoraj i dziś: dwa wcielenia skrzydlaka, to lepsze niż latanie

W rogach deski rozdzielczej uwagę zwracają wysokotonowe głośniki systemu audio firmowanego przez Bang&Olufsen. Między fotelami drążek skrzyni biegów wyglądem przypomina dźwignię sterowania przepustnicą w samolotach odrzutowych. Obok niego przyciski i pokrętła sterujące pokładową elektroniką oraz wyborem trybu pracy automatycznej przekładni i działania układu ESP.

Zanim wyruszyłem w trasę, przypomniałem sobie kilka detali technicznych. Pod maską SLS-a znalazła się 8-cylindrowa, widlasta jednostka benzynowa zbudowana na bazie podstawowego silnika AMG o poj. 6,3 l. Tu ma pojemność 6206 cm³ i dzięki modyfikacjom m.in. układu ssącego, rozrządu i kolektorów wylotowych osiąga moc 571KM i potężny moment 650 Nm. Zamontowano ją wzdłużnie za przednią osią. Za przeniesienie mocy na tylne koła odpowiedzialna jest 7-stopniowa, sportowa skrzynia biegów DCT Speedshift AMG w układzie transaxle, zamontowana na tylnej osi. Kierowca ma do dyspozycji 4 programy jezdne: komfortowy, sportowy, sportowy+ oraz funkcję Race Start. Biegi zmieniane są automatycznie lub aluminiowymi manetkami umieszczonymi przy kole kierownicy. Silnik połączony jest ze skrzynią za pomocą rury reakcyjnej, w której obraca się wał napędowy wykonany z superlekkich włókien węglowych. Te rozwiązania konstrukcyjne zapewniły niemal idealny rozkład masy auta w stosunku 47:53 proc.

Foto: Auto Świat
Mercedes SLS wczoraj i dziś: dwa wcielenia skrzydlaka, to lepsze niż latanie

W pracy układu jezdnego i napędowego widać mistrzowską rękę inżynierów z AMG. SLS kusi do łamania przepisów, tym bardziej że prędkość 100 km/h właściwie nie odczuwa się. Poza tym „setką” można pędzić już po niespełna 4 s. Niesamowite. Na bramce opłat przy wjeździe na autostradę w kierunku Krakowa reakcja pani przyjmującej myto była rozbrajająca: – Nigdy mnie tak nie zatkało – powiedziała z nieukrywanym zachwytem. Mnie też zatkało, ale chwilę później. Na prostym odcinku trasy pozwoliłem sobie na chwilę szaleństwa. Wbity w fotel, oszołomiony prędkością, uśmiechnięty od ucha do ucha. Dawno nic nie sprawiło mi tak wiele przyjemności. I jeszcze te wspaniałe przegazówki w momencie redukcji biegu.

Foto: Auto Świat
Mercedes SLS wczoraj i dziś: dwa wcielenia skrzydlaka, to lepsze niż latanie

Pieczołowita, niemal zagarmistrzowska robota, upór i pasja właściciela sprawiły, że blask testowego SLS-a natychmiast przygasł. Przepiękny Gullwing udowodnił, że niebezpodstawnie otrzymał tytuł „Sportowego samochodu stulecia”, wyprzedzając w rywalizacji słynne Porsche 911.

Foto: Auto Świat
Mercedes SLS wczoraj i dziś: dwa wcielenia skrzydlaka, to lepsze niż latanie

Wśród właścicieli Gullwingów można wymienić Romy Schneider, Tony’ego Curtisa, Herberta von Karajana. Zagrał też w kilkunastu filmach. W sumie wyprodukowano 1400 sztuk (w tym 28 z nadwoziem aluminiowym i jedną z włókien szklanych).Zarówno 300 SL, jak i SLS to prawdziwe dzieła sztuki i choć trudno je porównać, to wybór między nimi dla wielu osób będzie oczywisty. I nie chodzi tu o fakt, że za jednego SL-a można mieć trzy SLS-y.

Obydwa modele to supersportowcy swoich czasów. Gullwing wygląda przy tym bardziej elegancko, a w jeździe nie przeszkadzają mu żadne układy elektroniczne. Liczą się tylko umiejętności kierowcy. Za to SLS jest technologicznym perfekcjonistą, który stanowi prawdziwą wizytówkę firmy z Affalterbach (siedziba fabrycznego tunera Mercedesa – AMG).