Cayman nie ma łatwego życia. Od momentu, gdy pojawił się na rynku, doklejono mu metkę samochodu dla lowelasów z dużą ilością żelu we włosach i blondynką u boku, których nie stać na kultową „911-kę”. I nawet jeśli jest w tym trochę prawdy, to i tak nie zmienia to faktu, że młodszy brat Boxstera okazuje się dopracowanym sportowcem.

Ma duży potencjał, więc zadowoli wielu kierowców, zarówno tych oczekujących ekstremalnych wrażeń, jak i tych, którzy traktują jazdę sportową z nieco większym dystansem. Warunek? Wybór musi paść na 320-konnego Caymana S, wyposażonego w skrzynię PDK i wzbogaconego kilkoma przydatnymi gadżetami. Ale po kolei.

Ostatni szlif, jakiemu inżynierowie i styliści poddali Caymana S, został dokonany 2 lata temu. Do oferty wprowadzono 2-sprzęgłową przekładnię (PDK), popracowano nad hamulcami i zawieszeniem oraz uatrakcyjniono wygląd zewnętrzny. Auto stało się jeszcze szybsze, ładniejsze i, co najważniejsze, do dziś nie straciło tych atutów.

Szkoda jednak czasu na rozwodzenie się nad kształtami karoserii czy 2-osobowym wnętrzem, które zaprojektowano w typowym dla marki stylu. Skupmy się na tym, co Cayman S ze skrzynią PDK prezentuje podczas jazdy. Przede wszystkim auto pokazuje trzy oblicza. Przy spokojnej jeździe i standardowych ustawieniach sprawia wrażenie niepozornego i komfortowego samochodu, oczywiście jak na pojazd sportowy.

Skrzynia pracuje zaskakująco miękko i płynnie, a zmiana biegów następuje zanim wskazówka obrotomierza przekroczy 2000 obr./min. Przyjemnie, ale nudno. To tryb dla lowelasów, którzy chcą wykorzystywać Caymana do lansu, a nie do tego, do czego został stworzony.

Namiastkę swych możliwości auto ujawnia po włączeniu przycisku „Sport”. Elektronika zarządzająca wszystkimi systemami przestawia je w nieco bardziej rasowy tryb, a wskazówka obrotomierza automatycznie wędruje w okolice 3000 obr./min i okazuje się, że to graniczna, najniższa wartość, przy której następuje zmiana biegu. Auto na wiele pozwala, ale kierowca czuje się bezpiecznie.

To ustawienia dla osób lubiących sportową jazdę, które jednak nie dają ponieść się fantazji. Tę sferę ludzkiego umysłu otwiera przycisk „Sport Plus”. Owszem, trzeba za niego zapłacić 6000 zł (bez dopłaty w pakiecie Sport Chrono Plus), ale zapewniamy, że będą to dobrze wydane pieniądze! Po włączeniu trybu Sport Plus w dwusprzęgłowej skrzyni zostaje zablokowany 7. bieg, a sześć pozostałych – przeprogramowanych (zmiana przełożenia następuje alboprzy „odcięciu”, albo poniżej obrotów minimalnych).

Amortyzatory o zmiennej charakterystyce stają się bezlitośnie twarde, a umieszczony za oparciami foteli sześciocylindrowy bokser wydaje rasowy gang, przypominający pracę piły łańcuchowej. Reakcja na gaz? Genialna! Do tego fantastyczne właściwości trakcyjne i układ kierowniczy tak precyzyjny, że kierowcy nie opuszcza wrażenie całkowitej kontroli nad autem.

Cayman genialnie się prowadzi i jest bardziej przewidywalny, niż można by się tego spodziewać – długo pozostaje neutralny, a kierowca ma sporo frajdy z jazdy (tylny napęd!). Jeśli „przeholujemy” i do tego odłączymy system PSM (odpowiednik ESP), Cayman S okaże się... bezlitosny. Pamiętajmy, że margines błędu jest nieznaczny i po jego przekroczeniu na nic zdadzą się skuteczne hamulce. Warto jeszcze dodać, że tryb Sport Plus zawiera funkcję Launch Control (optymalny start), dzięki czemu podczas pomiarów testowych uzyskaliśmy „setkę” w czasie 4,8 s, czyli o 0,3 s krótszym, niż podaje producent.

Niestety, nasz entuzjazm nieco przygasł po zapoznaniu się ze specyfikacją testowanego auta. Odnieśliśmy wrażenie, że za 311 930 zł (tyle kosztuje wersja bazowa w polskim cenniku) dostajemy gołą blachę, silnik i kilka innych elementów, bez których Caymana S po prostu sprzedać się nie da. Porsche za wszystko każe płacić, i to nie mało. Kilka przykładów: skrzynia PDK kosztuje 14 400 zł, reflektory biksenonowe – 7640 zł, 18-calowe felgi malowane na czarno – 9050 zł, a nawigacja z PCM – 14 500 zł.

Owszem, to dodatki, za które konkurencyjne marki przeważnie też liczą ekstra, ale dopłata za automatyczną klimatyzację (3150 zł), elektryczną regulację foteli (7410 zł), wykończenie alcantarą kierownicy, dźwigni przekładni PDK i hamulca ręcznego (uwaga – 11 000 zł), czy gaśnica za prawie 800 zł to, delikatnie mówiąc, lekka przesada. Rozumiemy, samochody Porsche są niepowtarzalne i nigdy nie należały do tanich, ale we wszystkim trzeba zachować umiar.

Reasumując:Caymana S okazuje się świetnie skonfigurowanym sportowcem, który bez wątpienia zadowoli wielu kierowców, ale trzeba jasno zaznaczyć, że kosztuje nie 311 930 zł, lecz nieco ponad 450 000 zł!

PODSUMOWANIE - Niedoceniany samochód, który często postrzegany jest przez pryzmatniepełnowartościowego sportowca. Owszem, daleko mu do rasowych wyścigówek, także moc 320 KM to żaden wyczyn, ale stosunkowo niska masa własna, świetny układ kierowniczy i dobre wyważenie auta sprawiają, że Cayman S w klasie sportowców wagi lekkiej zasługuje na uznanie. Gdyby tylko nie ta cena!