Po raz pierwszy do Smarta Fortwo EQ wsiadłem chwilę od uwolnienia go od kabla, którym połączony był ze stacją ładowania. Rzut oka na zegary – jest 100 procent. OK. Ruszam i dopiero po chwili patrzę na zegary jeszcze raz. Zasięg... 72 km. Coooo?

Smart Fortwo EQ - wnętrze ładne, ale...

Wsiadasz do Smarta i, jeśli nie patrzysz za siebie, możesz poczuć się jak w normalnym aucie miejskim. Wiadomo, nie ma co liczyć na stonowany wystrój i wzorową ergonomię, nie o to tu chodzi. Przykładowo wskaźniki mocy i poziomu naładowania baterii przywodzą na myśl akcesoryjne obrotomierze montowane do Malucha (Fiata 126p) w latach 80-tych – trzeba się na nich specjalnie skupić, by się z nich czegoś dowiedzieć. Mamy jednak luksus na pokładzie: jest klima, jest ogrzewanie wnętrza, jest nawet ogrzewanie foteli. Tzn. to wszystko jest, ale nie wolno tego nadużywać – uwaga na malejący zasięg!

Jadę więc, z niepokojem patrząc na malejący zasięg i – co się czasem w mieście zdarza – chcę zmienić pas i zerkam w lusterko zewnętrzne. Nie ma lusterka! Lusterko po chwili się znajduje – okazuje się, że gdy siedzę sobie wyluzowany, moje lewe kolano trafia idealnie w regulator lusterek – i przestawia jedno albo drugie w jakąś skrajną pozycję. To się powtarza aż do momentu, gdy wpadam na pomysł, by – przecież można! – ten nieszczęsny regulator przestawić w pozycję „0” – i wtedy nie działa. Poza tym siedzi mi się w Smarcie wygodnie, ale już mój duży kolega (185 cm wzrostu) przysięga, że nie wytrzymuje w Smarcie Fortwo EQ dłużej niż pół godziny – bo mu zbyt mocno nachylony zagłówek wbija się w plecy. Ale z kolei on nie trafia nogą w regulator lusterek... Poza tym wszystko jest fajne, tzn. bez przesady, ale można wytrzymać. Na fotelach skóra – od razu widzę, że nie siedzę w wersji bazowej.

Smart Fortwo EQ - na zakupy?

Tak, ale raczej małe. W bagażniku, który w teorii ma 260 litrów pojemności, leży już kabel do ładowania w pokrowcu, luzem wala się drugi kabel, przestrzeń znakomicie psuje roleta – i duża torba się zwyczajnie nie zmieści. Małe torby – tak, byle nie za dużo! Plecak z komputerem zajmuje jedną trzecią miejsca. No więc wkładam zwykłą skrzynkę z narzędziami, do samochodu takich wchodzi mi 10, a do Smarta Fortwo EQ się nie mieści jedna! Wywalam roletę, tzn. odpinam ją i zostawiam luzem za fotelami – i już się skrzynka mieści. Uff! Trochę miejsca jest za fotelami, parę gadżetów da się umieścić w kieszeniach siatki połączonej z roletą, można za fotele różne przedmioty wrzucać albo upychać luzem, ale wtedy błyskawicznie robi się bałagan. Efektowna jest natomiast tylna szyba – po otwarciu jej przez wąską szczelinę wrzucamy przedmioty do bagażnika (skrzynka oczywiście nie wchodzi tą drogą, nie ma szans). Jednym pociągnięciem dźwigni można położyć klapę – jak w pick-upie – i wtedy mamy pełen dostęp do przestrzeni zajętej w znacznym stopniu przez kable. Tak czy inaczej: zakupy nie będą duże.

Smart Fortwo EQ - na trasie

Smart Fortwo EQ jest pierońsko twardy, powinni go obowiązkowo kupować drogowcy do testowania swoich osiągnięć – jeśli wydaje ci się, że twoja droga gminna jest równa, przejedź się Smartem Fortwo EQ – i wszystkiego się o tej drodze dowiesz. Każda najmniejsza nierówność wbije ci się w kręgosłup, po 100 km nie będziesz mógł usiąść na... przepraszam, to auto nie ma takiego zasięgu. Ale za to w efekcie sztywności podwozia oraz znakomicie dostrojonej elektroniki Smart Fortwo EQ ma dobrą trakcję (napęd na tył!) i trzyma się asfaltu, a nawet śniegu. Wyjeżdżam na ekspresówkę. 100...110... 120... tak, jechałem elektrycznym Smartem licznikowe 130! Gnałem w hałasie wyjących łożysk i odzywającego się co jakiś czas potępieńczego wycia wiatru w szparach pomiędzy skorupą nadwozia a szybami. Smart Fortwo EQ ma bezramkowe szyby – to modne, ale jakże niepraktyczne rozwiązanie, zwłaszcza gdy plastikowe poszycie nadwozia, choć przymocowane do supersztywnej podłogi, jest wiotkie. Stabilność auta – w miarę, w miarę – jest lepsza niż się można spodziewać. No więc jechałem licznikowe 130 Smartem Fortwo EQ i gdy mam jednym zdaniem opisać wszystkie wrażenia z tej jazdy, odpowiadam: – Jechałem, ale się nie cieszyłem.

Smart Fortwo EQ - zasięg i ładowanie

Rano odpinasz auto od gniazdka w garażu (Smart Fortwo EQ zawsze, gdy nie jedzie, jest przypięty kablem do ściany) i widzisz: zasięg 58 km. O rany – 58! Ale ruszasz i już po chwili robi się 74 albo 75. Zatrzymujesz się pod sklepem, po chwili wsiadasz – 55. Ruszasz – robi się 72. I choć w temperaturze ok. zera stopni przy włączonym ogrzewaniu można liczyć na realne 75 km zasięgu „od bohatera do zera”, to jednak ta niestabilność wskazań licznika stanowi czytelny przekaz podprogowy: – Nie traktuj mnie serio! Parę kilometrów zyskasz, programując włączenie ogrzewania na kilka minut przed precyzyjnie zaplanowanym odpięciem auta od sieci. Parę kilometrów...

No więc ruszam Smartem Fortwo EQ i widzę, jak w oczach cofa się strzałka na wskaźniku naładowania akumulatora, ale kombinuję: ode mnie na Tarchomin – 7 km; potem do księgarni – 10 km. Do Decathlonu po prezent dla córki – 20 km. Powrót – 20. Razem 57 km – luz! I gdy tak mam wszystko ładnie policzone, wjeżdżam na ekspresówkę nie tym wjazdem, co trzeba. Jezuuuuu!

Bo tym Smart Fortwo EQ różni się od samochodu, że w samochodzie, gdy masz 70 km zasięgu, zaczynasz rozglądać się za stacją. W elektrycznym Smarcie, gdy masz 70 km zasięgu, jesteś pełny. No i jak ci zabraknie paliwa do samochodu, to sobie przyniesiesz w wiaderku czy innym kanistrze. Ale jak przynieść w torbie tyle prądu? Na marginesie: Smart Fortwo EQ zużywa nie mniej energii niż prawdziwy elektryczny samochód. A kosztuje mniej, ale niewiele mniej niż prawdziwy elektryczny samochód – ponad 120 tys. zł. W kontekście ceny jakość Smarta wydaje się żenująca – odstające elementy poszycia, maska malowana tylko z zewnątrz, a od spodu tylko napylona odkurzem lakierniczym...

Smart Fortwo EQ - szukam pozytywów

Gdy masz elektrycznego Smarta, inni nie są obojętni. – Szukaj pozytywów – poradził kolega, patrząc ze współczuciem, w jakich warunkach pracuję – poczujesz się lepiej! No więc poszukałem:

  • Auto jest niesamowicie zwrotne – potrzebuje trochę ponad 7 metrów, by zawrócić pomiędzy ścianami, zawraca niczym akumulatorowy wózek widłowy w hurtowni opon!
  • Auto można od biedy zaparkować w poprzek drogi. Od biedy, bo jednak trochę wystaje. Znalazłem co najmniej dwa miejsca na trasie poszukiwania świątecznych prezentów, gdzie zaparkowałem Smartem tam, gdzie się nie da zaparkować samochodem.
  • Smart ma optymalne osiągi, po przesunięciu w głowie poziomu poczucia zagrożenia robi się bardzo zwinny i dynamiczny; i jedna wada w zalecie: problemem jest brak systemu ostrzegania o pojazdach w martwym polu, tylne szerokie słupki całkowicie zasłaniają to, co dzieje się za Smartem z jego prawej strony...

– Więcej zalet nie pamiętam.

Smart Fortwo EQ - komu to może służyć?

Ponieważ w sytuacji, gdy człowiek ma trudne zadanie służbowe i pracuje w ciężkich warunkach, zawsze można liczyć na dobre rady, redakcyjna loża szyderców poradziła mi, abym przerobił Smarta na pług śnieżny do pracy wokół domu: zasięg ma wystarczający, moment na pewno też! A poważnie: to pojazd dla osoby, która ma specyficzny problem z parkowaniem, ma np. pół miejsca garażowego. Albo jeździ do pracy tam, gdzie o 8 rano już wszystkie pełnowymiarowe miejscówki są zajęte. Albo dla żony (politycznie poprawnie będzie: dla dziecka): przynajmniej za bardzo się nie oddali.

Smart Fortwo EQ - dane techniczne

Rodzaj silnika/napęd Napęd elektryczny/na tył
Moc 82 KM
Moment obrotowy 160 Nm
Pojemność akumulatora 16,7 kWh (netto)
Prędkość maksymalna/elektr. 130 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 11,6 s
Średnie testowe zużycie energii 22,2 kWh/100 km
Masa własna 1090 kg
Cena (wersja Prime) 108 090 zł (testowy egzemplarz: 125 013 zł)